poniedziałek, 5 listopada 2012

Oczki

Rzadka rzadkość, wpis monotematycznouliczny. Oczki, Ocellusa, to moja magiczna ulica
z dzieciństwa.

Choć zasadniczo mieszkałem przy Koszykowej, to na Oczki wychodziła jedna z bram mojego podwórka. Jedyna zresztą brama mieszkalna, bo cała ulica jest zasadniczo medyczna.
Z wyjątkiem jednego, choć znaczącego w historii miasta budynku przy skrzyżowaniu Oczki
i Chałubińskiego. Ale o tym innym razem.

Zanim będą obrazki - ukłony dla Marcina za motywację do odwiedzin na ulicy Oczki
(na podwórku mówiliśmy - 'na Oczkach'). Pierwszy obrazek z narożnika Oczki, Koszykowej,
Lindleya i placu ('skwerku') Starynkiewicza...


...to budynek Kliniki Dermatologicznej Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego (obecnie Szpitala Klinicznego
Dzieciątka Jezus), który wchodzi w skład kompleksu koszarowo-wojskowego, ciągnącego się wzdłuż
Koszykowej, Krzywickiego, Alej Niepodległości i Nowowiejskiej...


...klimatyczne podwóreczko Kliniki - świetna miejscówka dla horrorystów. A naprzeciwko ceglanoczerwony klasyk...


...jak ja lubię takie chałupki! Gdyby nie asfalt, to ciężko byłoby stwierdzić, który to rok
(a może i wiek?)...


...zostając po parzystej stronie Oczki, widzimy kolejny klimatyczny budynek kompleksu szpitalno-medycznego...


...i jeszcze jeden, takoż klimatyczny, choć zupełnie różny od obu poprzednich...


...za to po drugiej stronie Oczki, obok słynnego klubu medyka mamy ponury gmach Instytutu Medycyny Sądowej...


...takim go pamiętam, a jako dzieciaki nazywaliśmy go 'trupiarnią', głównie ze względu na specyficzny zapaszek sami wiecie czego... a pomiędzy "Medykiem" i Instytutem kiedyś stał czarny autobus San H100 (protoplasta Autosana), z instalacją do przewozu trumien...

...zdjęcia Sana nie mam, ale mam zdjęcie kapliczki, przed którą stał...


...a na koniec przeglądu tej trzystumetrowej ulicy, widok od strony Chałubińskiego w kierunku Filtrów...


26 komentarzy:

  1. Się uprzejmie odkłaniam i dodam, iż na terenie szpitala kręcono serial "W labiryncie" a konkretnie instytut, w którym pracowali główni bohaterowie. Bardzo ładne Oczki, pazdrawliaju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiedziałem. Za to wiedziałem, że przed szpitalem kręcono jedną ze scen "07 Zgłoś się" :)

      Usuń
    2. A tak, jak pielęgniarka odstawiła Borewicza. Też było u mnie :)

      Usuń
    3. Prawda, było. Zdaje się, że grała ją nieżyjąca już Maria Probosz.

      Usuń
  2. Przyłączam się do marcinowych gratulacji a od siebie dodam, że nie tylko Instytut Medycyny Sądowej jest ponury. Dla mnie cała ta ulica trąci strefą mroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się zgadza - tam jest mrocznie, a budynek niemedyczny jest w sumie najmroczniejszy.

      Usuń
  3. tyż lubię się przejść tamój.
    domek z terenu szpitala fajny, jak w uzdrowisku na Ziemiach Wyzyskanych (Do Pozysku Cegieł). gdyby go odciąć od reszty, mógłby stać sobie w Świeradowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takie miałem skojarzenie - niewiele już nam zostało takich budynków w mieście.

      Usuń
  4. Hmm, też mi zawsze ten domek kojarzył się z architekturą "poniemiecką". Swoją drogą, ciekawe, że u nas nie mówi się, że coś jest "porosyjskie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porosyjską mamy Cytadelę a inne obiekty wojskowe to już poradzieckie bywają.

      Usuń
    2. No nie... w oryginale napisałem że 'poniemieckie', ale się zmitygowałem, że choć może wzory niemieckie, to przecie wykonanie 'rosyjskie' ;)

      Usuń
  5. Porosyjskie, to cerkwie były, ale się rozsypały, albo przerobiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym "pomogliśmy" się rozsypać ;)
      Ot, choćby tej stojącej na rogu Oczki i Lindleya.

      Usuń
  6. Wiem, co w Warszawie jest "porosyjskie", ale chodzi mi o częstotliwość używania tego słowa.
    Jeśli widzisz stary bruk na ulicy w Warszawie, nie pomyślisz "porosyjski". Jeśli widzisz taki sam we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku - jest on "poniemiecki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa uwaga - czyżbyśmy (mimochodem?) negowali 'zasługi' Rosjan/Rosji w rozwoju miasta? Bo dla odmiany termin 'rusycyzm' występuje znacznie częściej niż taka np. 'germanizacja'.

      Usuń
    2. Odpowiednikiem słowa "rusycyzm" jest "germanizm" - wtręt językowy odpowiednio z rosyjskiego lub niemieckiego.

      Odpowiednikiem "germanizacji" jest "rusyfikacja" i to się pojawia też często.

      Co do uwagi - uważam, że mieszkańcy ziem rozebranych przez Rosję nigdy nie utożsamiali się z zaborcą tak, jak np. Wielkopolanie z Prusami lub Małopolanie z Austriakami. Że nie wspomnę o ludności przybyłej na Dln. Śląsk po 1945 roku. Tam to w ogóle można dostać "kompleksu niemieckiego" - wszystko co ładne i trwałe, to (po)niemieckie, a co badziewne i popsute, to polskie.

      Usuń
    3. Germanizacji użyłem z rozmysłem, bo 'germanizmów' (podobnie jak 'rusyfikacji') to już ze świecą szukać. A nawet jeśli znaleźć, to chyba prędzej uznaje się je za regionalizmy. Być może właśnie z powodu, o którym wspominasz. Parafrazując - 'myśmy są stąd' - państwa przychodzą i odchodzą, a 'małe ojczyzny' trwają. I adaptują do własnych celów i potrzeb to, co dane państwo daje im dobrego (= jest "ładne i trwałe").

      Usuń
    4. no ale jednak w Warszawie "rosyjskiej" mieszkali Polacy, a w Gdańsku i Wrocławiu - Niemcy. więc nawet jeśli to niepolska firma kładła niepolskie kambule, to przynajmniej raczej polskimi rencami. co do Poznania, to nie wiem, czy pierwsze skojarzenie o tamtejszym bruku jest takie, że to "poniemieckie". dla mnie nie.

      Usuń
    5. Prawda, choć bardziej myślałem o Wielkiej Polsce czy nawet Górnym Śląsku niż o Gdańsku czy Wrocławiu, gdzie faktycznie przed II WŚ z pewnością byliśmy w mniejszości.

      A sam Poznań - wspominałem wielokrotnie, że z dzieciństwa pamiętam go jako miasto niezmiernie ciekawe, ale dziś niestety w bardzo wielu miejscach zaskakuje negatywnie. Choć niezmiennie jest interesujący.

      Usuń
  7. I ja mam takową ulicę, ale bez tak wspaniałego muru. Pejzaż jesienny dodaje znakomitej tajemniczości. W igraszki historyczne się nie włączam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przycupnę obok Zbyszka. Ot tak, posłucham, jak mądrzejsi rozmawiają:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, kto tu robi za mądrzejszego. Mędrkujemy sobie blogowo, i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Atmosfera jak z dobrego dreszczowca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze udało się trafić akurat kiedy było zupełnie pusto na ulicy.

      Usuń
  11. Widok od strony Chałubińskiego w kierunku Filtrów - akurat ostatnio tędy właśnie tam lazłem. I oczywiście mym celem był Medyk, w którym byłem tylko przez chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Medyka wbijaliśmy się na nielegalu od tyłu, znaczy od podwórka, bo jak się przeszło przez płot na naszym podwórku, to po przejściu paru metrów po murku na wysokości również paru metrów, lądowało się na podwórku Medyka. Tyle, że prawie zaraz nas stamtąd wyrzucali, bo niespecjalnie pasowaliśmy na studenciaków ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...