piątek, 23 maja 2014

Kafka na Marszałkowskiej

Mamy w stolicy miejscówkę, która bez najmniejszych dekoracjów może wziąć za udział
w (kolejnej) ekranizacji jednej z (niewielu w sumie) opowieści Kafki. W każdym razie
osobiście poczuwszy się tam jak Józef K., a zapowiadało się to całkiem 'normalnie'...


...powyżej obowiązkowe tramwaje zastępcze, a poniżej widok już lekko niepokojący
(jeśli ktoś nie zna miejscówki pod adresem Marszałkowska 1), czyli kamienicy Kacperskich
potocznie zwanej 'żelazkiem' (wystarczy spojrzeć na plan i wszystko jasne)...


...no dobra, to gdzie ta kafka? Ano proszę - używając starego fortelu wbiliśmy się do środka...


...windą wjechaliśmy na ostatnie piętro tej jednej z najwyższych przedwojennych kamienic...


...z uwagi na brak jakichkolwiek barierek...


...ostrożnie podeszliśmy do okna na korytarzu...


...którego dolna rama znajduje się mniej-więcej na wysokości kolan...


...zanim spojrzymy w dół, będzie jeszcze jeden wyzómowany widok strony naprzeciwległej...


...no to obrazek not-safe dla widzów o słabych nerwach...


...przechylamy się jeszcze bardziej nad przepaścią...


...i wracamy do poziomu, deczko klaustrofobicznego...


...na koniec, gnani przekleństwami herr ochroniarza, podziwiamy jeszcze widok ze środka...


...bo z samego parteru zdjęcia zrobić się zwyczajnie nie da, ponieważ komuś się umyśliło
(w zatęchłym PeeReLu), żeby na wysokości drugiego piętra zrobić podłogę z luksferów.

Nie udało nam się niestety zrobić zdjęć klatki schodowej (może Marcin nas wyręczy?),
która zakolami biegnie dookoła tego podobno najmniejszego podwórka-studni w mieście
(o ile to w ogóle można uznać za podwórko). Niestety, bo mają to wszystko okamerowane,
i herr ochroniarz dość szybko nas wyczaił. Dobrze, że nie kazał się rozbierać do naga
albo oddać karty pamięci. Lub jednego i drugiego ;-)

36 komentarzy:

  1. super relacja.
    jakiś czas temu chciałem się tam wbić w podobnych celach, ale ochroniarz zastopował mnie na samym wejściu... na szczęście swego czasu - w szalonych latach 90. - zwiedziło się obiekt dogłębnie, tyle że bez aparata.

    czy to jest najmniejsze podwórko? moim zdaniem nie, bo 1) nie da się na nie wejść, nie mówiąc już o wchodzeniu przez bramę z ulicu 2) doświetla tylko klatki i korytarze 3) jest przekryte od góry (i od dołu) - tak więc jest to swietlik, a w tej kategorii i tak znam mniejsze takie studnie w Warszawie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano też mam wątpliwości co do 'podwórka', nawet o wiele tak podaje szlachetne źródło, czyli Warszawa1939.
      Myśmy się wbili z lokalsami, więc przyuważyli nas po chwili wystarczającej na zrobienie tych zdjęć ;-)

      Usuń
  2. Lub rozebrać kartę pamięci i oddać mu się.


    W kategorii "najmniejsze podwórko kamieniczne" znam mniejsze - też nie da się na nie wejść (choć technicznie dałoby radę, ale drzwi są zakluczone) no i nie ma nad nim szybek (i nigdy nie było), więc jest jakby bardziej podwórkiem, niż to żelazkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ogóle to WOW i świetne zdjęcia!

      Usuń
    2. No właśnie, a propos 'podwórka' to zdania są podzielone - osobiście się przychylam do twierdzenia, że to nie jest podwórko (wyjść tam można chyba tylko przez okno), mimo że studnią jest niewątpliwie :-)

      Usuń
  3. Rewela! Poza wszystkim, nawet ściany tego podwórka-świetlika są fajną architekturą, a schody mają od dołu do samej góry świetną formę, świetną balustradę i marmur. Relikt czasów, kiedy nawet kafkowskie korytarze były nieźle wystrugane!

    (Jeszcze skojarzenie z Kafką: ja takie miałem w podwórku w Alejach Jerozolimskich, którego trzy boki tworzy stara kamienica, a czwarty – narożny wieżowiec Al. Jer./Chałubińskiego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, znam to podwórko o którym mówisz, jeśli wieżowcem jest Orco. Ba, mgliście pamiętam nawet to, co tam kiedyś, znaczy kamienicę Burcharda (choć akurat nie pamiętam jej podwórka).
      Klatki co prawda widywałem już bardziej eleganckie, ale ta też jest niczego sobie. Może się uda kiedyś wbić jeszcze raz (na legalu?) i popróbować cyknąć te zakręcone korytarzyki?

      Usuń
    2. wieżowiec Orcio :-)

      Usuń
    3. Tak, ten wieżowiec - niestety nie zawsze zapamiętuję zmienne nazwy wieżowców.

      Usuń
    4. Jak napiszesz "ten brzydki koło Dworca Centralnego", to każdy będzie wiedział, o jaki chodzi.

      Usuń
    5. koło dworca to będzie z pięć brzydkich ;-)

      Usuń
    6. Brzydkich jest faktycznie sporo, ale osobiście lubię nasze twin tałers, niezależnie od zmiennych nazw (chyba tylko Marriott się zakorzenił, o ile to w ogóle jest jego nazwa oficjalna). No i do PeKiNu też się przyzwyczaiłem, choć nie powiem, żeby był ładniusi, za to skromny - jak najbardziej.

      Usuń
  4. Studnie w każdym wcieleniu są super. To lubię w Warszawie. Już mam przed oczami wzlatujące z parteru gołębie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studnie są filmowe, choć mieszkanie w nich chyba nie jest najciekawsze - ja mieszkałem tylko w 3/4 studni, bo jedna strona była otwarta. Ale w tym wypadku nic nie wzleci, chyba że przez okno - góra jest zamknięta niczym Stadią Narodowy ;-)

      Usuń
  5. Szkoda, że nie dadzą tam wejść wycieczkom. Poszłabym. Pomijając szczegół, że tamtejsze mieszkania od strony studni jednak nie są zbyt fajne. Ale na biura mogły by być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam mogłoby być fajnie, bo przecież dawałoby się to fajnie przerobić, zachowując oczywiście zabytkowy charakter całości. Tak na marginesie, to chyba nie ma mieszkań z widokiem na studnię - to są wszystko okna od strony korytarza, jeżeli się nie mylę, bo nie było czasu na dokładniejsze przyjrzenie się.

      Z biurami jednak byłby problem bardzo prozaiczny - tam nie ma garażu czy miejsc parkingowych, a to w 'dzisiejszych czasach' lokuje taką ofertę bardzo nisko, zwłaszcza że pustych biur w mieście jest dziś skolko-ugodno. Chyba, że jakiś grin-ofis, gdzie wszyscy pracownicy/klienci pomykają komunikancją publiczną i/lub rowerkami.

      Usuń
  6. ..czyli wszystko sprowadzone do pionu.Fajne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, trzyma nawet niezły poziom ;-)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa kamienica, nigdy nie byłam w środku, tyle co się zdjęć naoglądam czasami:) ostatnio ja wchodzę do takich, gdzie schody się ledwo trzymają:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy (wcześniej) nie byłem - ale jak chodzisz po Prażewie i innych miejscówkach zdecydowanie mniej nobliwych, to bez problemu wbijesz się i tutaj :-)

      Usuń
    2. boję się krzyczącej ochrony:)

      Usuń
    3. Iiii tam, ochrony? Braci golonej gładko przy skórze tudzież menelstwa różnego to rozumiem, a z ochroną da się żyć. Jak nie po dobroci, to też się można wydrzeć. Choć wtedy tak czy inaczej ze zdjęć już nici. Enyłej, jak widać, każdą ochronę da się wykołować, a mistrzami w tej dziedzinie są znani chyba wszystkim Penetratorzy - ci to mają pomysły/przygody!

      Usuń
    4. Niektórzy menele bardzo uczynni:):) dziś tacy jedni, pijani od rana (ok. 10 to było) zaproponowali oprowadzenie po podwórku (6 na 6 metrów:):):) i nazywali mnie 'pani architekt :)

      Usuń
    5. Haha, też tak kiedyś miałem - musiałaś poważnie wyglądać :-)

      Usuń
  8. czasami, na wagarach ukrywalysmy sie w takim podobnym podworku gdzie zewszad tylko okna, ale raczej pusto wszedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie, ładnie - a koszmarów jakiś po tym nie było?

      Usuń
  9. Nie zwróciłbym większej uwagi na tę kamienicę gdyby nie Ty. Fajne ujęcia. Przydałyby się w kolorze, ale dobre jest, co jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe - jak warszawski bloger może nie znać tej kamienicy!

      Usuń
    2. Bo ja jestem specyficznym warszawskim blogerem. Lubię uwieczniać, archiwizować, ale wiedzy o Warszawie specjalnej nie mam. ;)

      Usuń
    3. No ja tam z wiedzą też średnio, ale tę miejscówkę to zna chyba każdy warszawiak. A przynajmniej tak mi się zdawało ;-)

      Usuń
    4. Samą kamienicę znam, nie napisałem, że nie znam, tylko że nie zwróciłbym większej uwagi, gdyby nie Ty :) i tak mam chyba większość Warszawiaków ;)

      Usuń
    5. Hmm... no to przykre, że nie zwracają na takie cudo większej uwagi. Specjalnie dużo tych kamienic nie mamy w ogóle, a co dopiero takie cacka.

      Usuń
  10. Świetne zdjęcia. Byłem w środku tylko raz, niestety służbowo i w towarzystwie, uniemożliwiającym robienie jakichkolwiek zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szkoda! A tak liczyłem, że masz coś z wewnątrz. Może kiedyś jeszcze trafisz, nawet służbowo i coś strzelisz? :-)

      Usuń
  11. wspaniałe zdjęcia .. zazdroszczę, że udało Ci się wejść na dziedziniec i schody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki - w sumie udało mi się wejść tylko na schody, bo dziedziniec jest niespacerowalny. Po prostu miałem szczęście wbić się z lokalsami :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...