Znalazłem jeszcze dwa stare zdjęcia z naszej wycieczki na Odolany, Dworzec Zachodni i okolice Gazowni. Na zdjęciach Armatnia w okolicach początku Ordona.
Rany, jaki wtedy był ziąb. Do dziś dnia pamiętam termos Tomiego i jego zapasowe rękawiczki, które uratowały moje zmarzniete łapy. Ej, jaki ja wtedy dziabąg i pańska skórka byłam. Teraz łazimy w mrozie -10 i daję radę :) Ale oczywiście bez termosu się nie ruszamy z domu.
Ten teren jest bardzo specyficzny, kiedyś byłem tam sam i zastanawiałem się, czy w tych okolicach jadają jeszcze ludzkie mięso. Twoje zdjęcia mogłyby powstać w dowolnym czasie po 1945 (choć może i przed).
Fakt, że wtedy było bardzo nieprzyjemnie zimno, choć już nie było śniegu i dzięki termosowi Tomiego jakoś przeżyliśmy :) A miejsce faktycznie niezmienione od lat, jedno z ostatnich takich po tej stronie Wisły.
4 komenty:
Rany, jaki wtedy był ziąb. Do dziś dnia pamiętam termos Tomiego i jego zapasowe rękawiczki, które uratowały moje zmarzniete łapy. Ej, jaki ja wtedy dziabąg i pańska skórka byłam. Teraz łazimy w mrozie -10 i daję radę :) Ale oczywiście bez termosu się nie ruszamy z domu.
Ten teren jest bardzo specyficzny, kiedyś byłem tam sam i zastanawiałem się, czy w tych okolicach jadają jeszcze ludzkie mięso. Twoje zdjęcia mogłyby powstać w dowolnym czasie po 1945 (choć może i przed).
Fakt, że wtedy było bardzo nieprzyjemnie zimno, choć już nie było śniegu i dzięki termosowi Tomiego jakoś przeżyliśmy :)
A miejsce faktycznie niezmienione od lat, jedno z ostatnich takich po tej stronie Wisły.
Faktycznie kapkę zimnawo było, ale ja z kolei wtedy tak nie marzłem jak dziś...
Prześlij komentarz