wtorek, 8 kwietnia 2014

Bydgoszcz (dniem)

Bydgoszcz do tej pory przemknęła u mnie tematem zastępczym, znaczy tramwajowym.
No to będzie więcej, nawet duuużo więcej, aż strach, jak ogromnie bardzo więcej!

Zacznę tematem ulubionym, znaczy kamienicami - obie dwie z ulicy Gdańskiej...


...powyżej kamienica samego Makdonalda przy placu Wolności, a poniżej hotel pod Orłem...


...kapkę dalej w stronę Brdy mamy gmach Muzeum Okręgowego im. Wyczółkowskiego...


...zza którego nieśmiało wyłania się kościół Wniebowzięcia NMP (klarysek)...


...posuwając się w kierunku Brdy, zbaczamy lekko w kierunku budynku pt. Opera Nova...


...znaczy się (terenów) dawnych Spichrzów Królewskich, a po przekroczeniu rzeki widok jest taki...


...z pewnością woda i zielsko dodaje lekkości temu operowemu bunkrowi (choć zdania są podzielone),
więc lepiej spójrzmy sobie dla oddechu na katedrę św. Marcina i Mikołaja...


...albo na spichlerze i Młyny Rothera na - tu zaskoczenie - Wyspie Młyńskiej...


...wtem! Bydgoszcz ukazała swoją niepokojącą facjatę...


...ale nic to, bo niedaleko mamy... Muzeum Mydła i Historii Brudu (nówka sztuka)!...


...a prawie po sąsiedzku, znaczy na Długiej 17, takie oto cudo tam, gdzie wzrok nie sięga...


...tymczasem wracamy nad Brdę i Most Miejski (Jerzego Sulimy-Kamińskiego, i nie tylko)...


...z którego wita nas Bydgoszcz i zachęca do zakłódkowania się na ament na Mostku Miłości...


...niezły staż tu mają niektóre pary...


...ale niektórzy pozostali realistami (to oczywiście nie jest moja ręka, jeno Krabiankowa ;-)...


...i tu się kończy opowieść za dnia, a za czas jakiś nastąpi odsłona wieczorno-nocna :-)

10 komentarzy:

  1. BYdgoszcz fajna jest. A muzeum brudu czasem ze mną jeździ tramwajem i autobusem - żywe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, fajna jest Bydgoszcz! A gdyby tylko muzeum jeździło miejską komunikacją, to byłoby jeszcze zrozumiałe, ale niestety często jeżdżą nią także osobniki/osobniczki zupełnie niemuzealne, przynajmniej względem wieku ;-)

      Usuń
  2. Coś jakoś podejrzanie nieskorodowana ani nawet brudna taka kłódka po siedmiu latach. Z innej beczki - Bydgoszcz, owszem, OK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam podejrzenie, że nie kupowali i skrobali co roku jednej kłódeczki, tylko zrobili to hurtem. Zagadka dla Szerloka, jeśli jest na sali ;-)

      Usuń
  3. fajna jest, to fakt. niestety, nawiedzając ją z okazji muzycznych, nigdy rzetelnie nie pozwiedzałem.
    muzeum Wyczółkowskiego np. chętnie bym odwiedzał. ale też czegoś nowego się z wpisu dowiedzałem. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja wcześniej w Bydgoszczy bywałem tylko służbowo, na statek znaczy.
      To jak wygląda wnętrze opery? Też tak masywnie?

      Usuń
    2. nie, do opery się nie wybrałem ;-) tylko do filharmonii oraz klubu garnizonowego.

      Usuń
    3. A już liczyłem na relację z wnętrz, do których my nie przeniknęliśmy ('w życiu bym nie poszedł do teatru'... a co dopiero - opery! ;-)
      Przypomniałeś mi tym klubem, że parę lat temu mieliśmy się kopnąć właśnie do Bydgoszczy na jedyny polski koncert kogośtam (zapomniałem kogo ;-), ale coś się nie poskładało.

      Usuń
  4. Muzeum Historii Brudu mnie zafascynowało, szkoda, że przez Bydgoszcz tylko przejeżdżam, coś czuje, że najwyższy czas się zatrzymac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, z pewnością Bydgoszcz jest warta grzechu. A przynajmniej odwiedzin parogodzinnych :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...