środa, 9 stycznia 2013

Mariensztackie landszafty

Dawno nie byliśmy na Mariensztacie. A ponieważ jest on co najmniej półbajkowy,
tośmy się w ostatnie Święta wybrali, żeby zobaczyć, czy aby kościół św. Anny trzyma się pionu, schody poziomu, a Bednarska - spadku...


...ano, jak widać - na Mariensztackim rynku wszystko w porządku, idziemy więc na Brzozową Bednarską...


...mozolnie pod górkę i oto słynna z RetroRingu kawiarełka RetroSpekcja...


...wracamy na dół, choć trochę dookoła (ale o tym innym razem) - po drodze mijamy Mariensztat 13 (nomen-omen)...


...i wreszcie obejrzymy sobie dokładniej kościół św. Anny...


...i z nieco innej perspektywy, bo od strony ulicy Sowiej...


...zoom w obroty - do roboty...


...i jeszcze ostatni landszafcik Świętoański...


...a koniec końców panorama rynku Mariensztackiego z Zamkiem w tle - landszaft jak się patrzy :)...


26 komentarzy:

  1. Też bardzo lubię Mariensztat, ale koloru tablicy przed Baryłką już niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jest tam więcej rzeczy do nielubienia, ale jako całokształt - miód!

      Usuń
  2. No właśnie Mariensztat i Bednarska to taki pewny punkt na mapie Warszawy.
    Niby małe mieszkania, niby chodniki krzywe i stopnie w poprzek, ale, kurcze, zawsze tam jest jakiś klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W małym mieszkanku na Mariensztacie osobiście nigdy nie byłem, ale zakładam, że jest atmosferycznie :)

      Usuń
  3. szefuniu, szliście na Brzozową a zawiało was na Bednarskie.
    Mariensztat faktycznie w deseczke.
    szkoda tylko, że ni ma tego domku na rozstaju dróg, co to tak ździebko montmartrowsko wyglądał, o:
    http://www.warszawa1939.pl/zdjecia/zrodlowa/old/zrodlowa.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no fakt, mocą wyobraźni zawionęło mię na drugą stronę Nowego Zjazdu ;)

      Domku, rozstaju dróg i bruku szkoda bardzo...

      Usuń
  4. Luv it. Nawet bardzo. Ciekawe kiedy zburzą bo to wstrętna komuna zbudowała a postawią wspaniałe apartamentowce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś nie wypowiedział w złą godzinę, ale chyba (na razie?) deweloperka se odpuściła ten regią :)

      Usuń
  5. Bednarska to podobno uliczka pojawiająca się w ogromnej ilości polskich filmów, przy czym niekoniecznie gra siebie. Ślicznie tam tylko ja bym dała bezwzględny zakaz parkowania WSZĘDZIE:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - podobnie zresztą jak ulica Mała - bo to malownicze uliczki są!

      Usuń
  6. ależ piękne zdjęcie nr 5! ech, ten klimat mariensztacki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O Mariensztacie nigdy nie za dużo. Takiego klimatu, jak tam, to chyba nigdzie nie ma w Warszawie. ... dla jasności nie mam na myśli obecnej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mariensztat jest kochany, ale jak mało gdzie, brakuje mi tam ludzi. To znaczy Mariensztatu jako imprezowni, nie offowej. Tylko, że teraz nie ma imprez, które pasowałyby do Mariensztatu, w tym sęk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyły się wraz z legendą o małym mieszkanku. Ale chyba nie o takie imprezy chodziło ;)

      Usuń
  9. Świetnie wyszło, jak na pocztówkach z przed lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taajest - bo ja uwielbiam landszafty ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. To prawda, i to mimo takiej sobie pogody :)

      Usuń
  11. Narobiłeś mi tymi zdjęciami smaku na Mariensztat, ale wybiorę się tam chyba dopiero wiosną. Teraz to lepiej pooglądać Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, na dworze nie jest aż tak źle - czasem słońce, czasem deszcz ;) Tadam!

      Usuń
  12. Fajnie focisz tę Wawę. Mają klimat Twoje zdjęcia. Dla mnie bomba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadanie mam łatwe, bo Warszawa jest ładna. I klimatyczna :)

      Usuń
  13. O tak, jako całokształt - cud-miód;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W detalach też nie jest najgorzej ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...