poniedziałek, 13 maja 2013

Budapest by night. Very, very dark night.

Kontynnując peregrynacje czerez archiwa, natknąłem się na zdjęcia z cudnego Budapesztu.
Jakimś dziwnym zrządzeniem losu, żadne zdjęcia z Budapesztu nie trafiły jeszcze na stolicę,
choć parę dziennych odsłon pokazało się na krabikach (polecam!).

Zdjęcia w Budapeszcie zaczęliśmy za dnia, ale do Magyar Nemzeti Galéria w budynku
Zamku Królewskiego w Budzie trafiliśmy już o zmierzchaniu...


...w Zamku mieści się więcej muzeów - na ten przykład Budapesti Történeti Múzeum,
po naszemu po prostu zamkowe muzeum historyczne Budapesztu...


...jest oczywiście i wielka sztuka (coś ten koń szczęśliwy chyba nie jest)...


...no dobra, czas uderzać nad Dunaj, bo momentalnie zrobiła się czarna noc...


...wszyscy mają landszaft (z Parlamentem), mam i ja!...


...obowiązkowa fota z Széchenyi lánchíd, znaczy Mostem Łańcuchowym...


...chyc na dół zębatą kolejką, bo z mostu także można robić zdjęcia (z cudnym podświetleniem)...


...rzut oka na stronę Pesztu, na stuletni budynek Pałacu Gresham (obecnie wypaśny hotel)...


...z Pesztu można się podziwiać na Wzgórze Zamkowe w połowie...


...i w całej okazałości, z Zamkiem i kolejką zębatą...


...na pewno chcielibyście jeszcze raz zobaczyć lánchíd'a w pełnej okazałości, no nie?...


...i to w zasadzie miał być koniec, ale Krabianka ma dla Was coś ekstra...


...i nie jest to ex-tradycja. Wróciliśmy do (na) Budy, bo przecież tu mieszkamy ;)

31 komentarzy:

  1. Lubię Budapeszt. Węgry mniej, a zwłaszcza to coś, płynące przez środek, a najmniej lubię węgierski, od czasu, jak zjadłem to, co, podobno, zamówiłem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłeś gulasz i dostałeś zupę?

      Usuń
    2. Ja tam jadłem różne dziwne rzeczy, i jakoś żyję i nie wyrzekam (ani nic innego na wy... ;)

      Usuń
  2. Budapesti Történeti Múzeum Könyvtára = Biblioteka Muzeum Historycznego m.st. Budapesztu
    Budapesti Történeti Múzeum = Muzeum Historyczne m.st. Budapesztu

    Zwiedzaliście bibliotekę? ;)

    A tak w ogóle, to właśnie wczoraj po-raz-nie-wiadomo-który obejrzałem "Misia", a tu u Ciebie ekstradycja, a na mieście Dzień Pieszego Pasażera :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałem, że coś tu trzeba poprawić ;)
      Nic nie zwiedzaliśmy, bo o tej porze wszystko było zamknięte. Podziwialiśmy się tylko na sztukę zewnętrzną ;)

      Usuń
    2. A ja myślałem, że Budapesti Történeti Múzeum to Budapeszteńskie Muzeum Tortów.

      Usuń
    3. Ja tam z węgierskiego wolę sobie nie "tłumaczyć" wprost ;)

      Usuń
  3. nu, kawałek metropolii jest. gdyby tak Warszawa była w końcówce XIX wieku jakąś stolicą, a nie przygraniczną fortecą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jakby gdyby była, to dzięki adolfom i józefom by przestała. I jeszcze więcej byłoby nam szkoda.

      Usuń
    2. I gdyby tak przez nią jakaś duża rzeka płynęła... i gdyby była w niej jakaś skarpa... ale nic z tego, los nas krzywdzi, bogowie opuszczają...

      Usuń
    3. No i sami sobie kuku robimy największe.

      Usuń
    4. Ech i gdyby jeździła po niej choć jedna pełna linia metra, ech, niedoczekanie...

      Usuń
    5. Pełna ta linia to jest, tylko że ludzi.

      Usuń
    6. oj tam, oj tam. Adolfy z Józefami też se tam pohulały. a potem jeszcze Nikity.
      tu chodzi o wielkomiejski grḁder.
      zobaczta ile z tego zostało, gdy Warszawa była stolicą najpierw IRP, a potem nawet kadłubowego KP. a potem? nic. dopiero znów po IWŚ. i trochę po II.
      (teraz już nie, bo architektura współczesna nienawidzi miasta).

      Usuń
    7. Hulały, ale jednak nie aż tak. Ale faktycznie, patrząc choćby na taki Kraków - szkoda, że Warszawa nie była w CK Monarchii.

      Usuń
    8. Dawno, krótko i nieprawda (że były lokalną stolicą ;)

      Usuń
    9. nieprawda tym bardziej, że nie mogły być w CK Monarchii, bo ta powstała w 1867 roku :-P

      Usuń
  4. Zamawiałem pokazując palcem, bo opisy były po węgiersku, a obsługiwała nas skośnooka Węgierka, która nie znała żadnego porządnego języka i dostałem makaron w occie :D

    "Męski" to sobie w końcu długopisem na dłoni zapisałem, bo inaczej musiałem stać przed przybytkiem i podpatrywać jaka płeć gdzie wchodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męski na dłoni mówisz... no, no, to się musiało dziać ;)

      Usuń
  5. przepiękne zdjęcia, klasa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potęga statywu, bo zdjęcia staruteńkie i puszka prehistoryczna ;)

      Usuń
  6. Cudowne zdjęcia, mam szczególny sentyment do tego Łańcuchowego mostu, na spacer po którym wyciągnęłam wtedy jeszcze nie męża /miał wtedy zwichniętą nogę, jak się okazało w Polsce/ w drodze na dworzec kolejowy.
    Zawsze mi żal, że Warszawie jakoś nie po drodze z Wisłą.
    Niesamowite kontrasty i cienie Ci wyszły. Magiczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w Budapeszcie też się mocno starają, żeby nie było tak łatwo nad rzekę. Dużo łatwiej zabawić nad rzeką jest choćby w Pradze.

      Usuń
    2. Ale kto by tam chciał bawić się nad jakąś... Bełtawą?

      Usuń
    3. Straszna kupa. Ludzi!

      Usuń
  7. Pięknie :) Mam wrażenie, że nocą Budapeszt wygląda o wiele ładniej i bardziej tajemniczo niż za dnia.
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuję twierdzenie, że nocą wszystkie koty są czarne. Tfu, miasta wyglądają o wiele ładniej!

      Usuń
  8. Muszę się tam wybrać wreszcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę się znowu w komentarzu powtarzać: piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...