poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wrocław - Urzędowa Panorama Muzeum

W kolejnym odcinku peregrynacji po mieście niebieskich tramwajów zajrzymy w trzy miejsca,
wymienione jednym tchem w tytule, oraz jedno gratisowe. Każde z innej bajki, ale wszystkie
w odległości do dwóch rzutów beretem płaskim, antenkowym.

Idziemy od wschodu, znaczy od strony cywilizacji - chociaż akurat w tym wypadku można mówić
niestety o cywilizacji śmierci, cytując ukuty już termin. Dolnośląski Urząd Wojewódzki
ma swoją siedzibę w blisko siedemdziesięcioletnim gmachu, który choć może z pozoru wyglądać
na socreal, ma jednak swoje korzenie w III rzeszy, a jak podaje źródło - ostatnie prace
wykończeniowe trwały tu jeszcze podczas oblężenia miasta, czyli na początku 1945 r.

Reżimy na całym świecie lubią stawiać sobie monumenta...


...gmaszysko jest przepotężne, zwaliste i... w sumie trochę nijakie...


...może zresztą i dobrze, bo zza gmachu DUW...


...wyłania się elegancki budynek Rejencji Śląskiej...


...w którym zainstalowało się Muzeum Narodowe we Wrocławiu...


...niestety, w środku nie byliśmy z braku czasu, więc tylko możemy popodziwiać zewnętrze...


...wraz z pobliskim muzealnym oddziałem rotundowym - Panorama Racławicka to tu!...


...bardziej od samej instalacji dopanoramnej spodobał nam się powyższy kominek i zielsko wokoło...


...a skoro już jesteśmy w Parku Słowackiego, czas na obiecany gratis - oto ceglany Postscheckamt,
pierwszy wrocławski wieżowiec, dzisiaj siedziba m.in. Muzeum Poczty i Telekomunikacji; jak donoszą
media, do budynku (od prawej) zostanie doklejony hotel sieciówkowy, więc zdjęcie już 'historyczne'...


...do zobaczenia w następnym odcinku!

16 komentarzy:

  1. Gmaszysko zwaliste, ale wcale nie takie nijakie - a na drugim zdjęciu wręcz cudo:) Panoramę pamiętam z czasów licealnych wycieczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może i nie nijakie, ale że mam alergię na megalityki to pewnie dlatego ;)
      Panoramę widziałem jako studenciak - wtedy robiła wrażenie, ale wtedy wszystko robiło wrażenie ;)

      Usuń
  2. Budynek Muzeum Narodowego najpiękniej, przepięknie!, prezentuje się w szacie jesiennej, kiedy nie zielony, a czerwonożółtozłotobrązowy się staje, a w świetle zachodzącego słońca to wręcz cud nad cudy, niestety, jak dotąd nie udało mi się utrwalić tego własnoręcznie na matrycy, bo wcale nie tak łatwo znaleźć się w odpowiednim momencie z aparatem w dłoni, tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iii tam niełatwo, jak ja mogę przyjechać ze stolicy i strzelić ;)
      Winobluszcze czy jak im tam ogromnie dodają uroku, to bez dwóch zdań. I ten sam budynek wygląda inaczej o każdej porze roku.

      Usuń
    2. Dobra, to umawiamy sie, że w jesienny dzień, o zachodzie słońca, kiedy promienie oświetlaja MN - stawiasz sie i robisz zdjęcie, Oki?
      ...zanim liście opadną:)

      Usuń
    3. No, to najwcześniej za dwa lata będzie, ale OK :)

      Usuń
  3. Ciekawa fotorelacja z ciekawego Wrocławia. Świetnie prezentuje się budynek Muzeum Narodowego. A wielkie gmaszyska jakoś kojarzą mi się z tym co niemieckie. I jeszcze jedno zaskoczenie. Zaczęło Ci się podobać zielsko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiehie, nie, z tym zielskiem to była zmyła ;) Wkurza mnie nieprzeciętnie, jak zasłania mi widok i w ogóle pcha się wszędzie nieproszone. Wiem, że zielsko było przede mną i będzie po mnie, ale dzisiaj ja tu rządzę, i zielska ma nie być! ;)
      No dobra, fajne jest to wińsko na Muzeum jednym i drugim, niefajne krzaczory które zasłaniają.

      Usuń
  4. No to mi, z braku czasu, udało się pochodzić zarówno po muzeum, po tym parku naprzeciwko muzeum (nadal straszą te białe na drzewach? :)), po tym odtworzonym forcie i w końcu zobaczyć również panoramę :D

    Szczerze mówiąc nie wiem co na nas zrobiło większe wrażenie, ale chyba jednak panorama, choć muzeum też wspominamy z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panoramę to warto na pewno raz zobaczyć (jeśli ktokolwiek jeszcze nie widział), ale nie wiem czy dziś w dobie 3D ajmax olaboga robi to jeszcze jakieś wrażenie. W sumie to mało się tam dzieje (rusza), więc dzieciaki raczej będą nieporuszone ;) Co do straszenia w parku, to owszem, nie widziałem, bo ja na drzewa jestem odporny. Natomiast prawie na linii łączącej oba muzea posadowiono dość dziwny (choć w zamyśle zapewne szlachetny) z wyglądu pomnik, którego obrazek Państwu daruję (można sobie wygógielstritmapować, jak kto chce, choć raczej nie warto).

      Usuń
    2. Czyżby chodziło o te kamienne foteliki z taką panią?
      Czy o pomnik katyński? Mi się akurat oba podobały, tak samo zresztą, jak warszawskie "Przejście", które teraz stoi we Wrocławiu.
      Nawet mi trochę szkoda się zrobiło, że on już nie u nas stoi.

      Za to urządziliśmy sobie z dzieckiem polowanie na krasnale :D

      Usuń
    3. To "przejście" to akurat było fajne, bo z jajem, ale i fotel z nadętą panią i nadęty bogoojczyźniany to dla mnie pomyłka. Ale ja w ogóle nie lubię pomników, więc jestem nieobiektywny.

      Usuń
  5. Bardzo dobre przypominajki dla osób bywających we Wrocławiu raz na parę lat, jak ja. A takie wieżowce to nawet lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak my, choć staramy się bywać regularnie co dwa-trzy lata. I za każdym razem coś nowego 'odkrywamy'.

      Usuń
  6. Będąc młodą bibliotekarką, w tym roku nie skorzystałem z wrocławskiego Muzeum Narodowego, ale za to zaliczyłem Wielką Sztukę i basen. Taki ładny, zabytkowy. Foty bendom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to super - nie ma to jak wielka sztuka na basenie. Albo i basen z wielką sztuką. To ja poprzytupuję w oczekiwaniu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...