piątek, 30 listopada 2012

Dookoła Politechniki

Zgodnie z tytułem mojego blogaska, powinno być Politechnika i okolica, ale już mi trochę zbrzydło samopowtarzanie ;)

Dziś będą więc przede wszystkim zdjęcia dookólnie politechniczne, z politechniczną wisienką
na torcie. Ściślej: dookoła placu Politechniki, czyli kilka migawek z moich ulubionych ulic - Noakowskiego, Śniadeckich i Polnej.

Zaczynamy od Śniadeckich, bo akurat stamtąd szliśmy - na dzień dobry kadr ze świetlistą kostką
i torami...


...dwa detale sepiowane (pardą purystów za niedodanie ziarna)...



...i cała kamienica solo pod adresem Śniadeckich 19...


...oraz jej prawie sąsiad (bo toto pomiędzy nimi nie nadaje się do publikacji) - Śniadeckich 23...


...dochodzimy do placu Politechniki, gdzie litościwe drzewko zasłoniło przepaskudnego szkieletora...


...omijając tym razem wylot ulicy Lwowskiej, skręcamy w Noakowskiego, gdzie w promieniach późnopopłudniowego słońca (taa... ok. trzeciej popołudniu) wita nas stuletnia kamienica Rubinlichta, zepsuta niedawno oki(n)em opatrzności...


...idąc w kierunku Koszykowej widzimy wcale niezgorszą blokokamienicę przy Noakowskiego 8...


...sąsiednia kamienica pod numerem 10. chciała wystąpić wyłącznie pod kątem dramatycznym
- no to proszę...


...tymczasem wracamy na plac Politechniki - rzut oka na perspektywę Polnej, którą zamyka
(Ż)Zebra Tower...


...i wreszcie wkraczamy śmiało do gmachu głównego Politechniki Warszawskiej - oto fragment
Dużej Auli...


...znowu się zakręciło w głowie od schodów i kolorów...


...czyli czas na ewakuację, której drogę wskazuje politechniczna statua wolności z rodziną
- w ramach wyrównywania szans, wyłącznie płci odmiennej niż gros studentów PW...


środa, 28 listopada 2012

Plac Starynkiewicza i okolica

Czyli kolejny powrót sentymentalny do miejsc z dziecięcych lat - na początek mój kościół parafialny Dzieciątka Jezus na rogu Lindleya i Nowogrodzkiej, ale zasadniczo przecież przy placu Starynkiewicza (my mówiliśmy: przy skwerku).

Zachęcam do zajrzenia na stronę parafii św. Alojzego Orione, gdzie oprócz historii pisanej jest
kilka przedwojennych zdjęć okolicy, bo choć budynek kościoła może nie do końca jest w moim typie, to przecież źle nie wygląda...



...po sąsiedzku stoi sobie klasycystyczna Klinika Ortopedyczna Szpitala Dzieciątka Jezus,
choć bardziej niż sam budynek "od zawsze" fascynowały mnie fantazyjne kraty i przestrzeń
pod nimi - dla dzieciaka to był niezły horror...



...okolica zresztą sprzyjała horrorom (vide: Oczki), no ale jest tu też wcale 'normalny' budynek MPWiK, z przyległościami i niestety zaburzającymi panoramę dwiema pobliskimi ohydamy
- wieżamy toy-toy i Warty...


...bonusowo skok w bok placu Starynkiewicza - Nowogrodzka, plecki szacownego Wojskowego Instytutu Geograficznego...


poniedziałek, 26 listopada 2012

Spacerkiem po Woli

Wola pojawia się u mnie w miarę regularnie. Nie, żeby była wybitnie piękna, ale dlatego że jest charakterystyczna. Albo może nawet charakterna. Do tego mam blisko. Prawie idealne połączenie :)

Wolski PeDeT pojawia się na wielu stołecznych blogach, ale jeszcze u mnie go nie było...


...szerokości nie starczyło, a mimo niedużego ruchu na ulicę nie chciałem wchodzić.
Prawie po sąsiedzku tablica...


...niestety, jedna z bardzo wielu powstańczych pamiątek na Woli... a jeszcze dalej na wschód,
w kierunku Kercelaka, stoi sobie ciekawy szaroceglany galeriowiec w ludzkich proporcjach...


...galerie są widoczne od północy, razem z klatką schodową w formie kiosku łodzi podwodnej...



...króciutki spacerek po Woli kończymy w kwartale bankowym, niegdyś fabrycznym - biznes jest biznes, tylko kolor kołnierzyków się zmienił, bo zamiast zakładów Kasprzaka czy Róży Luksemburg (trzymając się terminologii PRLowskiej), stoją tu teraz hurtowo budynki banków - na zdjęcie załapał się okrętowiec BGŻ...


czwartek, 22 listopada 2012

Świdnica - katedra

Niedawno pokazywałem migawki ze świdnickiego rynku, który to rynek w zgodnej ocenie - mojej własnej i szanownych komentatorów jest jednym z zacniejszych dolnośląskich rynków.

Dzisiaj odsłona druga - imponująca świdnicka katedra św. Stanisława i św. Wacława, leżąca nieopodal rynku, jeszcze w granicach średniowiecznej lokacji.

Widok ogólny, niestety pod ostre słońce prawie w samo południe - o skali katedry świadczą choćby zaparkowane w pobliżu auta...


...dzięki szerokiemu kątowi udało się objąć skąpany w ostrym słońcu front katedry
(wieża ma ponad 100 metrów!)...


...warto podejść bliżej i znowu przekonać się o formacie budowli, porównując do sylwetek ludzkich...


...proponuję zadrzeć głowę wysoko...


...i trwać w zachwycie mimo blików...


...a potem skromnie spuścić głowę i dokładnie obejrzeć wszystkie portale...




...sam nie wiem, który ładniejszy - chyba wezmę wszystkie...


...albo może którąś z rzeźb z zachodniej fasady...


...no nic, i tym razem, mimo otwartych drzwi, wnętrz zobaczyć się specjalnie nie dało - tyle co
zza kratek...


...na szczęście oprócz szerokości wziąłem ze sobą również coś przydatnego na taką okoliczność...


...wnętrze, jak widać, a zwłaszcza ołtarz główny są już wykonane (niestety!) głównie
w złotobłyszczącym baroku...


...znaczy a fe i do widzenia - na zakończenie makietka Świdnicy stojąca przed katedrą...


...zawierająca kierunkowskaz dla tych, którzy mogliby katedrę przegapić...


wtorek, 20 listopada 2012

LXI Akcja GTWb - Skok w bok/Czerwona gorączka

Podwójny temat akcji, ale czas i miejsce akcji będzie jedno, czyli w sumie prawie jak w antycznym dramacie ;)

Miejsce akcji jest znane chyba wszystkim warszawiakom - Politechnika Warszawska. Konkretniej - tym razem nie budynek główny, ale tereny kampusu PW pomiędzy Al. Niepodległości, Koszykową, Noakowskiego i Nowowiejską.

To jest mój tytułowy krok w bok, ponieważ tereny tyle znane, co raczej rzadko odwiedzane. Dominującym materiałem jest tutaj szara cegła - zresztą najbliższa okolica
(końcówka Al. Niepodległości, Chałubińskiego, Koszykowa) jest również bogata w szarą cegłę.

Wracamy na teren kampusu - nasz akcyjny krok w bok zaczynamy od Muzeum PW...


...powyżej widok od strony Nowowiejskiej a'la dwór angielski, a poniżej widok od uliczki wewnętrznej...


...wejście do muzeum ąfas wygląda groźźźnie...


...krok w bok, i już nieco spokojniej...


...naprzeciwko muzeum dla odmiany - sielanka rodzinna - jak widać jest to budynek mieszkalny...


...sielanki ciąg dalszy, czyli klasyczne, wygodne ławki w klimacie old school vintage...



...rozłożysty budynek Wydziału Transportu, widziany od wewnętrznej uliczki Wierzbickiego...


...i dla kontrastu - niemal naprzeciwległy szklany budynek Wydziału Matematyki i Informatyki...


...Wydział Chemii zwiastuje powoli narastanie tytułowej czerwonej gorączki...


...ciepło, cieplej...


...gorąco! Czerwona gorączka!...


...a dla uspokojenia nastroju na koniec rdzawoszary słup w ujęciu 'radziecki żołnierz umiera, a drzewa wirują'...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...