sobota, 29 marca 2014

Soczewica koło miele młyn. Miłomłyn!

Miłomłyn jest ciekawą mazurską miejscowością - nie tylko ze względu na nietypową etymologię
nazwy (powinien być raczej Młyn nad Liwą), ale przede wszystkim na gotycko-neogotycki
kościół św. Bartłomieja, który najpierw był, potem go nie było, a potem znowu był, ale już inny.

Skomplikowana ta historia, podobnie jak skomplikowana historia tych rejonów, za to sam kościół
jest już raczej dość standardowo new gothic...


...wnętrza tradycyjnie z pozycji żabiej...


...widok spod ołtarza na chór i ambonę...


...oraz nietypowe nawy boczne z balkonem...


...światło postanowiło sobie zagrać z kurzem, i zrobiła się magia...


...a na zakończenie także tradycyjna tabliczka informacyjna...


16 komentarzy:

  1. Świetny kościół, choć poluterski. Mieli kiedyś pomysły na sufit!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, jak ja lubię te ichnie balkoniki! A sufit też zacny.

      Usuń
  2. Mi się podoba bardziej z zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz balkoników i półokrągłych sklepień w kolorach Ikei? ;-)

      Usuń
  3. drzewniana kolebka wielce udatna.
    niestety miejscowość znam tylko z przejeżdżania przez w drodze nad morze. zresztą kiedyś trach, zrobiono obwodnicę, więc się nawet nie przejeżdża, tylko omija...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tą razą nigdzie nie przejeżdżałem ani nie omijałem, tylko tu właśnie miałem zamiar dotrzeć. Ot, co!

      Usuń
  4. W Miłomłynie nie byłem zwiedzawszy, natomiast parokrotnie - dwadzieścia lat temu z okładem - zatrzymaliśmy się tam z rodziną, by zjeść obiad w drodze nad morze lub z powrotem. To jeszcze było w czasach, kiedy nie każda stacja benzynowa miała restaurację i wybór przydrożny był mocno ograniczony. A ponieważ knajpa w Miłomłynie została sprawdzona i zaakceptowana, zatrzymywaliśmy się tam właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, a ja choć jeździłem nad morze, i z rodzicami i bez, to nigdy się tu nie zatrzymałem. A tym razem patrz pkt wyżej ;)

      Usuń
  5. Zwiódł mnie tu... tytuł postu. Myślałem, że spotkam... Łokietka. Ale - zaskoczenie. Znalazłem sie na Mazurach? Klimatyczny zakątek.
    Pozdrawiam z wiosennej Bydgoszczy
    KN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za pozdrowienia z Bydgoszczy, ale nie zdążyłem sfotografować Łokietka zanim kojfnął.
      BTW, Bydgoszcz prezentowała się u mnie skromnie, ale dzielnie czeka w kolejce na pełniejszą odsłonę :-)

      Usuń
  6. O, znam Miłomłyn wakacyjnie, ale od tej turystycznej (wodnej) strony;) W kościele we wnętrzach nie byłam, i szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nie znam za to od turystyczno-wodnej. Za to nawdychałem się trochę kurzu na kościelnej podłodze. Mam nadzieję, że zostanie mi to kiedyś policzone. Albo i nie ;-)

      Usuń
  7. Kościół bardzo interesujący. Szczególnie ciekawe jest jego wnętrze. I ta Twoja żabia pozycja. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trening psze Pana, trening. Miałem kiedyś taki mini statywik, ale gdzieś się na którejś wyprawie posiał, i nie ma bata - teraz nie wystarczy przyklęknąć (jak przy statywie) - trzeba się ukorzyć osobiście i całkowicie ;-)

      Usuń
  8. Akurat w tym kościele bywam najczęściej na pogrzebach, więc mam nieadekwatne skojarzenia :) Za to na wakacje polecam pobliskie Karnity, mogę nawet polecić moją ciotkę i jej agro. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to faktycznie mało sympatyczne konotacje z tym kościołem. A za namiary dzięki - kto wie, może skorzystamy :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...