poniedziałek, 4 lutego 2013

Ochota w słońcu

Na Ochotę zawsze wracam ochoczo, zwłaszcza przy dobrej pogodzie. Jako, że dziś za oknem
szaroburo i ogólnie niejasno, zapraszam na parę słonecznych, późnojesiennych kadrów z Ochoty.

Na pierwszy ogień idzie Sędziowska - uliczka sąsiadująca z moją szlachetną budą podstawową i licealną...


...poniżej artystyczny balkon z kamienicy w al. Niepodległości 221/223...


...obchodzimy kamienicę dookoła i oto na rogu al. Niepodległości i Nowowiejskiej dech zapiera
potężny gmach szpitala wojskowego im. Piłsudskiego, któren dziś pełni głównie funkcje kancelaryjne...


...z pomocą magicznej różczki tramwajowej, przenosimy się na drugą stronę Ochoty, w okolice
placu Narutowicza, a konkretnie wyoblony narożnik Mochnackiego i Supińskiego...


...aby na koniec rzucić okiem na oryginalnej urody stuletni kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, najczęściej zwany (od patrona parafii) kościołem św. Jakuba...


27 komentarzy:

  1. Mam ochotę pójść na Ochotę ale niech tylko słońce wyjrzy. Sam ostatnio wyszperałem zdjęcie kościoła ze swoich letnich eskapad i niedługo je upublicznię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowity jest ten kościół:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kościół zacny jest bezwzględnie, tylko trudno go podejść fotograficznie. A to jakieś budy, "la szalet", a to ostatnio jeszcze kloc domu pogrzebowego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Suszarka z Niepodległości w artystycznym nieładzie :) Udany spacer, bo słońca nam potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! Powziąłem jednoosobowy manifest artisticzny, że zrobię pogodę na szaro - jak ona na szaro w realu, to ja na słonecznie na blogasku ;)

      Usuń
  5. Gmach szpitala od razu na myśl mi przywołał Proces Kafki. Potężny, przytłaczający i pewnie z długimi korytarzami z mnóstwem takich samych drzwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taki jest! Pracowała w nim znajoma mojej mamy, więc czasem bywałem we wnętrzach.

      Usuń
  6. No to widzę, a raczej czytam, że u Ciebie pogoda też taka jakaś nijaka ;) Twoje zdjęcia są dowodem, że inne kolory niż bury istnieją ;) Bo ja już zaczynałam wątpić, widząc to, co za oknem.
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja kolor bury umiem odmieniać przez wszystkie przypadki, ale postanowiłem się oflagować i zaprotestować za pomocą doświetlenia rzeczywistości.

      Usuń
  7. Kościół najlepiej machnąć zza pętli, oczywiście, jak nie ma liści na drzewach. A swoją drogą, plac Narutowicza ostatnio wiele wycierpiał: zabrali mu neon z syrenką (jest teraz na Powiślu), postawiono grzybek, teraz robi się kloc przy kościele... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zza pętli to te budy przeohydne widać na pierwszym planie. Może jakby się wbić do Akademickiego Alcatrazu, to z góry byłby lepszy widok? Trzeba będzie spróbować.

      Usuń
    2. Byłem się wbiłem i potwierdzam. W sumie, to mógłbym wrzucić tamte zdjęcia na fenomen Warszawy.

      Bardzo lubię takie zdjęcia, jak nr 3 - kojarzą mi się z przedwojennymi numerami "Architektury i budownictwa".

      Usuń
    3. Zgadzam się - w sumie mógłbyś :)

      Usuń
  8. dzielnia spoko i w ludzkiej skali. ma wszystko na swoim miejscu.
    co do plag placu, to nadchodzą kolejne - ogłoszono konkurs na zagospodarowanie. pewnie w efekcie wytną wszystkie drzewa. to teraz modne - wszak oryginalnie ich nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no zależy jak daleko w historię sięgną - kiedyś tu wszędzie była puszcza, wszak tak? Tak samo, jak ze zwrotem nieruchomości, nadanych np. przez cara.

      Usuń
    2. ale jak cofnął się lodowiec, to był step, a nie puszcza.

      Usuń
    3. Terefere. A co było przed zlodowaceniem, hę? ;)

      Usuń
    4. gigantyczne paprocie ;-)

      Usuń
  9. Non stop przemierzam Ochotę, ale tylko samochodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to współczuję. Kraina wiecznych korków.

      Usuń
  10. Lubię park przy Krzyckiego między ministerstwem Środowiska a trasą a potem Sędziowską. Dawno nie byłam na Filtrowej odkąd AM przeniosła się na Żwirki a Ty kusisz wspomnieniami. Ostatnio coraz rzadziej tam bywam i przecinam Plac Narutowicza z widokiem na kościół...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuszę hasłem cnej podniety, więc mam usprawiedliwienie :)

      Usuń
  11. To ja czekam na fotki Hrabiego, niecodzienne być muszą. Jakoś nigdy mi się nie chciało wbijać i focić plac z wyższych pięter, a na pewno wygląda lepiej. Ja niew wiem, kto daje pozwolenia na te budy i inne toitoie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam :) A pozwolenie dają ci sami, którzy je projektują. Albo ich krewni/znajomi*

      Usuń
    2. Lavinko - Dobrze wiesz, że nie da się nie dać pozwolenia "bo brzydki", o ile wszystkie wymagania przepisów są spełnione. Zresztą, to by dopiero była furtka dla uznaniowości.

      Usuń
    3. jest coś takiego: "zasada dobrego sąsiedztwa", stosowana w przypadku wydawania decyzji o warunkach zabudowy (przy braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego). tyle, że słabo sprawdza się w warunkach krajowych, gdzie istniejące sąsiedztwo z reguły JUŻ jest złe.
      "są budy? są. to dajemy jeszcze jedną." :-))

      Usuń
    4. Ja mam tylko jeden pomysł, radykalny, przez co wyłącznie teoretyczny.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...