poniedziałek, 5 maja 2014

Cieplice Śląskie-Zdrój

Nie ma takiego miasta - Cieplice. Są Cieplice Śląskie-Zdrój, znaczy się część Jeleniej Góry.
A czemu w roku 1976 zostały włączone do Jeleniej Góry? A kto to może dziś widzieć. Pewnie polityka,
bo raczej nie ekonomia. Tak czy inaczej, dziwna sprawa, a byłem tu po raz pierwszy w życiu!

Miasteczko znam z opowieści kolegi szkolnego, który szczerze tej miejscówki nienawidził
z powodów oczywistych - corocznie jeździł tam z rodzicami ;-) Śmieszne jest to, że sam
bym Cieplic nie nawiedził, gdyby nie okoliczność rodzinna właśnie, czyli konieczność odebrania
mojej własnej osobistej macierzy i organizacji jej wspólnego powrotu do stolicy (i okolicy).

Starczy tego przydługiego wstępu - na dzień dobry czołowa miejscówka miejscowa,
czyli Pałac Schaffgotschów na - a jakże - placu Piastowskim (dawnej Zamkowym)...


...wielkie to bydlę, i z braku laku mogłem go zdjąć albo z boku, albo ąfaz, ale w kawałku...


...widok prawie naprzeciwległy - dawny Gasthof zum Schwarzer Adler i połowica dawnej i obecnej
miejscówki aptecznej - nie zgadniecie - Apteki Piastowskiej, no bo jakiej?!...


...no to popatrzmy teraz na obiekt po lewej na poprzednim zdjęciu - pawilon Lalka (ex Bazar)...


...letko naginamy się w prawo i mamy zarówno kamienicę (plac Piastowski 40) w beżach oraz
czerwoną dzwonnicę kościoła św. Jana Chrzciciela (majtkowy różyk w tle)...


...no dobra, ruszamy z placu Piastowskiego w kierunku Jeleniej Góry, do cywilizacji znaczy,
czyli na wschód - co powiecie na taki oto (ex) hotel Stadt Paris...


...a może jakiś kościółek - o, mamy po sąsiedzku ewangelicko-augsburski...


...mały odpoczynek od kolorowanych tynków - cegiełka pocztowa - z daleka...


...tudzież z bliska (nie muszę dodawać, że taką cegiełkę to ja bardzo bardzo)...


...po cegiełce czas na trochę drewna - budynek typowo uzdrowiskowy, choć to (ex) dom piekarza...


...no dobra, chcąc nie chcąc musiałem w końcu trafić do Parku Zdrojowego, ale spokojnie,
zielska będzie mało, za to parę chałupek - i owszem, a powita nas Edward (bez nożyc)...


...oryginalnie, z przeproszeniem Kurhaus (oder Kursaal, sam nie wiem, co gorsze)...


...no to tera będzie klasyczny Pałac Zdrojowy, połączony kawiarnią ze zdrojowym Teatrem...


...a na koniec to co też lubię, znaczy miejscowe wille - oto Villa KurrrrPark, ex. FWP Waryński...


...oraz ostatnia willa na koniec tego długiego (sorry) wpisu - FWP Przodownik z Cervi 13...


...pewnie był to mój jedyny występ w Cieplicach Śląskich-Zdroju, ale choć raz było warto!

28 komentarzy:

  1. Jestem zaskoczony, ze tam tak ładnie.
    W.O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie, ładnie, i porządnie, i czysto, i w ogóle. Jak to (z reguły) na Dolnym Śląsku.

      Usuń
    2. Rozumiem, że to z reguły odnosi się do w ogóle?
      bo chyba nie do czysto?

      Usuń
    3. Tak. To znaczy - oczywiście że tak! Hoho, jak nie, jak tak! Każdy to powie!

      Usuń
  2. Ładnie, schludnie i jest co oglądać:) Fajnie ułożona kostka z płytami, chyba niedawno układali. Na zdjęciu z drewnianym budynkiem (z lewej) widać całkiem wyeksploatowany krawężnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, kostka jest niezła i ułożona z sensem - dobrze, że nie wybrukowali alejek w parku, a jeszcze jakieś szlaczki porobili - widać, że kasa była, i na szczęście pomysł też :-)

      Usuń
  3. o, Cieplice... tyle wspomnień :-) nie, nie z sanatoriów - to był luksusowy przystanek w drodze w dalsze góry sudeckie, miejsce gdzie człowiek mógł łyknąć trochę hajlajfu. park Zdrojowy, park Norweski, te klimaty...

    i pomyśleć, że kiedyś mieli tam tramwaj. małpie zegarek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, dlatego tak lubię tę fotopolskę, którą z lubością linkuję - rewelacyjne zdjęcia/pocztówki sprzed lat. Kto nie widział, niech klika w linki - miejscówki naprawdę świetne!

      PS. W drodze w góry to myśmy zwykle spali po stodołach u życzliwych gospodarzy, w ramach samopomocy chłopskiej przerzucając co tam gospodarz miał do przerzucenia ;-)

      Usuń
    2. no faktycznie, nie zajrzałem do linek...
      przypomniało mi się jeszcze anegdotyczne wydarzenie, którym była sudecka wyprawa zaczęta w Cieplicach, a zakończona w Ziębicach. naprawdę :-)

      Usuń
    3. O dżiii - Ziębicach? TYCH Ziębicach? Toż to ze 150 kilosów będzie!

      Usuń
  4. A cieplicką wodę piłeś? Ale kolega nakręcił Cię do tego nielubienia tego miejsca. Ale, jak sam piszesz, raz warto zobaczyć. Okolice stolicy bywają intrygujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E nie, nie piłem - nie jestem fanem wód zdrojowych w ogóle i w szczególe - nawet w Krynicy-Zdroju, gdzie bywawszy swego czasu z rodzicami, piłem jedynie Słotwinkę, czyli po prostu soloną kranówę ;-)

      Usuń
  5. Bardzo ładne zdjęcia i miejsca.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za cieplutkie pozdrowienia - bardzo się przydadzą, bo w stolicy dziś tylko 10 stopni :-)

      Usuń
  6. Ładne piastowskie miasto.
    Wiele razy się zastanawiałem, skąd w PRLu polityka rozdymania większych miast, włączania do nich wszystkiego, co w okolicy, i w zasadzie nie znam odpowiedzi, choć mam wiele hipotez. Nigdy też nic o tym nie czytałem - ciekawy temat. (Np. Paryż jest 5 razy mniejszy od Warszawy, a nawet 3 razy mniejszy od Szczecina).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prapiastowskie, a co tam! Wikingowie tu do spa przyjeżdżali i kupowali bursztyn, złoto (ze Złotoryi) i skóry bobrowe dla żon ;-)
      A z tymi puchnącymi miastami w PRLu to jedna z moich teoryjek głosi, że to przez rozbuchane ego miejscowych kacyków/sekretarzy. Albo - jak np. w przypadku Ursusa - konkretne wydarzenia historyczne.

      Usuń
    2. Raczej nie, bo to było systemowe - tak samo od Suwałk po Jelenią Górę. Może uznawano, że to jest w polskich warunkach metoda usprawnienia administracji - np. ciągłe pierepałki z finansowaniem komunikacji z gmin podwarszawskich uzasadniają taki pogląd. Ale dziwne byłoby takie myślenie w peerelu, gdzie nie było samorządów, tylko lokalni funkcjonariusze bez żadnej niezależności. A może to była metoda podnoszenia wskaźnika urbanizacji kraju?

      Usuń
    3. Co do 'pracy nad wskaźnikami' to w 100% zgoda - tak działa każdy twór państwowy, a i znacząca część prywatnych. Natomiast sięgając pamięcią wstecz mam wrażenie, że dzisiejszy marszałek Struzik niezwykle przypomina mi lokalnych bonzów z minionego okresu - mam tu na myśli lata 70., nowy podział wojewódzki i właśnie paradoksalną względną swobodę lokalnych sekretarzy.

      Tak czy inaczej temat raczej na poważną pracę naukową, a nie dywagacje podpostowe ;-)

      Usuń
  7. Piękny budynek poczty, lubię takie. A propos poczty, byłam dzis w najpiekniejszym budynku pocztowym jakie widziałam, wewnatrz sufity niczym w kościele, witraże na świetlikach sufitowych, każde okienko pocztowe drewniane ozdobione małym witrażem i ozdobną mozaikową nazwą, co tam można załatwić, piękny drewniany stół na środku do wypełniania druczków, ech.. każdy szczegół cudny, szkoda, że zdjęć nie można było robić:( Nie chciało mi sie stamtąd wychodzić. Jedynie kolejki tak samo długie jak u nas:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech Cię - w Watykanie byłaś czy co? ;-)

      Usuń
    2. Eee, w Watykanie poczta zwyczajna:) na Sycylii do takiej perełki trafiłam:)

      Usuń
    3. No pacz, blisko trafiłem! :-)

      Usuń
  8. Byłam, widziałam, też nie z własnej woli, a urzędowej - nasza Dyrekcja raczyła nas uszczęśliwić radą pedagogiczną wyjazdową, czytaj trzy godziny jazdy autobusem, żeby przez godzinę słuchać niby wykładów koleżanek i kolegów pedagogów, i pól nocy pić..
    Ja się nie dałam, na szczęście mam rodzine nieopodal, więc sie ewakuowałam;)
    A Cieplice wykorzystały swego czasu szanse, jaka dały fundusze popowodziowe, w 1997.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, czyli nie ma tego złego (mówię o funduszach, ale też o 'wyjeździe integracyjnym') ;-)
      Ja też bywam na takich spędach raczej rzadko, a jak jest okazja to się przy okazji wymykam na (tele)spacer - lata temu tak zwiedziłem np. Leszno, gdy reszta towarzystwa integrowała się na tamtejszym akwaparkingu :-)

      Usuń
  9. Część uzdrowiskowa Cieplic jest - owszem - całkiem atrakcyjna. Ale samo uzdrowisko boryka się z problemami, bo raz że Ministerstwo Zdrowia chciało odebrać im status uzdrowiska (duże ilości smogu w okresie jesienno-zimowym), dwa że wyjście poza terytorium uzdrowiskowe grozi mocnym szokiem estetycznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tak Ministerium chciało się dokładniej przyjrzeć statusom uzdrowiska vs. smog/zanieczyszczenie, to nie wiem czy jakikolwiek górski -Zdrój by się ostał.
      Poza tereny uzdrowiskowe specjalnie nie wychodziłem z braku czasu, ale też Cieplice wielkie nie są i w sumie można by rzec, że je objechałem, jadąc jeszcze w parę okolicznych miejsc - i to bez specjalnego szoku.

      Usuń
  10. a ja to w Cieplicach chyba nigdy nie byłem... :-(
    Ale na pewno odwiedzę.. Zdjęcia zachęcają... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no popatrz, a masz bez porównania bliżej :-)
      Warto się wybrać choćby na jeden raz - jest co oblukać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...