poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pomnik Umschlagplatz

Niewesoło dziś, jak niewesoła jest historia Warszawy. I jej mieszkańców, których już nie ma.

Historię Umszlag placu vel Umschlagplatz'u zna chyba każdy warszawiak i każdy, kto choć trochę
interesuje się historią naszego niespecjalnie fartownego miasta. A jak nie zna, odsyłam np. do wiki.

Sam pomnik jest z gatunku tych, które lubię. Nienachalny, niedosłowny, niedopowiedziany...


...widok pomnika w kierunku nieodległych Powązek i cmentarza żydowskiego...


...i w drugą stronę, z niedawnym zaznaczeniem dawnej granicy budynków...


...nawiązanie do księgi Hioba...


...pobliski budynek żydowskiego szpitala dziś jest szkołą i klubem kultury...


...zbliżenie na jedną z pamiątkowych tablic na budynku Stawki 6/8...


...Umchlagplatz...


10 komentarzy:

  1. w kategorii "nowe pomniki" pomnik całkiem udany, choć lepiej, gdyby nie musiało go w ogóle być.
    ostańce przy Stawkach są interesujące, tym bardziej że wyglądają tak samo, jak na archiwalnych, dramatycznych zdjęciach. zresztą w ogóle cała ulica nabrała cech ulicy ostatnio, i to jest plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Szkoda że musi być, dobrze że jest jaki jest. I Stawki faktycznie wyładniała.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, szczególnie ostatnie. I pogoda, jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy chodziłam do Liceum Stawki 4 to w tym miejscu była stacja benzynowa, którą zresztą widzieliśmy z okna klasy, a że było to dawno niech potwierdzi fakt, że na rondzie babka był piętrowy garaż..
    Stawki przeszły niesamowitą kompletna metamorfozę, myślę, że najbardziej spójną w Warszawie.
    Takie przestrzenne pomniki robią wrażenie, zresztą ta okolica przesiąknięta jest przeszłym .


    OdpowiedzUsuń
  4. Pomijając przykrą historię otoczenia, to pomnik Umschlagplatz niespecjalnie mi się podoba, bo ja w ogóle tego typu pomników nie lubię, niemniej... mogło być gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałem, kiedy ten pomnik powstał, nie pamiętam tego miejsca sprzed jego powstania. Po stwierdzeniu Era, że to "nowy pomnik", sprawdziłem to, i bardzo się zdziwiłem. Czy to znaczy, że w Peerelu przez czterdzieści trzy lata po wojnie Umschlagplatz nie był w żaden widoczny sposób upamiętniony, bo samych tablic to jest w Warszawie tyle, że niezbyt przykuwają uwagę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie nie był w PRLu (vide wpis Mażeny powyżej) - był tylko pomnik Bohaterów Getta, powstały 'na gorąco' tuż po wojnie, przed którym później klęknął Willi B.

      Z opowieści rodzinnych i własnej pamięci kojarzę, że dość powszechna była obawa, że potomkowie (są tacy?) mieszkańców/właścicieli kamienic z terenu getta wrócą i 'odbiorą' swoje. Stąd m.in. powszechne jeszcze w czasie wojny stawianie kapliczek na każdym praktycznie podwórku, gdzie ich jeszcze nie było. Obawa wtedy surrealistyczna w świetle zmian politycznych i zwyczajnie logicznych (jacy potomkowie?), a jednak jak się okazuje, ktoś tam gdzieś przetrwał i swoje prawa (?) sprzedał cwanym prawnikom, którzy dziś dwoją się i troją, żeby coś tam uszczknąć. Stąd też decyzja o kompletnej przebudowie dzielnicy, bez specjalnego upamiętniania. Dopiero lata 80. i późniejsze pozwoliły na konkretniejsze przypomnienie dawnych mieszkańców.

      Usuń
    2. Myślę, że w Peerelu reprywatyzacja w ogóle nie mieściła się w horyzoncie myślenia. Gdybyś kogoś spytał w roku 1950, 1970, 1988 czy nie obawia się, że działki na Placu Defilad, przy Umchlagplatzu czy gdziekolwiek będą reprywatyzowane - zapewne nie rozumiałby w ogóle, o co Ci chodzi.

      Z kapliczkami też nie chce mi się w takie motywacje wierzyć, bo budowano je również w miejscach, które nigdy nie miały żydowskich właścicieli, jak zresztą większość Warszawy (w sumie Żydzi byli jednak mniejszością, a w jedynej dzielnicy, w której stanowili bezwzględną większość, w tym również większość byłych właścicieli, kapliczek nie budowano, bo było tam getto).

      Nowy Muranów zbudowano zupełnie od zera, bo: a) takie były tendencje ówczesnej urbanistyki, b) takie były tendencje ówczesnego systemu politycznego, c) w tym akurat przypadku zostało sprzed wojny rzeczywiście w przybliżeniu zero.

      Natomiast daje do myślenia ten brak elementarnego upamiętnienia Umchlagplatzu przez tamten lewicowy, z założenia "kosmopolityczny", wolny od antysemityzmu i tzw. "demonów polskiej pamięci" system.

      Usuń
    3. No mam nieco inny pogląd, bo od kiedy pamiętam, to babcia mi mówiła, że oni (żydzi przez małe ży) jeszcze kiedyś wrócą po swoje. Nie nazywała tego reprywatyzacją, bo termin jest nowy, to fakt, ale taka obawa była i w rodzinie (choć my akurat mieszkaliśmy 'na swoim'), i wśród starszych znajomych moich rodziców, którzy wojnę pamiętali naocznie.

      Co do kapliczek to nawet gdzieś ostatnio czytałem o boomie kapliczkowym na Pradze w '43, bo zagładzie Getta. Można pewnie wyszukać w necie. I to się też zgadza z tym, co pamiętam z opowieści. To, że żydzi byli mniejszością (~30% mieszkańców przed II WŚ, czyli jednak znaczącą mniejszością) to fakt, ale też wśród prywatnych właścicieli kamienic to już chyba niekoniecznie byli w mniejszości.

      A co do kosmopolityzmu powojennego to występował o tyle, o ile podbijanie ex-kolonii kapitalizmu dawało się uzasadnić politycznie. Nikt o zdrowych zmysłach nie powie chyba, że Polska była (a w pewnym stopniu nadal jest) wolna od antysemityzmu. Inny wymiar - zgoda, bo nie ma już żydowskich sklepów do rozbijania, ale (wielo)wiekowa niechęć narodowa, podsycana tu i ówdzie, z całą pewnością głęboko tkwi w narodzie, czy nam się to podoba czy nie.

      PS. Matko, tośmy się rozpasali pisemnie ;)

      Usuń
  6. Tutaj ochrona wycieczki żydowskiej młodzieży, podejrzewała mnie pod próbę podłożenia bomby po tę wycieczkę ;-D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...