środa, 27 lutego 2013

Wrocław - Ostrów Tumski

Wspomniałem niedawno, żem się dorwał do zapomnianych już nieco archiwów własnych,
i będę Szanownych Oglądaczy raczył nimi, czy się to komuś podoba, czy nie.

Dziś padło na Wrocław, który ukochałem od wczesnych lat 80., gdziem bywał jeszcze
jako student wędrowny, waletujący u kumpli z wrocławskiej Polibudy (pozdrowienia dla
braci Elektroników!). Niestety, nie pomyślałem wtedy o uwiecznieniu tych chwil ulotnych,
akcji Majora, ówczesnego wyglądu Świdnickiej, spsiałej jak cały PRL...

Po tym przydługawym wstępie, proponuję spojrzenie na Wrocław prawie współczesny,
bo sprzed paru lat, za to w ujęciu a'la PRLowska pocztówka z rewelacyjnego cyklu
"pogoda ładna, aż żal wyjeżdżać" -

- oto Ostrów Tumski, ulica Katedralna...


...prowadząca do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, skąd pochodzą dwa poniższe ujęcia...



...ponieważ pojawiły się głosy z żądaniami ujęć zóómowanych, to bonusowo ujęcie z Rynku,
gdzie tak elegancko skróciliśmy perspektywę, że wygląda, jakby Ratusz najeżdżał biurowiec
na rogu placu Solnego, mieszczący BZ WBK i Wyborczą, ilustrując nowelkę "Karmazynowe Ubezpieczenia Ostateczne" z Sensu życia według Monty Pythona...


PS. Uprzedzam lojalnie, że będzie jeszcze jeden wpis, za to w całości ze zdjęć bajnajtowych. Łaaa!

poniedziałek, 25 lutego 2013

Od GUSu do Pomnika Lotnika

Trasa krótka, w ochockiej części Trasy Łazienkowskiej, formalnie ulicy Wawelskiej.

Same duże chałupki dzisiaj, z GUSem na dzień dobry, w dodatku razem z cieniami autorów :)...


...widok przekrojowy przez style i epoki architektoniczne - gdyby jeszcze nie te szmaty 'reklamowe'...


...rzut oka na narożną końcówkę Alei Niepodległości, pokazywanej ostatnio 'od podwórka'...


...i zręcznym ruchem omijamy (na razie) wille i liceum Słowackiego, żeby popatrzeć
na monumentalną bryłę Dyrekcji Lasów Państwowych - w dzisiejszej terminologii
- Ministerstwo Środowiska...


...oraz sąsiedni gmach Szkoły Nauk Politycznych, po wojnie niezbyt udanie ozdobionej dodatkową
kondygnacją - obecnie ma tu siedzibę Krajowa Szkoła Administacji Publicznej, czyli podobnie
jak u sąsiada, przeznacznie budynku nie uległo zasadniczej zmianie...


...ostatni dziś obrazek jest zasadniczo z Raszyńskiej i przedstawia nową instalację miejską,
z Pomnikiem Lotnika ozdobionym kotwicą Polski Walczącej autorstwa "Rudego" w tle -
oczywiście jest to powojenna replika i pomnika, i kotwicy, do tego inna miejscówka,
ale to 'nowe' (bo blisko półwieczne) miejsce dla pomnika zdążyło się już jakoś przyjąć...


piątek, 22 lutego 2013

Szymanów - Klasztor Sióstr Niepokalanek

Się ostatnio zająłem stolicą, nawet CK stolicą, oraz tematami zastępczymi, a tu do mnie puka
niecierpliwie ostatni z wpisów z wyjazdu w zachodnie okolice stolicy.

Tym razem nie będzie Guzowa, Teresina, ani nawet Miedniewic, tylko Szymanów, skąd do tej pory pokazałem kościół NMP oraz Dom Seniora (dziś - Juniora, czyli gimbazę).

Jedynym, ale za to obszernym zdjęciowo i powierzchniowo obiektem w dzisiejszym wpisie
jest Klasztor Sióstr Niepokalanek wraz z Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej.

Na teren ogrodów przypałacowoklasztornych przeniknęliśmy bez problemu - furta szeroko otwarta
wręcz zaprasza do zwiedzania...


...najsampierw obrazek całościowy, który ledwo się mieści w kadrze...


...no dobra, uciąłem prawe skrzydło pałacu, ale jak widać i tak jest zasłonięte przez zielsko.
Za to możemy się przyjrzeć (dyskusyjnej urody) Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej,
które to wolnostojące wygląda(łoby) intrygująco, natomiast jako dobudówka do pałacu...


...no nic, są tu na terenie rzeczy bardziej klasyczne - ot, muszelkowa fontanna z końca XVIII w....


...i ujęcie z boczną bramą w tle (ten znicz to nie nasza sprawka)...


...wracamy do pałacu Konstantego Lubomirskiego, megaklasycznego w centralnej części 'ogrodowej'...


...i od drugiej strony, a w zasadzie - od pierwszej, znaczy głównej...


...ech, te drzewa...


...mały skok w bok, i już lepiej widać bryłę pałacu...


...jeszcze bardziej w lewo, i widać już całość...


...i jeszcze kawałek, z ładnym kamiennokostkowym podjazdem...


...ech, znowu jakieś drzewiszcze pcha się w kadr...


...rzut oka na wolnostojący budynek, tym razem w manierze zbliżonej do pałacowej...


...a na koniec pałacowy portyk z herbem, wyzoomowany wcześniej przez Krabiankę...


środa, 20 lutego 2013

LXIV Akcja GTWb - Miś

Dzisiaj w godzinach popołudniowych w Warszawie narodziła się nowa, świecka, tradycja 
- Dzień Pieszego Pasażera, który to dzień z pewnością wejdzie na stałe do naszego kalendarza. 
Tańcem i zabawą uczcili warszawiacy ten nowy a jakże piękny podarunek tramwajarzy. 

Ponieważ Bareja jest wiecznie żywy, a kopia słynnego Misia była ostatnio spłonęła
(po raz drugi zresztą), nie pozostaje mi nic innego, jak uraczyć Państwa tematem zastępczym,
z okazji Dnia Pieszego Pasażera oczywiście...


...Miś, Miś! Świńska rura nie miś! Pięćset złotych! Pięćset złotych dla mnie nie ma, a sam forsą sra!...



...Zadzwońcie do rady ministrów, że zaraz tam jadę...



...Cztery dni za nim jeździłem. Bez snu, bez jedzenia... trafiony w dziesiątkę!...



...Tradycja to jest... coś ekstra. Ekstradycja!...




PS. 
Pardon, Ich keine... ja po polsku... gawarit...



poniedziałek, 18 lutego 2013

Wiedeńskie bajnajty

Ha! I jeszcze raz ha! Robiwszy ostatnio porządki w archiwach, i znalazłem parę fotek z Wiednia.
Technicznie są kiepskie, bo dawno i nieprawda, no ale stolica to stolica, nawet jeśli nie nasza ;)

Zacznę od Prateru i znanego z miliona i jednej pocztówki, wielkiego koła młyńskiego...


...kolejny landszafcik już ze ścisłego centrum - katedra świętego Szczepana, znaczy Stephansdom...


...Wiedeń może nie jest tak oczywiście romanticzny jak taka np. Praha, no ale znajdzie się przecież
jakaś wąska uliczka z laterenką...


...jak jest Wiedeń, to musi być i Noc w Operze, albo nawet przed Operą...


...z drugiej strony wiedeńskiej Opery nie było już żywego ducha - były za to duchy w purpurze...


...a na koniec wracamy się pokręcić, bo już ciemna noc zapadła...


piątek, 15 lutego 2013

Koszykowa

Letko spóźniony wpis postwalentynkowy, o ile uczuciem można darzyć ulicę. Można?
No nie wiem, chyba można. Nawet jeśli to nie jest miłość, to zauroczenie na pewno!

Na imię jej Koszykowa. Nazwa nieprzypadkowa, historyczna, i - przede wszystkim dla mnie
- swojska, bo przy niej się wychowałem. Ma niecałe dwa kilometry, ale jest tu i Śródmieście,
i Ochota (Filtry), a takoż dotyk Woli w jej zachodnim przebiegu. Na wyciągnięcie ręki jest też
Mokotów, ale o tym może przy innej okazji.

Koszykową i okolice pokazywałem już przy paru okazjach - a to w okolicach placu Konstytucji,
a to od 'zaplecza', czyli ulicy Oczki, a to w końcu z okolic skrzyżowania Krzywickiego i Koszykowej.

No dobra, dosyć gadania, czas oglądania. Najsampierw panorama skrzyżowania Koszykowej
z końcówką Alej Niepodległości/Chałubińskiego - przedwojenny Dom Oficerski Funduszu
Kwaterunku Wojskowego
z przyległościami (niezmiennie należącymi do wojska)...


...idziemy na wschód, w stronę cywilizacji... wtem!...


...natykamy na nędzne resztki Hali na Koszykach, gdzie całe dzieciństwo łaziłem po zakupy,
a dziś hala zostało się dziurą jeno, bo dla burzymurków w stolicy zawsze pali się zielone światło...


...szukając jakichkolwiek pozytywów można powiedzieć, że "dzięki" temu, że hali nie ma,
odsłoniły się kamienice przy Noakowskiego... no dobra, dość żali, bo niedaleko, po sąsiedzku
z halą i samą Koszykową, mamy przykład dobrze zachowanej kamienicy - oto elegancki narożnik
Wilczej i Emilii Plater, gdzie tylko parter 'udekorowano' wapnem i banalnym szkłem...


...skoro doszliśmy do Emilii Plater, to kawałeczek dalej na północ mamy już widoki jak na Pradze...


...na tych podwórkach bawiłem się trzy i cztery dekady temu...


...a to już sąsiednia Willa Okoniewskiego (Emilii Plater 17), zaanektowana na ambasadę Maroka...


...po przekątnej skrzyżowania Emilii i Hożej, pod numerem 18 zmieściło się takie oto cudo...


...czas do domu, więc wracamy ulicą Hożą z powrotem do Chałubińskiego, żeby popatrzeć
na stołeczny skyline z poziomu ulicy, z budynkiem Intraco II/Elektrimu na pierwszym planie...


...któren to budował się 'na moich oczach' - cieszę się, że od ponad 30 lat wyglądu nie zmienił,
mimo że wezwanie już wiele razy (Intraco II > Elektrim > Oxford Tower - błe)...


środa, 13 lutego 2013

Miedniewice - klasztor i kościół

Miedniewice leżą prawie po sąsiedzku z Guzowem, za którym już z pewnością się stęskniliście,
ale w odróżnieniu od ponurych pozostałości pałacu i parku tamże, nie są (tak) ponure.
Miedniewice znane są głównie z miejsca urodzin niedawno zmarłego prof. Religi, ale nie po to
tam zawitaliśmy, choć nomen-omen z religią faktycznie ma to coś wspólnego.

Zapraszam do obejrzenia franciszkańskiego klasztoru pt. Nawiedzenia NMP i św. Józefa Oblubieńca.
Na początek widok z klasztornego podwórka (dziedzińca) na kościół...



...i pod inszym kątem...


 ...widok kościoła od strony wejścia głównego...


...no to ruszamy do przodu...


...niestety ohydna kostka bauma zapowiada, że do środka nie wejdziemy - wracamy więc
(w towarzystwie namolnego miejscowego kundla) arkadowym przejściem...


...mimo że okolica nie jest tak ponura, jak Guzów, to niestety mocno zapuszczona...


...żegna nas wywieszony na płocie wygnieciony baner - Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej
Pani Mazowsza na takiej szmacie?...


...i na koniec końców urokliwe, choć wybitnie zapuszczone przejście/wejście do klasztoru,
nieco przypominające boczne wejście do opactwa w Henrykowie...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...