poniedziałek, 24 września 2012

Kościół i plac Zbawiciela

Wakacje się skończyły, witaj szkoło... ups, znaczy - do roboty... ups, dobra - czas na trochę obrazków ze stolicy.

Nie mam ćwierci zamiaru się wymądrzać na temat kościoła Zbawiciela, a zresztą i tak wszyscy wszystko wią.
Za to zdjęcia będą może nieco mniej oczywiste, w każdym razie - od rzadziej pokazywanych stron. Od Koszykowej...


...i od Mokotowskiej...




...czyli zakrystii, z tlącym się kadzidłem...


...bonusowo dwa obrazki z wnętrza...



...i jeszcze widok na sam plac Zbawiciela, od strony kościoła pod tym samym wezwaniem...


...oraz zbliżenie na dżentelmena, łapiącego ostatnie promienie letniego słońca...


...a na koniec doszliśmy do końca, czyli nie ma przejścia na drugą stronę - koniec internetu razy dwa...



14 komentarzy:

  1. No pasaran. I nie ma mocnych. A okolice moje to licealne, bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tabliczka jest bardzo miła w wymowie i... najprawdopodobniej przedwojenna.

    Nie wiem, czy to przypadek, czy specjalnie akurat tę mozaikę sfociłeś, ale to mozaika pochodząca z byłego soboru św. Aleksandra Newskiego na pl. Saskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taki był powód. Dlatego nie ma innych zdjęć z wnętrza, a przecież ciekawe jest.

      Usuń
  3. No tak, ale przeprosili :) Takie impresje uliczne jak z tym panem na zdjęciu bardzo mnie ciekawią. Świetny moment ująłeś w kadrze :)
    Pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kadr pana nasłonecznionego gwizdnąłem Krabiance. I ostatnie zdjęcie/drugą tabliczkę także :)
      Swoją drogą - jeśli tabliczka jest przedwojenna, to wybitnie utrzymana.

      Usuń
  4. Ciekawe tabliczki i kościół też niczego sobie. Szkoła już w stanie zaawansowanym, no chyba, że o studentach mowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a już chciałam zapytać o Św Ekspedyta:) Z rzadka wszak bywa w kościołach ...
    Osobiście polecam:) Ma dobrą łączność z Górą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta głowa anioła jest jedynie malutką częścią mozaiki która znajdowała się nad wejściem głównym do soboru. Część można oglądać w cerkwi praskiej a pozostałe w cerkwi w Baranowiczach. A tabliczka bąba!

    OdpowiedzUsuń
  7. pl. Zbawiciela lubię wery macz. to porządny kawałek miasta, ostatnio nawet przyjemnie żywotny (jak by się kto nie krzywił na wyliniałych hipsterów), czego nie można powiedzieć np. o rondzie Dmowskiego czy ONZ.

    OdpowiedzUsuń
  8. Korzyścią z obecności hipsterjugend były dwa piękne auta, które przy innej okazji też będą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Er - kolejny raz potwierdza się, że ludzie lubią spędzać tam czas, gdzie (prawie) nie ma samochodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam akurat jest całkiem dużo samochodów jak na tak wąskie ulice, za to (prawie) nie ma parkingów. Ale oczywiście racja, że spędzanie czasu na parkingach/autostradach nie jest czynnością przyjemną.

      Usuń
  10. Plac Zbawiciela już zawsze kojarzyć mi się będzie z filmem, a Koszykowa, od jeszcze bardziej zawsze, z moim ojcem, jakoś tak ogólnie, bo w jego wspomnieniach z warszawskiego dzieciństwa, przedwojennego, bywała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film widziałem - poruszający, choć nieco zbyt wydumany. Ale w sztuce przesada jest podobno dozwolona.

      Koszykowa to również moja ulica rodzinna (tyle, że powojenna), więc rozumiem sentyment :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...