czwartek, 13 lutego 2014

Lech Poznań

Będąc młodą lekarką... a nie, nie ten film. Będąc w Poznaniu udało się bezwypadkowo zahaczyć
o Lech Poznań. Browar, nie klub, bo z klubem mogłoby pójść nieco trudniej.

W każdym bądź razie, odwiedziny wypadły w porządku, choć trunek ten jest mi raczej obcy,
zapachy są dość, hmm... intensywne (przypomniała mi się wizyta w milanowskiej przędzalni),
ale co industrial, to industrial...


...tego powyżej zasadniczo nie wolno fotografować, ale za to wolno bez problemu strzelać foty
w bardzo fotogenicznej warzelni, gdzie znaczna część dawnych urządzeń nadal działa, a nowe
udanie udają stare pod płaszczykiem błyszczącego metalu...



...i jeszcze jeden czajnik z bliska...


...obok tych kadzi znajduje swoje miejsce rządek eleganckich (choć nieczynnych) kraników...



...które niektórym uczestnikom wycieczki od razu się skojarzyły, więc w celu regulacji ciśnienia...


...a nie, proszę za nic nie pociągać, tylko przejść do działu fermentacji...


...którego też nie można fotografować (do tego jest za szybą, jak widać), więc na koniec wszyscy lądują
w pubie, gdzie można wejść do wielkiej puszki i wysłać sobie/komuś maila. Nic nie zmyślam!...


...i to by było 'na' tyle. Jak będziecie w Poznaniu, warto wstąpić.

6 komentarzy:

  1. A, to tak wszystko wygląda! Za pomocą czego wysyła się te maile?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, wygląda dużo bardziej skomplikowanie niż fragmentarycznie pokazałem, do tego huczy i wania ;)
      Maile wysyła się z wnętrza puszki (na filmiku) za pomocą zainstalowanego wewnątrz komputerka z kamerką, któren do samozdjęcia autora dodaje jeden z wybranych tekstów telegraficznych (było kiedyś takie coś) - pewnie dlatego, żeby ludzie nie wysyłali samych ch** i ku**. Sam se wysłałem, to taki jest mądry.

      Usuń
  2. no, te czajniki to zaiste seks-maszyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się rozczarowałem, bo myślałem, że to działa jak wielki tłok. A tu figa. I kraniki suche. A fe!

      Usuń
  3. Sa browar od środka ciekawy, natomiast piwo Lech oceniam smakowo bardzo nisko. Przemysłowa woda z wiadra, w którym wymoczono brudną szmatę. Smakuje to to jak "piwo średniej klasy robotniczej" (oczko niżej jest Królewskie) - duża ilość goryczki, aromat czegoś nieświeżego i powiew wczorajszego beknięcia po klinie na kaca. Fuj.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...