środa, 20 czerwca 2012

LVI Akcja GTWb - Warszawa z dzieciństwa

Tradycyjnie przewrotnie, bo zdjęć Warszawy z dzieciństwa mam niewiele - klisza była droga, a rodzice nie uznawali
zdjęć innych niż "ja na tle" ;) Ponieważ jednak dzieciństwo i młodość w znacznej części spędziłem w kinie,
chodząc dziesiątki razy na ten sam film (info dla młodzieży, jeśli czyta to ktoś <30 roku życia: nie dlatego,
że te filmy były tak dobre, tylko że innych nie było), no to kino się należy. Do nielicznego grona kin, zachowanych
mniej-więcej w klimacie PRLu należy Kino Muranów, mające do dziś dwie sale o dumnie brzmiących nazwach
"Gerard" i "Zbyszek". Choć akurat Muranów nie jest moim kinem nr 1 z dzieciństwa, to nie istnieje ani Relax
ani Ochota, ani Polonia (tak, są tam teatry, ale to już nie to samo), Skarpa czy Moskwa. Będzie więc Muranów!


Powyżej sala "Gerard", jeszcze ciepła, bo z ostatniego weekendu, do tego szumiąca wysokim ISO, a na zdjęciu poniżej,
(nad kinem) brama do kawałka miasta, wyrosłego na gruzach dzielnicy, której już nigdy nie będzie...


...do pobliskiego Pałacu Mostowskich stosunek mam o tyle pozytywny, że kojarzy mi się głównie z Borewiczem,
jako że kombatanckich przeżyć z MO nie posiadam, oprócz oddalania się krokiem przyspieszonym z miejsca
nielegalnego zgromadzenia czy zbiorowych płaczów ludności z powodu puszczenia niestosownych gazów...


...i na koniec wyjątkowo krótkiego (jak na moje skłonności) wpisu, swego rodzaju pomnik mojej młodości,
czyli patyk obecnie błękitny, a wcześniej bursztynowo-złocisty, także stojący w miejscu podobno przeklętym...


19 komentarzy:

  1. A mojego kina z dzieciństwa już nie ma (chlip). Ul. Podskarbińska, kino 1 MAJ. Ech, te niedzielne poranki, to były czasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moich kin z dzieciństwa też nie ma: Tęcza, Elektronik, Skarpa, Moskwa, Palladium... inna sprawa że nie miałem jednego ulubionego a kilka. Muranów bardzo lubię ze względu na niewielki odsetek debili, którzy oglądając film, muszą koniecznie wpieprzać popcorn.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z kin mojego dzieciństwa:
    - Moskwę zburzyli. Nawet już dążyli zamknąć to coś, co było na jej miejscu.
    - Grunwald zamknęli - teraz tam jest Teatr Kwadrat (tymczasowo, czyli na wiele lat)
    - Stolicę zamknęli, urządzili iluzjon, zamknęli, wyremontowali, wkrótce otwierają
    - Luna działa nieprzerwanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Palladium, Tęczę i Elektronika też lubiłem, ale najbardziej lubiłem kino na Ciołka (Kos bodajże), bo miało lotnicze fotele i malutką salkę.

    Z nieistniejących, a odwiedzanych kin przypomniały mi się jeszcze: kino Delfin na KRN (Twardej), Bajka W-Z przy PeDeCie, Śląsk/Iluzjon na Wspólnej, Stolica/Iluzjon przy Narbutta i mocno hardkorowe Kino Lotnik na Okęciu oczywiście.
    Aha, i jeszcze Rakieta na terenie WATu - płaska sala gimnastyczna z drewnianymi krzesłami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ktoś z Was pamięta takie malutkie kino na Żoliborzu, w okolicy placu Inwalidów? Mała salka, oglądałam tam Krzyżaków w podstawówce. Zamknęli chyba jeszcze w latach 90 (na początku).

    OdpowiedzUsuń
  6. Lav, czy to kino Światowid miałaś na myśli?

    A kino mojego dzieciństwa to chyba jakaś sala projekcyjna w DK Zacisze było. Tam wg. relacji moich rodziców miałem w wieku lat 2 czy 3 z nimi iść na pierwszy seans...

    OdpowiedzUsuń
  7. Marcin, pełna zgoda :)
    A Muranów lubię, i kino, i osiedle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo kino miało czar, magię, kolor. W Moskwie oglądałam "Trzęsienie ziemi" z efektami specjalnymi, a w Oce /chyba nie ma już? / pierwsze seanse trójwymiarowe. Bilet na poranek 5zł, a na normalne seanse 16-18 zł. Chodziło się i do Relaksu i do Wiedzy /tu bo tanio i klasycznie/. Po Moskwie pozostały lwy...

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim rodzinnym mieście było tylko jedno kino Przyjaźń ;) Chodziłam do niego rzadko, bo w sumie dla dzieci to tam nic nie było.
    Sentyment mam do starego, uroczego krakowskiego kina Wanda, które działało od 1913 roku do niedawna. Teraz są tam delikatesy...
    Ile ja się tam nasiedziałam na seansach w czasie studiów.
    Dobrego dnia!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Najlepsze to małe kina" :-)
    Delfin - najbardziej psychodeliczne kino, bo na ostatnim piętrze biurowca Związku Wędkarzy (czy co?).

    Jeszcze było trochę tzw. kin studyjnych, poza wspomnianym Światowidem - Non Stop na Chmielnej, pardon, Rutkowskiego.

    było też ileś salek kinowych po urzędach, resortach i przedsiębiorstwach. jak się miało dojścia można było się wkręcić.
    np. Techfilm na Wałbrzyskiej, sala w PZPR na Rozbrat itd.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fakt, do Non-Stopu (Stopa?) też chadzałem, do Grunwaldu (Grunwalda?) także, do kin 'resortowych' - to nie pamiętam.

    Z niedawno odwiedzonych podobało mi się też kino w Szczecinie, o którym zresztą pisaliśmy na Krabikach - niewielkie i do tego wiekowe, działające nieprzerwanie od ponad stu lat (fakt, poniemieckie ;)

    Pamiętam jeszcze małe kino w Krakowie w okolicach Rynku, gdzie w szalonych latach 90. widziałem Koyaanisqatsi z muzyką Glassa. Kina niestety już tam nie ma od dość dawna.

    OdpowiedzUsuń
  12. "kino w Szczecinie (...) działające nieprzerwanie od ponad stu lat"

    Po prostu 26 kwietnia 1945 roku podczas seansu przy wymienianiu rolki, niemieckiego operatora podmienił polski kolega po fachu :)))

    A kino Wanda w Krakowie to i ja pamiętam, chociażem tam nie był. W ogóle tylko trzy razy w życiu byłem w kinie poza Warszawą. Z czego jeden raz w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
  13. wystarczy wziąć i spojrzeć na antyczny plan Warszawy - np. z 1974 roku.
    okazuje się, ile tych kin było i gdzie (tych oficjalnych).
    np. kino Śląsk zanim zostało Iluzjonem, było osobnym kinem, bo Iluzjon był obok - w gmachu urzędu planowania gospodarki (co też, jak słyszałem, było pożywką dla warszawskich dowcipów). itd itd.

    OdpowiedzUsuń
  14. A pamiętacie kina Mewa i Albatros?

    OdpowiedzUsuń
  15. Moich kin z dzieciństwa to na pewno nikt nie pamięta: Oka (nie ta nowa na Marszałkowskiej, tylko w koszarach na Nowowiejskiej) i Sputnik ( w koszarach na Koszykowej).

    OdpowiedzUsuń
  16. pytanie jeszcze, gdzie były te koszary?
    Nowowiejska między Krzywickiego a Niepodległościami? Koszykowa też?

    OdpowiedzUsuń
  17. Koszary istnieją w obu miejscach do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam
    Szukam zdjęć kina 1 Maj , jeśli ktoś posiada , proszę wysłać na adres grubcio10@vp.pl.
    Pozdrawiam Marek

    OdpowiedzUsuń
  19. Też kiedyś byłem w kilku kinach, które pewnie już nie istnieją lub na pewno nie istnieją - zarówno w Warszawie, jak i we Wrocławiu... :-)
    To były czasy...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...