piątek, 12 października 2012

Kazimierskie gorki i wawozy

Tydzień temu zapowiadałem się w relacji z Kazimierza, że pokażę okoliczne górki i wąwozy. Miejsca nieco mniej
znane niż kazimierski rynek czy zamkowe ruiny, niemniej jednak malownicze. Podróż zaczęliśmy oczywiście
w Kazimierzu, więc na dobry początek nie omieszkałem omieść obiektywem komórki przydrożnego słonecznika...


...a skoro obowiązkowy słodki kicz odfajkowany, to udaliśmy się na południe, ku okolicznym wzgórzom...


...skąd, jak widać na powyższym obrazku, pięknie widać zakola Wisły oraz znacznie cieńszą stróżkę Chodelki...


...tutaj widać ją nieco lepiej, z wysepką w kształcie 'egipskiego' oka - a gdyby komuś było mało...


...to unaoczniam, że górki mają te swoje 150 metrów w kłębie, więc można się nieźle sturlać...


...na przykład wprost do jednego z lessowych wąwozów...


...uwaga, będzie golizna: nagie korzenie! (kto widzi na obrazku duszka i obcego?)...


...a na koniec miejscowa grupowa słit focia pt. Wąwóz Korzeniowy (Korzeniowy Dół), choć tak naprawdę
to wcale nie jest 'prawdziwy' wąwóz, bo nie jest naturalny, nie eko, i nie cośtam...


19 komentarzy:

  1. Panie Kazimierzu, ma Pan klucz od kabiny?

    A propos pierwszego to wczoraj przed zaśnięciem towarzyszył mi kawałek Novi Singers "Pyzate słoneczniki". Już za sam tytuł go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie podpowiadać! Odpowiedź prawidłowa: Kluczbork!

      Usuń
    2. Ale nam chodziło o odgłos paszczowy...

      Usuń
    3. Te twierdzenia są tendencyjne!

      Usuń
  2. Tak "bielański" krajobraz :)
    Tym bardziej, ze słoneczniki zupełnie jak nasze, "wiślane" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten akurat był jakieś 200 m od Wisły, więc wiślany stuprocentowo ;)

      Usuń
  3. a mnie się Sandomierz przypomniał
    i od razu piosenka - Kazimierzu nasz, ty coś w sobie masz :)
    i żeby tak równocześnie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandomierz w wąwozach-niewąwozach i górkach jak najbardziej jest podobny - przecież to w sumie niedaleko, w górę rzeki. W kamieniczkach zresztą też. Osobiście zdecydowanie preferuję Sandomierz, ale ostatnio zrobił się tam prawie Kraków (liczebność turystów wzrosła koszmarnie!).

      Usuń
  4. No, jeśli Kolega zaczyna od słonecznika, to widzę zachodzące na blogu zmiany :) Wąwozy super.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego obcego to się nawet przestraszyłam, ale duszek wydaje się uśmiechnięty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obcy świdruje wzrokiem, a duszek faktycznie szczerzy paszczę ;)

      Usuń
  6. ja tam lubię i Kazi- i Sando-. a że dużo turystów... cóż, sam jestem jednym z nich, więc nie mam prawa kręcić nosem ;~.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam taką wniosek racjonalizatorski - jak będziemy w Kazi-, to turyści niech się wyekspediują do Sando-. I protiwpołożnie. Może być?

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dobry, bo wesołego duszka-jajacarza mamy w domu. Najczęściej zamyka nam drzwi albo otwiera drzwiczki do wentylacji. I oczywiście chowa różne rzeczy, zapala lub gasi światło. Lubimy go :)

      Usuń
  8. Lubię ten wąwóz. Idąc pod górę wrócić do Kazimierza "górą", żeby zejść obok zamkowego wzgórza. Wąwóz jest niesamowity, latem zacieniony, wiosną delikatny i odkryty, jesienią z liśćmi pod nogami i te niesamowite korzenie. Chciałabym go przejść zimą, ale wtedy o wyjazd trudniej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kazimierskie wąwozy sa niesamowite!
    a kształtów można się w korzeniach drzew doszukać, oj mozna;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajne te wąwozy, a ja nawet o nich nie słyszałem... no cóż... :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...