piątek, 27 kwietnia 2012

vitkAc czyli Wolf Bracka Kuryłowicza

Jako że na ostatnie spotkanie grupowe "pod pietą z miotełką" przyjechaliśmy nieco wcześniej, wykorzystaliśmy
te parę minut na obfotografowanie cudu mniemanego architektury ostatnich lat - czegoś o przedziwnej nazwie
vitkAc, czyli jednego z ostatnich projektów śp. Kuryłowicza (& Associates) za marne 80 mln (euro), powstałego
dla krakowskiego miłośnika luksusu - Arkadiusza (nomen-omen) Likusa.

Powiedzieć, że budynek budzi mieszane uczucia, to nic nie powiedzieć. Moim zdaniem sama bryła jest OK.,
ale nie cała czarna i nie do ciężkiej cholery w miejscu, gdzie stał słynny pawilon Chemii, nawet jeśli był podupadły!

No nic, zobaczyć w każdym razie nie zaszkodzi - na początek bryła vitkAc'a (vitkAc'u?) od strony skrzyżowania
Brackiej i Alej Jerozolimskich...


...i od drugiej strony, czyli mini-przesmyku między blokami...


...a sam przesmyk z dołu wygląda o tak (nie muszę dodawać, co o tym sądzą mieszkańcy)...


...no dobra, drzwi się otwierają i schodami ruchomymi wjeżdżamy powoli na górę, mijając budynek BGK...


...super-hiper ekskluziv Likus Concept Store świeci pustkami, jak zresztą łatwo przewidzieć patrząc na asortyment...


...docieramy na samą górę, gdzie - o dziwo! - można sobie wejść sobie na taras biegnący dookoła połowy budynku,
a takich okazji to my nie przepuszczamy, mimo że tradycyjnie dachy budynków rzadko są imponujące...



...powyżej prezentował się dach w sumie całkiem eleganckiego budynku banku BGK, a teraz rzut oka na Mysią...


...pełny widok na nowy budynek PAP na rogu Mysiej i Brackiej, a w tle oczywiście "Biały Dom Partii"...


..z tarasu widać też sąsiednie bloki - najpierw ten z przesmyku na rogu al. Jerozolimskich i Brackiej...



...i widok na bloki, kamienice i biurowce od ulicy Nowogrodzkiej, Żurawiej i Kruczej...


...wracamy do wnętrz - modele na obrazku mają całkiem trafne miny...


...bo ciągnące się przez cztery piętra a'la long schody nie wyglądają specjalnie...


...i to by było na tyle, proszę Szanownego Państwa. Pierwsza i prawdopodobnie ostatnia nasza wizyta tutaj.

17 komentarzy:

  1. Ja tam codziennie rano kupuję chrupiące bagietki z dodatkiem kiełków, sprowadzane każdej nocy z Paryża na grzbiecie araba czystej krwi.

    Jest to pro i eko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od innej strony i też przygnębia:
    http://plfoto.com/zdjecie,architektura,depresja,2418563.html
    Myślałem ew. dać też na blogu, ale nie bardzo pasuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najkorzystniejszy kadr jest chyba od strony Brackiej z kierunku placu 3###, choć i tak niewiele to 'pomaga'.

    OdpowiedzUsuń
  4. I nie kupiliście swetra za 30 000? Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  5. po namyśle, zamiast pisać szerszy komentarz, obiecywam dać u siebie własny materiał nt budowli, choć nie tak bogato illustrowany. zapraszam zadem na łamy w przyszłości.

    panoramki bardzo grzeczne.

    Hr.P. - pisze się "Araba", Ty podły rasisto.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Er - i to jest bardzo słuszna koncepcja!

    BTW - widzę, że blogspocik wyciął numer i opublikował w czwartek posta z piątkową datą... w sumie, skoro dają za friko, to nawet pisać nie ma do kogo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zebra wyszła super, chyba moje naj. Takie makietowe trochę, może świeżo pomalowane.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marcin - akurat nie mielimy przy sobie drobnych. Następną razą.
    Anie, zaraz - następnej razy nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie blogspocik na "Wczoraj i dziś" wyciął inny numer. Post był przeznaczony na 27 kwietnia, dziś, o 0:05 (tak ustawiłem) - i go NIE opublikował. Musiałem kliknąć ręcznie w edycji, żeby się pokazał. Co by było zabawnie, na drugim blogu post ukazał się bez problemu.

    Niech żyją usprawnienia. Tak się mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ponieważ mnie sentyment do słynnego budynku Chemii nie dotyczy, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to, co jest na jego miejscu - sie mnie podoba;)

    (Kolor na zdjęciu jest całkiem ciekawy, nie wiem, jak w rzeczywistości, ale już we Wrocławiu takie widziałam, choć w mniejszej bryle, nawet tuż obok mam taki dom.)

    OdpowiedzUsuń
  11. ikroopko - pawilon Chemii to nie tyle sentyment ile obiektywna (no dobra, trochę subiektywna) i powszechna opinia, że był to bardzo udany architektonicznie obiekt.
    A co do kolorów - w słońcu jest ciemnografitowy, w cieniu - marmurowoczarnocmentarny. A urbanistycznie pasuje tam jak pięść do nosa.

    OdpowiedzUsuń
  12. To, czy pasuje, czy nie, to jest kwestia odrębna, choć nie mniej ważna, przyznaję;
    we Wrocławiu takich niepasujących jest też kilka, wkurzają i to bardzo.
    Mnie, konkretnie np. tzw.serowiec, czyli budynek polibudy - drażni mnie, mimo tylu lat, bo za sąsiedztwo ma stary, piękny budynek główny,
    pasują do siebie jak pięść do nosa;(
    Serowiec nie przeszkadzałby mi gdzie indziej, nawet by mi się podobał, tu - jest dla mnie nieporozumieniem.
    Można oba zobaczyć:
    http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,odkrywamy-wroclaw-kampus-politechniki,wia5-3266-4385.html

    Podobnie jest z nieodległym i przy tej samej ulicy koszmarkiem-plombą, wg projektu znanego wrocławskiego architekta:
    http://wiezowce.blox.pl/2008/04/Najlepsza-koncepcja-dla-CP.html

    OdpowiedzUsuń
  13. O serowcu słyszałem, ale o tym koszmarku w stylu "weź Hotel JIIISobieski i kompinuj" to na szczęście nie.
    A dotykamy nieustającej dyskusji na temat tego, czy architektonicznie ciekawa budowla musi pasować urbanistycznie do otocznia. Zdaniem niektórych - nie musi, moim natomiast - urbanistyka powinna mieć pierwszeństwo. Inaczej tworzą się takie cuda, jak widać na przykładach Twoich i moim, albo inne makabry typu Tańczący Dom z Pragi (czeskiej) czy pijany domek z Sopotu - miejscówki nawet malownicze, ale obiektywnie - koszmarne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sobieskiego nie znałam;)
    Zgadzam sie w tzw. całej rozciągłości, pasowac musi, co przeciez wcale nie znaczy, że ma być identycznie czy podróbkowo.

    OdpowiedzUsuń
  15. No, niestety mnie się zupełnie nie podoba... :-(
    A już ten przesmyk to dla mnie jakiś koszmar.. :-((
    Ale ja się nie znam, pewnie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomimo kontrowersji związanych z budynkiem Wolfa (jakoś nie mam ochoty uczyć się teraz nazwy vitkaAc, jest jakaś głupia :), muszę przyznać, że to dobra architektura i na pewno się w czasie obroni. Szkoda, że musieli zrobić ciemną ścianę od strony balkonów i w dodatku bez żadnych i usług na parterze, nawet drogich usług...ale co ciekawe, czytałem, że szerokość powstałej tam uliczki jest średnią europejską...Faktem jest też to, że ma ona ogromny potencjał na przyszłość. Wykorzystanie go może podwyższyłoby niższą obecnie wartość tych mieszkań :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z zewnątrz - jest ciekawy, widać nawiązanie do budynku "Smyka", ale w środku...banalny minimalizm a la rok 2004. Przypomina wnętrze biurowca.
    Nazwa jest kompletnie nietrafiona, pretensjonalna, i szkoda nazwiska Witkacego dla sklepu z luksusowymi szmatami. Witkacy nieźle by się uśmiał.
    Miejsce chyba nie spodobało się Warszawiakom, bo świeci pustkami.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...