poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Bratysława

Braterska stolica Słowacji potraktowana została przeze mnie bardzo per noga. Przynajmniej tutaj,
bo pojawiła się parę razy na Krabikach. Ba, aż pięć fot wskoczyło nawet na Pleasant Shade.

Wiele zdjęć z Bratysławy nie mam. Za to wszystkie analogi. Bez wyjątku. Kolorki i b&w. Jedziemy!


...to zjawisko powyżej to "Nowy Most", Most SNP albo po prostu UFO, budowla mocno
późnosocjalistyczna w wyglądzie - niestety, 'dzięki' mostu wyburzono żydowskie Podgrodzie
w Bratysławie - to za karę będzie kościół, konkretnie katedra koronacyjna królów węgierskich...


...czyli katedra św. Marcina o tysiącu nazw w trzech językach - kościół nr 1 w mieście...


...tym sposobem przeprowadziłem się w szlachetne obszary b&w ;)...


...no to zmieniam punkt widzenia, i odjeżdżam na dalszy plan...


...na Stare Miasto w Bratysławie można dojść malowniczą uliczką Beblavého...


...a skoro na Starym Mieście już zapadł zmrok, to na koniec most z początku, za to szeroko...


23 komentarze:

  1. Nie rozumiem, ale jak to, katedra królów węgierskich na Słowacji? Po co jeździli na Słowację żeby się koronować?

    Tak BTW, z paru źródeł słyszałem, że Bratysława jest wyjątkowo nudnym i nieciekawym miastem. Czy możesz to potwierdzić/zaprzeczyć? I rozwinąć w jakiś mini esej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać widoczki bardziej im odpowiadały ;)

      Stanowczo zaprzeczam, żeby Bratysława była miastem nudnym. Byliśmy tylko dwa dni, i zobaczyliśmy praktycznie tylko Stare Miasto, a z pewnością jest tu dużo więcej do zobaczenia. I atmosfera dużo spokojniejsza niż np. w Prażewie czy Budapeszcie, o Wiedniu nie wspominając. Z pewnością mniej się tu dzieje, niż we wspomnianych wyżej miastach, ale nie dla rozrywki tu przyjechalim. Aha - i turystów także zdecydowanie mniej, co bardzo doceniam.

      Bratysławie najbliżej (atmosferą) chyba do Brna, jeśli już miałbym do czegokolwiek porównywać. A sięgając bardzo daleko - podobnie leniwie czuliśmy się w Szczecinie, choć architektonicznie czy historycznie te miasta nie mają ze sobą prawie nic wspólnego.

      Usuń
    2. Po pierwsze - jaka Słowacja? Górne Węgry i tyle ;-P

      Po drugie, przynajmniej królowe nie musieli się z Wiednia tłuc do jakiejś tam Budy na tę imprezę ;-)

      A odnośnie potraktowania miasta per noga, per pedes, czy z buta... jak zwał, tak zwał, to akurat słuszna linia.

      Usuń
    3. No tam akurat inaczej niż per noga się nie da. No, może jeszcze per rower.

      Usuń
    4. W linku przez Ciebie zapodanym oczywiście ani słowa, że to były koronacje królów węgierskich :/

      Dzięki za mini esej. Też tym narzekaniom nie dawałem wiary, a sam w Pożoniu* byłem jeno przejazdem pociągiem.

      * - w Pożoni? Nie wiem, czy to rodzaj męski, czy żeński...

      Usuń
    5. zatem per pedes i per pedales ;-)

      Widać dla Słowaków jest oczywiste jacy byli to królowie... albo nie lubią podkreślać, że byli to węgierscy królowie. Za to po polsku jest już wyraźnie zaznaczone: http://pl.wikipedia.org/wiki/Katedra_%C5%9Bw._Marcina_w_Bratys%C5%82awie

      Usuń
    6. Przypomniał mi się tekst o Elżbiecie Batory (tej, tej), że w ówczesnej Słowacji panami byli Węgrzy, a służącymi (siłą roboczą) - Słowacy (szerzej: Słowianie). Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego węgierscy królowie koronowali się w Bratysławie, a nie np. w Budzie - zapewne przyczyna była polityczna, ale to już nie moja bajka.

      Usuń
    7. No, zasadniczo trudno byłoby się koronować w mieście okupowanym przez Osmańską Turcję :)
      ---
      Wiesz, to trochę jakby (hipotetycznie) miastem koronacyjnym w I RP był Lwów, a teraz Ukraińcy pisali po prostu o jakichś koronacjach królewskich, co osobom niezorientowanym (czyli 100% "zachodnioeuropejczyków" i "północnoamerykinów" i pewnie niestety też coraz większemu odsetkowi "środkowoeuropejczyków") mogłoby sugerować, że byli to królowie Ukrainy.

      To się nazywa zakłamywanie historii i ponoć światlejsza część naszego społeczeństwa jest na to bardzo wyczulona (dot. np. Śląska, tak Dolnego jak i Górnego), a nie zauważamy, że inne narody (ich światlejsze części?) robią dokładnie to samo na szeroką skalę.

      Usuń
    8. Politykę historyczną uprawiają wszystkie narody bez wyjątku - jedne mniej, drugie bardziej otwarcie. Dlatego napisałem, że to koronacje królów węgierskich, a nie słowackich, żeby nie było wątpliwości.

      Usuń
    9. Byłem kilka razy i potwierdzam: Bratysława absolutnie nie jest nudnym miastem. Fakt, największą atrakcją jest starówka, potem Hrad i pobliski Devin (około dwudziestu minut jazdy autobusem miejskim spod Nowego Mostu). Nudna może być tylko część miasta na południe od Dunaju - całe osiedla panelaków :)

      Usuń
  2. ja żem był w Brat Y Sławie przelotnie. pierwsze wrażenie - panelaky i takie sowieckawe wygony jak na ostatnim zdjęciu - paskudne. ale potem robi się ciekawie: zamek na stromiźnie no i całkiem milusia staróweczka. pozytywne zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toczka w toczkę to samo. Przyjechaliśmy bez nastawienia na nadmiar wrażeń pozytywnych - po prostu tu jeszcze nie byliśmy. A rozczarowanie megapozytywne.

      Usuń
  3. przepiękne zdjęcia... jakiś taki wyjątkowy ten wpis, pewnie przez klimat zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tam wyjątkowo ładnie jest. Parę dodatkowych zdjęć jest w linkach na początku wpisu. Takoż polecam.

      Usuń
  4. Bratysława chciałaby dorównać Pradze. Próbować zawsze warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba tylko wygrywanie niesnasek czesko-słowackich. Nie ten kaliber, z całą sympatią dla Bratysławy.

      Usuń
    2. Można powiedzieć, że Bratysława to taka miniaturka Pragi :)

      Usuń
  5. Przejeżdżałam do Bratysławy, przez 15 lat. Widziałam zmiany, nową arterię i renowacje budynków. Kiedyś poprosiłam taksówkarza, aby zawiózł nas na Stare Miasto i wtedy zrozumiałam, że starego miasta w naszym rozumieniu jest tam niewiele, mury obronne przylegały do ulicy prowadzącej na ten słynny mostu. Najwięcej jest po prostu budynków z XVIII/XIX w., ale jest restauracja w podziemiach pod basztą - świetna. Jest i zamek.
    Bratysława może się podobać albo nie. Ta dawna część obok polskiego ośrodka jest urocza, teatr szczególnie nocą pięknie oświetlony ale ta socjalistyczna architektura nadal przytłacza. Moja znajoma Słowaczka mieszkała w różowym domku z basenem obok cmentarza w Bratysławie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie to samo, a nawet sporo gorzej, można by powiedzieć choćby o Warszawie. Z pewnością Bratysława nie jest kalibru okolicznych stolic ex CK Monarchii, ale swój urok posiada.

      Usuń
  6. W Bratysławie byłem tylko jeden dzień, dawno temu, przy beznadziejnej pogodzie. Wobec czego moje wspomnienia są średnie. Jak sobie patrzę na te zdjęcia, dochodzę do wniosku, iż należy wizytę powtórzyć w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie byliśmy też niedługo, bo niecałe dwa dni, za to przy ładnej pogodzie (zamówionej!), ale też chętnie pojedziemy jeszcze raz.

      Usuń
  7. Łaaaaa to pierwsze jest absolutnie genialne! Kosmos, z tą konstrukcją UFO, księżycem, rozmytymi światłami samochodu i klimatem analoga - jak z radzieckiego science fiction! (i to jest komplement:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie wintydżowe sajensfikszony - i z demoludów, i te hamerykańskie campy (zwane też brudnym science-fiction), przy których 'nasz' Test Pilota Pirxa to arcydzieło ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...