piątek, 17 stycznia 2014

Zamek królewski w Łęczycy

Czyli z wizytą u Boruty. W sumie parasentymentalną, bo byłem tu poprzednio jeszcze w latach 90.
Nawet kartka była, tylko jakiś obuz zdjon.

Odnowione to wszystko na błysk i wysoki połysk - mucha nie siada (a rynek i ratusz to na tip-top)...


...zabudowania na dziedzińcu - coś jakby średniowieczny domek ogrodnika ;)...


...i jeszcze strzał podświetlny, narożny, wieżowy...


...następną razą będzie Łęczyca - miasto. Bo to fajne miasto!

6 komentarzy:

  1. to jest fajne miasto. mam z nim sętymętalne wspomnienie związane, właśnie z lat 90.
    ale ten zamek to makieta! z Wrocławia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Wrocław to musi(ała) być jakaś potęga ceglana, że tyle tej cegły mieli na 'export' ;)

      Moje sętimęty są dekadę wcześniejsze od Twoich, ale faktycznie pierwszy raz fizycznie i naocznie byłem dopiero dekadę po sentymentach (które się w międzyczasie rozeszły ;)

      Usuń
    2. Z dnia na dzień powiedziałeś sobie "koniec sentymentów od dzisiaj"?

      Usuń
    3. W sumie coś w ten deseń. Bo sentyment pożeglował w inną stronę, a jako pragmatyk do bólu nie zwykłem rozpamiętywać ;)

      Usuń
  2. U Boruty nie byłem, widzę że warto. Zwłaszcza że tam ładna pogoda, a za oknem... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto, bo choć miasto nieduże, to ładnie odpicowane. No i jest jeszcze Tum.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...