środa, 14 listopada 2012

Lubiń - opactwo benedyktyńskie i kościół NMP

Dając odpór pojawiającym się czasem (także na łamach niniejszego blogaska) pogłoskom,
jakoby w Wielkopolsce nie było nic ciekawego do zobaczenia, przedstawiam Szanownym benedyktyński klasztor z kościołem Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Lubiniu.

Jechaliśmy tamże bez szczegółowej wiedzy o obiekcie, zasadniczo po to, żeby zobaczyć klasztor.
Na miejscu okazało się, że akurat klasztor to my se możemy obejrzeć co najwyżej z zewnątrz...


...za to nie ma przeszkód, żeby obejrzeć wnętrza kościoła, bo akurat skończyła się msza...


...więc choć barok to nie jest to, co misię lubią najbardziej, to skoro wolno robić zdjęcia...


...i nikt nie marudzi, nie przegania i w ogóle...


...tośmy trochę podłóg nawycierali swoimi cielesnymi powłokami...


...w poszukiwaniu ciekawych kadrów...


...a jak już złoty barok przestał świecić nam po oczach, dostrzegliśmy wkomponowane w ściany...


...płyty nagrobne z XVI i XVII wieku...


...oraz widoczne po lewej stronie wejście do kaplicy Bernarda z Wąbrzeźna z sarkofagiem tegoż...


16 komentarzy:

  1. Znowu aniołki atakują dużymi porcjami tortu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atakują obficie, ale całkiem smacznie ;)

      Usuń
  2. barok niby niespecjalnie kochany, ale jednak malowniczy ci on: warto robić takie foty, jak np. nr 3.
    poza tym widzę, że i nagrobkami pojechaliście! brawo :-)
    no i romańska ścianka gipsowo-kartonowa, znaczy, tego, kamienna wyjrzała! muszę tam pojechać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrobki i poskrobana ścianka i tak najbardziej nam się spodobały :)

      Usuń
  3. Można zawrotu głowy dostać od tych złoceń i anielskich spojrzeń. :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, padliśmy nawet nie tyle na kolana, co nawet na plecy ;)

      Usuń
  4. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że tylko w Warszawie nie ma absolutnie nic wartego obejrzenia, bo nawet jeśli jest jakiś "zabytek", to został zburzony w czasie powstania, a potem odbudowany z cegieł ukradzionych z mojej mieścinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twojej mieścinki powiadasz? No, nie być taki skromny! ;p

      Usuń
    2. Przecież Warszawa to największa wieś w Polsce. Nie to, co miasta 40-tysięczne.

      A w ogóle, to nie ma tu żadnych kamienic, same bloki i zero zieleni. Mieszkają tu chamy, które się zjechały z całej Polski (tylko nie z mojej mieścinki - u mnie same kulturalne mieszkajo). Prawdziwi warszawiacy wyginęli jak mamuty, ale ci, co teraz kradną (z rządem na czele) to są warszawiacy.

      Usuń
    3. Kurczę, zdaje się, że za wielu warszawiaków (warszawian? brrr...) to w rządzie nie ma.

      Usuń
    4. Z definicji każdy, kto trafia do rządu, władz i na pierwsze strony gazet staje się tym-złym-warszawiakiem.

      Swoją drogą kiedyś myślałem, że wszystkie zespoły śpiewające po angielsku pochodzą z USA :))) a wszyscy angielskojęzyczni aktorzy z Wielkiej Brytanii :))))))

      Usuń
    5. A no tak - jeśli Warszawa = zło, to wszystko winatuska!

      Usuń
  5. Czuję się sprowokowana pokazać wreszcie kościół w Dukli - nazywam go bezą (niech mi święci i inni poważni wybaczą).
    Zgadzam się z Er. Barok i mnie nie porywa, ale coś ma, co przejść obok bez emocji nie pozwala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jak ja lubię prowokować (do pokazywania ;)

      Usuń
  6. Dla mnie bardzo ciekawe wnętrze. Niech żyje dostatek!!! Płyty nagrobne ciekawe - jakkolwiek to nie brzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro oglądamy kapliczki i cmentarze, to czemu nie podziwiać płyt nagrobnych :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...