niedziela, 6 stycznia 2013

Ostatnia paróweczka Hrabiego...

...a nie, wcale nie Berry Kenta, tylko Hrabiego_P, bo dzięki niemu i wpisowi Era udało nam się zobaczyć przelotem ostatni przejazd paróweczek, czyli trzynastek - tramwajów 13N, które to
po ponad półwiecznej służbie stołecznej przeszły na zasłużoną emeryturę.

Wspomnienia związane z tymi tramwajami ma chyba każdy warszawiak i nie tylko, bo przecież ten typ tramwaju był w kraju powszechny. Większość z nas pamięta chyba najlepiej możliwość jazdy
w drugim wagonie na miejscu motorniczego czy stanie na końcu wagonu w pozycji 'like a boss', znaczy obejmując ręcyma obie poziome poręcze...

No nic - było, minęło, a 'trzynastki' vel. 'parówki' vel 'parówy' miały również wiele wad - były nieszczelne, głośne, beznadziejnie oświetlone wewnątrz nocą i równie beznadziejnie ogrzewane zimą. Ale... były nasze.

Dziś więc po raz ostatni (no, na pewno nie, bo przecież jakieś okazjonalne przejazdy będą)
- mkną po szynach czerwone tramwaje...



 ...rzadkość - solówka 13N pod PeKiNem...


...parówkowe wagony remontowe, wybudowane w stołecznych warsztatach...



...na gościnnych występach wagon pomiarowy sieci trakcyjnej...


...stare spotyka nowe...


...i nieco młodsze od trzynastek 'akwaria', czyli nowoczesność z lat '70 - stopiątki, znaczy
tramwaje serii 105N...



...a na koniec obstawa tego konwoju...


28 komentarzy:

  1. czad! super zdjęcia! i trzynastki też super :) 2013 rok to dobry czas na ich emeryturę :) przynajmniej w kontekście liczby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no fakt - się złożyło :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No nie mów, że nigdy nie widziałeś trzynastki landauet'a tudzież pickup'a ;)

      Usuń
  3. Akurat typ 13N jeździł tylko i wyłącznie po Warszawie. W pozostałych polskich miastach jeździł typ 102N, czyli mordka taka sama, ale przegubowy. Sto dwójki były nowsze od trzynastek, ale zapóźnione technicznie względem nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie jednak wyglądały podobnie, począwszy od Tatry T1, więc wspomnienia mamy nie tylko stołeczne :)

      Usuń
    2. Ale jednak to były inne typy. W 102N ani nie dało się jechać na miejscu motorniczego w drugim wagonie (bo go nie było - ani drugiego wagonu, ani tym bardziej miejsca motorniczego w nim), ani nie było tych charakterystycznych dźwięków, bo "bebechy" miał zupełnie inne, niż 13N i wydawały one inne dźwięki. Wiem, bo jechałem 102N jeszcze w kilku miastach w Polsce. Można za to było jechać w przegubie, czego warszawiacy nie doświadczyli aż do końcówki lat 90-tych, kiedy wprowadzono 112N. Ale to już zupełnie inna bajka...

      Usuń
    3. Jednak warszawiacy w przegubie tramwaju mogli jeździć dużo wcześniej niż końcówka lat 90-tych.
      http://tramwar3.republika.pl/twpn.html

      Usuń
  4. Ładna parada parówek ;-P

    Tak mi się przypomniała, jak koleżanka w środku nocy wracała rowerem z nocnej zmiany... pech chciał że była jakaś zawieja, śnieżyca, gradobicie, huragan i ogólnie pogoda do d... ale trafiła na sympatyczną ekipę z przejazdu technicznego, która ją podrzuciła i potem miała od nich rozpiskę przejazdów technicznych i jeszcze parę razy łapała się na stopa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejedno słyszałem o tych ekipach technicznych, ale głównie autobusowych. Miło!

      Usuń
  5. mnie ongiś motorniczy zgarnął gdy brnąłem nocą z buta do domu. więc też molto sympatiko.

    bardzo ładne zdjęcia w trybie "sport" ;-)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a co to tryb 'sport'? ;)
      PS. Dzięki za inspiracją!

      Usuń
    2. to gdy fotograf wykonuje ruch tłuowiem w pogoni za ruchomym obiektem? ;-)

      jor łelkam.

      Usuń
    3. oczywiście "tułów" się przekręcił
      :?

      Usuń
    4. Aaa - myślałem, że to coś do naduszenia w aparacie, bo jak tak, to nie doszedłem do czegoś takiego. Faktycznie, wykonywam ruch tułowiem w celu nadążenia za obiektem. Z konieczności zresztą, bo światło fajne, ale słabe, miejscówka też taka sobie, więc nici z fotografowania z przodu, a z boku zdjęcia statyczne? Nuuuda ;)

      Usuń
  6. Też się ustawiłem przy Marszałkowskiej, żeby uwiecznić ten historyczny moment, kiedy "parówki" (dopiero parę dni temu zasłyszałem tę nazwę)ostatni raz przejeżdżają samym centrum i chciałem być jedynym, który to uwiecznił!! ;D Jednak zdjęcia wyszły do dupy i się zniechęciłem. ..aczkolwiek po chwili zauważyłem po drugiej stronie ulicy "jakiegoś gościa" hmm.. na ciemno ubranego z jakimś bardziej wypasionym sprzętem, który też focił. No i odetchnąłem, że jednak będą lepiej uwiecznione 13-stki przemykające ostatni raz(?) Marszałkowską. Zrehabilitować się mogę tym, że nie odpuściłem i pomknąłem czym prędzej na Narutowicza (i tak miałem zamiar) i tam już w miarę dokładnie je "obcykałem". Relacja niebawem (echh.., a miałem się dziś zmobilizować..).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłem faktycznie na czarno - stałem pod Juniorem, jak zresztą widać :)
      Jeśli byłeś po drugiej stronie, znaczy od Pekinu, z materiałami w ręku (chyba teczką z papierami), to Cię widziałem :)
      A na inne miejscówki niestety nie miałem czasu - czekam na Twoją relację!

      Usuń
    2. To nie ja. ;) Ja stałem przed przystankiem i zaparkowanym Audi - widoczne na 3 od końca i ostatnim zdjęciu. Na czwartym troszkę w lewo i byś mnie złapał. :)

      Usuń
  7. To dopiero była świecka tradycja. A teraz nowe to już nie to samo. I żal ikarusów, autosanów i jelczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no tak. Sentyment rośnie wraz z wiekiem :)

      Usuń
  8. Szkoda.., ale z drugiej strony osoby niepełnosprawne i matki z dziećmi mają o wiele lżej i to jest ogromna zaleta i przewaga nowych nad starymi. W czasie mrozów przyjemnie jest wejść do ogrzanego tramwaju, czy latem do "chłodnego". Co prawda Swingi zdarzają się być "przegrzane" lub "przechłodzone", ale to inny temat..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda - to samo zresztą z 'ogórkami' czy nawet Ikarusami - się napomagałem przy wnoszeniu wózków, w czasach szkolno-studenckich oczywiście, znaczy jeżdżenia zbiorkomem :)

      Usuń
  9. "Paróweczka" hihi, szkoda że nie widziałam jej w akcji. Z takich środków komunikacji miejskiej to tylko mam wspomnienia po trolejbusach lubelskich, często z łączeniem harmonijkowym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy wspomnienia z warszawskich trolejbusów. Niestety już tylko wspomnienia.

      Usuń
  10. Spokojnie. Już nie te czasy i zapewne ich nie zezłomują i pewnie nieraz je jeszcze zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam takie z korbą, drewnianymi siedzeniami i podłogą z listewkami... Te 13 były szerokie,a w pięknych swingach raczej trudno się przemieszczać. Szkoda, myślę, że jednak to definitywny koniec nastała era niskopodłogowych, bo te remontowe to raczej rzadko się widuje...Fajnie uchwycony kontekst PKiN, samo centrum i ten czerwony tramwaj.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach przegapiłem to wydarzenie. Jak zwykle u Ciebie fascynujący reportaż i piękne ujęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tramwaje tez lubię ale i tak wiekszą uwagę przykuły niesamowite zdjęcia w ruchu. :-)
    Po prostu - rewelacja...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...