sobota, 8 lutego 2014

Kościół św. Anny. Tak, w Warszawie!

Takżem się ostatnio rozturystycznił po okolicy, że zapomniałem o stolicy. No to przypominam (se).

Tytułowy kościół św. Anny pojawił się już kiedyś - i u mnie, z perspektywy (nomen-omen!)
Mariensztatu, i u Krabianki, w widokach spod i z zamkowej kościelnej wieży.

W dzisiejszym odcinku wystąpią dla odmiany widoki z trasy W-Z i okolic, poczynione w ramach
spaceru pobudkowego, ciepłym, czerwcowym porankiem roku ubiegłego.

Oto przed Państwem landszafcik, popełniony o wschodzie słońca (korekta, proszę usunąć te słupy!)...


...wspinamy się na zamkową skarpę, i mamy obowiązkowy tramwaj stołeczny w kościelnych stopach...


...cofamy się (choć nie w czasie)...


...z prawej groźnie łypie na nas jednooki trzon oryginalnej kolumny Zygmunta, którego się nie boimy,
bo leży grzecznie jak parówka (po przejściach), a kto by się bał parówki...


...teraz skręcamy się cofając, tym razem na wschód, w stronę cywilizacji...


...i to już kres możliwości szerokiego kąta, któren objon jeszcze kolumnę Zygmunta (i leżącą, i stojącą),
oraz fragment Zamku, że nie wspomnę o kamienicach...


...po ćwiczeniach na rozciąganie kradniemy krabiankowego zóma, i mamy ćwiczenia z liczenia (cegieł)...


...a nawet wielką sztukę czarno-białą, no bo to przecież blog photo...


...i już tym pociągniemy do końca, podziwiając najklasyczniejszy z klasycznych widoków kościoła
św. Anny, tzn. spod (stojącej) kolumny Zygmunta, wielokroć już tutaj wspominanej...


...fajnie, jak tak pusto, no nie? Se wstańcie i se przyńdźcie, to też będziecie tak mieć!

9 komentarzy:

  1. Zdjęcia bardzo historyczne, bo obejmują kamienicę która odeszła już w niebyt.
    A w szerokim kadrze to ja nawet czy kolumny wypaczyłem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, ledwie niecały rok i już historia ;)

      Usuń
  2. pięknie się wypiętrza nad parowem tunelowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tunel parowy będzie miał swoją osobistą odsłonę. Kiedyś, tam ;)

      Usuń
    2. Wśród warszawskich wedut uwagę zwraca parówa nad parowem.

      Usuń
    3. Otóż to, i o to chodzi, i o to chodzi!

      Usuń
  3. Lubię popatrzeć od strony Pałacu pod Blachą, to ładne miejsce..a potem WZ i schody ruchome /co to było za cudo kiedyś, następne to chyba samo otwierane drzwi na Centralnym.../

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Pałac pod Blachą i okolice lubię bardzo - dwa kroki od zatłoczonej Starówki, i zwykle pusto, nawet w środku dnia. A schody ruchome z kamienicy Johna to się nadają do horrorów - taki ostry spadek w wąskim gardle - jak ktoś ma lęk przestrzeni i/lub klaustrofobię - kita na miejscu.

      Usuń
  4. Ja też lubię Pałac pod Blachą ze względu na pustki - kontrast z przystankami poniżej i Placem Zamkowym:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...