piątek, 8 marca 2013

Drezno

Kontynuując peregrynacje po archiwach, w dzisiejszej odsłonie przedstawiam Drezno.
Ściślej ujmując - Drezno za dnia, bo mam jeszcze parę bajnajtów, z których jeden już
kiedyś wystąpił na Krabikach. Ale to następnym razem.

Zamiast się wymądrzać na temat historii Drezna, pokażę kilka zdjęć ze ścisłego centrum.
Przede mną zrobił to nasz starszy kolega Belotto/Canaletto, znany nam doskonale
z licznych landszaftów stołecznych. Wojenna rozwałka i powojenne traktowanie zabytków
po macoszemu paradoksalnie również łączy nasze miasta, choć oczywiście dzielą nas
całkowicie przeciwne okoliczności przyrody. I niepowtarzalne (mam nadzieję).

Dresdner Frauenkirche (NMP) stoi na samiuśkim środku środka Drezna, i jego zdjęcie
każden turysta chyba dobrze zna. Znacie? To popatrzajcie!...


 ...mimo, że jest to pachnąca jeszcze świeżością fałszywka (oryginalne są tylko te drobne,
ciemnoszare wstawki), to wrażenie robi, i choć ruiny kościoła miały być wieczną pamiątką wojny,
to jednak chyba lepiej, że go zrekonstruowano (choćby ze względu na bilety wstępu ;)...


...kolejny obrazek jest z balonikiem reklamowym, a na pierwszym planie kolejna prawie nówka,
czyli Katholische Hofkirche (Kościół Dworski), a ściślej - Kathedrale Sanctissimae Trinitatis
(Katedra Świętej Trójcy, gdyby to kogoś interesowało)...


...a to wszystko i tak tylko wstęp do molocha jakim jest drezdeński Zwinger, zdjęty z dołu...


...oraz (powiedzmy) z góry, za to z duchami...


...Drezno ma też budowle z zupełnie innej bajki - oto sztuka a'la DDR na miejscowym Pałacu Kultury...


...dzisiejszy odcinek zbiera się ku końcowi, bo słońce zniża się już ku zachodowi. Joł!...


...aha, to wyżej to końcówka Tarasów Brühla, tak, tego od pałacu Brühla w Warszawie (kiedyś trzech,
dziś jednego) , na obrazku pozująca z masywną bryłą Sächsisches Ständehaus i kościołem NMP w tle.

28 komentarzy:

  1. Do Kirche nie wlazłem, bo liczba ojro, jaką chcieli za wstęp była tyleż zabawna, co skandaliczna, natomiast Zwinger cacy. Wreszcie obejrzałem słynną Madonnę Rafaela, z której dwa aniołki występują wszędzie - od serwetek przez wazoniki po talerzyki i magnesy na lodówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mielim identiko. Za cenę oglądania kartongipsu można zjeść niezły obiad, więc też ino Zwinger zwiedziliśmy, choć pobieżnie, bośmy tam byli ajneklajne nacht i kawałek dnia przed i po.

      Usuń
  2. W zeszłym roku mając do wyboru Zwinger i Czocha pozostałem patriotą i obejrzałem przybytek po naszej stronie granicy.

    Ale kiedyś, już mam zaplanowaną trasę, objadę te Budziszyny i tym podobne skałki w okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zamku Czocha bywałem drzewiej regularmą, a że przyjaciel rodziców był zapalonym fotografem, to i parę zdjęć przy okazji powstało :)

      Usuń
  3. A wyciąłbyś ten komiks z PKiN, załadował w większej rozdzielczości i podlinkował? Bo chetnie bym ja dokladniej obejrzał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, dobra... zauważyłem link i tam znalazlem :-)

      Usuń
  4. nie było mnie w Dreznie, nie było nawet w Drezdenku. ba, nawet w Lipsku nad Biebrzą mnie nie było.
    odbudowana kircha robi wrażenie, fakt. ciekawi mnie tylko - z czego ma dach?
    Zwinger znany mi z ilustracji jako leciuchne ciastko z bitą śmietaną w stylu rokokoko. znaczy, ten pawilonik. tutaj, od tej strony - wygląda jak ciężkie jakieś i brudne koszary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a ja z kolei w Dreźnie byłem jeszcze w latach 80. z wycieczką jakąś i nawet coś tam pamiętałem. Zwinger, ruiny NMP i całkiem ciekawy spacerniak pt. Prager Straße.

      Usuń
  5. Całkiem niebrzydkie miejsce i zacne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podziękować. Bajnajtowe landszafty z lukrem jeszcze będą.

      Usuń
  6. tak się zastanawiam: czy do Drezna da się dojechać drezyną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś przeczytał ogłoszenie, że "sprzedaje ktoś lokomotywę"? ;)

      Usuń
  7. eleganckie i dostojne miasto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto to nie wiem, ale samo 'stare' centrum na pewno.

      Usuń
  8. Ciekawa architektura. :) Niestety na 'żywo' Drezna nie widziałem. Może kiedyś. Super relacja. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam - warto zobaczyć na żywo :)

      Usuń
  9. A ja mam do Drezna tak blisko i wciąż tak daleko:(
    raz byłam w studenckich czasach, zimą, wspomnienia zostały, oj, zostały;)
    Proszę o długi c.dn.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, masz ze dwa razy bliżej (czasowo) niż do Warszawy. No, może teraz 1,5 raza. W każdym razie bliziutko! Cd będzie, ino bajnajtowy.

      Usuń
  10. Pamiętam Drezno, ale to było dawno, dlatego z przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia.
    Wtedy trwała rekonstrukcja Kościoła, utrzymywanego w NRD jako symbol nalotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też takie Drezno pamiętam, tyle że pamiętam też że ta cała "rekonstrukcja" w czasach minionych była jedynie picem na wodę, czego nawet nie próbowano specjalnie ukrywać.

      Usuń
  11. Imponujące zdjęcia! I świetny ten zielony balon:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imponujące to są raczej te budowle, aber jeszcze ładniej wyglądają bajnajt.

      Usuń
  12. Drezno odwiedzałem, ale takiego dobrego zdjęcia jak to z balonem, nie udało mi się zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu mieliśmy szczęście do okoliczności :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...