poniedziałek, 16 lipca 2012

Warszawa komórkowa

Ha, dziś będzie wielka sztuka, że no po prostu, aż strach się bać!

Mianowicie, proszę ja kogo, miałem okazję przebywać w biurkowcu naprzeciw Riviery Remont, i udało mi się
wedrzeć na taras. Zanim wróciłem zaraz, popełniłem dwa (słownie: dwa) zdjęcia za pomocą osobistej komórki.
Jakość tych 'zdjęć' była wybitnie podła, więc chcąc nie chcąc, zostałem się za wielką artystę, za co z góry pardą.

Oto więc impresja na temat, jak by to Warszawa mogła wyglądać na fotografii, gdybyśmy zostali na poziomie
techniki fotograficznej lat 70. czy 80., fotografując np. Zenitem na OrWo, jako taki, dajmy na to, reporter CAFu...


...tak swoją drogą, to gdyby nie samochody, to trudno byłoby zgadnąć jaki to rok, no nie?
Aha, i jeszcze drugie zdjęcie - tym razem stołecznego skajlajnu, choć bez Pajaca...


...i tak się rozochociłem, że przy innej okazji strzeliłem jeszcze jedną Warszawkę komórkową, a konkretnie
zachodzące słońce i samolot (z braku jeleni, które wolały zostać na rykowisku)...

12 komentarzy:

  1. Patrząc na to ostatnie można by pomyśleć, że w komórofona zaimplementowano aplikację imitującą zdjęcia z aparatów Rollei lub Mamyia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ofszę, rdzawa zieleń bardzo charakterystyczna jest. Łezka w oku się kręci. Ja się za to wbiłem wczoraj do pewnego żoliborskiego apartamą na wysokie piętro i miałem ze sobą przezornie aparat. Także nie omieszkam za czas jakiś wrzucić rezultatów cykania tamże.

    OdpowiedzUsuń
  3. No widzita, a ja cały czas czekam na zapowiadanego malucha/końpakta z firmy Ce, bo mojej cegły na co dzień ze sobą nie dźwigam.
    PS. Przy tym ostatnim to akurat oprócz przycięcia nie kombinowałem praktycznie nic.

    OdpowiedzUsuń
  4. ładne kolorki. się takie lubi i ma sętymęt.
    co do widoczków - jakże mi znane!... ale nie z tej wysokości i trochę nazachód.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. No co kolega pisze, że złe. Przecież to najnowszy disagne w fotografii :) I ciekawe widoki. Chciałoby się napisać: Precz z aparatami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, zawsze podejrzewałam Cie o artystyczne ciągoty no i masz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście dla wszystkich, do tych najnowszych artystycznych tryndów a'la instagram uciekam się tylko w celu ratowania czegoś, co kiepsko wyszło, a nie będzie okazji powtórzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. E, bez instagrama się nie liczy ;) Swoją drogą podoba mi się ten powrót do retro. Wolę to niż komcie w stylu "za mało ostre" z pewnego fotoforum. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię zdjęcia z wysoka nawet, jeśli są robione aparatem niskiej jakości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne te kolorki, trochę jak w czasopismach z lat 80-tych :) Ostatnie zdjęcie bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  11. @H_P - a ja właśnie odwrotnie - z wysoka lubię sobie raczej popatrzeć na krajobraz, ale zdjęcia robione z góry wydają mi się zwykle jednakie i płaskie. Ale że pewnie nie będę miał drugiej okazji tam być, to dla potomności użyłem tego, com tam miał pod ręką.

    @Łukasz - na pierwszych dwóch majstrowałem z zafarbem a'la OrWo kolor, ale ostatnie jest praktycznie out-of-matryca-z-komórki, tyle że przycięte.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo to jest sztuka zrobić niepłaskie zdjęcia ogromnej przestrzeni. Jak popatrzę na moje pierwsze zdjęcia z gór, to ręce załamuję...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...