poniedziałek, 19 listopada 2012

Kazimierz Dolny - the podzwonne

Dolny Kazimierz był uprzejmy przewinąć się już parę razy na moim skromnym blogasku.

Dziś kazmierskie pożegnanie przynajmniej do przyszłego sezonu, a z tej okazji (prawie)
wszystkiego po trochu. Mam nadzieję, że strawnie :)

Mówisz: Kazimierz, myślisz? Dzikie tłumy?... Spichlerze?... Kościoły?... Wąwozy?... Rynek?... Kamienice?... Kamienice!...



...a jak nie kamienice, to może któryś z kościołów? Święta Anna na przykład...



...albo na górę ulicą Klasztorną, prosto do Reformatów?...



...sztukę ludową podziwiać...



...schodami w górę, schodami w dół...


...wracamy do centrum miasta, bo w Kazimierzu oprócz kościoła świętej Anny mają też Krzywe Koło...


...oraz Synagogę przy Małym Rynku, gdzie kiedyś mieściła się żydowska dzielnica o uroczej nazwie
Na Tyłach...



...ale, ale - a gdzie są kazimierskie spichlerze? Są, są, nie zapomniałem!...


...a na koniec widok z Góry Trzech Krzyży na pewien tajemniczy domek...


18 komentarzy:

  1. Na tym pierwszym, to ozdóbki niemal jak z Pekinu ;)

    Mi się udało kiedyś trafić na pusty Kazimierz, ale akurat spadł śnieg, było zimno i jedynie Cyganki po rynku się pałętały :)

    Acha, no i ja z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było skorzystać z okazji i powróżyć im :)

      Usuń
    2. właśnie w niedzielę wróciłam z Kazimierza, śnieżyca stworzyła niespotykany klimat, ale zdecydowanie Kazimierz to miejsce do wypadów letnich:) a do tego Cyganki, z powodu braku innych ludzi, nie odstępowały nas nawet na krok, co było po jakimś czasie denerwujące... I fajne było to, że żadnych tłumów, tylko pojedyncze osobniki z nieodłączną butelczyną:)

      Usuń
  2. Mówię: Kazimierz, myślę: nuda. Byłem tam parę razy, w sezonie i poza, i jakoś ani nie dotarła do mnie magia tego miejsca, ani nie mam ochoty tam wracać. Może kiedyś.

    A podzwonne to będzie afterbell, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuda? No trochę na pewno tak, zwłaszcza rejs stateczkiem. Ale parę rzeczy nieco odleglejszych od rynku warte jest zobaczenia. Oczywiście aut of sizon ;)

      Usuń
  3. i co się dziwić, że tłumy, jeśli to jedyne miejsce w Polsce uchronione niemal całkowicie tak przed wulgarnością soc-budownictwa (chociaż w dużym stopniu powojenne), jak i przed kreatywnością współczesnych architektów (chociaż już Kuryłowicz zdążył wstawić stopę w drzwi).

    ładne obrazki, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko śmieszne jest to, że już moi rodzice wspominali o Kaziku jako miejscu magicznem, a jeździli tam w latach 60. :)

      Usuń
    2. Spoko. Z tego, co ostatnio czytałem, to już niedługo ;)

      Usuń
  4. Renesans A.D. 1949! A o warszawskiej starówce mówią "makieta" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to i tak już ponad 60 lat! Prawie emeryt ;)

      Usuń
  5. A ja żem never nie była tamże. I nie wiem, dlaczego wciąż mi nie po tzw drodze ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę... zobaczyć choć raz warto, byle poza sezonem. I nie tylko rynek i nabrzeże.

      Usuń
  6. Mówię Kazimierz, myślę Kluczbork :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, ale - co Pan robił w damskiej toalecie?

      Usuń
    2. Bo jak męska jest zajęta to korzystam z pierwszej wolnej.

      Usuń
  7. Ja też jeszcze tam nie byłam. A chcę :)
    Te schody to piękne są, wiesz?
    O.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mam miłe wspomnienia z tym miejscem związane. Małe i nudne ale urokliwe właśnie poza sezonem... No i można tam przyjechać z królikiem;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...