sobota, 14 czerwca 2014

Berlin. Berliner Dom

Boski dom berlinek, czyli Berliner Dom po prostu. No dobra, sklasycyzowana barokowa katedra w Berlinie. Wystąpiła ci ona już trzy lata temu na krabikach, ale skoro żeśmy ponownie nawiedzili Berlin, to czemu by nie strzelić jej znowu, zwłaszcza, że pogoda była bardzo kratkowana, dzięki czemu światełko się ładnie zmieniało za pomocą boskiego przełącznika. Najpierw było dość ponuro...


...pewnie dlatego, że ze wschodniej strony, i nawet boskie figurki nie pomagały...


...chciało padać, a nie mogło (parę kropelek i finito) - to idziemy na zachód...


...i strzelamy sobie katedrę ze schodów Altes Museum...


...zaczyna się przejaśniać, i sam Boski zapuścił tęczowego żurawia (tfu, wszeteczny Berlin!)...


...no to skoro tak, to podeszliśmy sobie bliżej...


...jest moc, są i ludzie, więc oddaję łamy Krabiance...


...starsi turyści powyżej, a poniżej spójrzmy na młodsze pokolenie, z elektroniczną wersją przewodnika...


...to jeszcze garść skamienielin...


...katedra pokazała nam drzwi, bo bilet wstępu kosztował nieprzyzwoitą ilość ojro...


...tymczasem doczekaliśmy wreszcie landrynkowej pogody...


...a skoro tak, to ruszamy na podbój Berlina, szlakiem Czterech Pancernych...


...aufwider, znaczy do następnej odsłony!

24 komentarze:

  1. Przeczytałem początkowo "stasi turyści" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest, dodajmy, katedra ewangelicka - jest też dość oryginalna architektonicznie katolicka przy Podlipnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest - nie wyszczególniałem się z detalami, bo przy poprzednim wpisie (sprzed paru latek) było więcej.

      Usuń
  3. I ten mercedes na ostatnim, sztandarowy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę musiałem poczekać na niego, ale przy innej okazji złapałem podobny egzemplarz, tyle że w komórce.

      Usuń
  4. Lubie Berlin i bliżej mam niż do naszej stolicy. Najbardziej podoba mi się drugie zdjęcia. Aż chce się tam przysiąść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jest z tym częstym podkreślaniem, że "mam bliżej do Berlina, niż do Warszawy"? Przecież to potrafi wyczytać z mapy średnio rozgarnięty piątoklasista, że spora część Polaków ma z miejsca zamieszkania mniej kilometrów do Karl-Marx-Allee, niż do Alej Ujazdowskich.

      Czy ma to jakieś głębsze podłoże? Jakąś chęć (jak to zazwyczaj przy bezsensownych czynnościach) poczucia się lepszym, niż ktoś inny? "Podczepienia się" pod niemiecki porządek i gospodarność? Szczególnie byłoby to bezzasadne u mieszkańców województw przyłączonych do Polski w 1945, gdzie wcześniej Polaków przyuczonych do pruskiego drylu nie było.

      Czy Niemiec z Düsseldorfu zaczyna swoją wypowiedź od "bliżej mam do Paryża niż do Berlina"? A może Francuz z Dunkierki zaczyna swoją wypowiedź od "bliżej mam do Londynu, niż Paryża" albo Ukrainiec ze Lwowa "bliżej mam do Warszawy, niż do Kijowa"?

      Czy na wschód od symetralnej odcinka mieszkają inni ludzie, niż na zachód od niej? W takim razie poznaniacy to wykapani berlińczycy, ale już gnieźnianie to czystej wody warszawiacy. Wszak spod poznańskich koziołków jest o 37 km bliżej do Bramy Brandenburskiej, niż do Kolumny Zygmunta III, zaś spod gnieźnieńskiej katedry aż o 51 km dalej. Jak żyć?

      Chyba, że się całkowicie mylę, i to jest tylko określenie miejsca zamieszkania wpisodawcy. OK, mocno niedokładne (bliżej do Berlina, niż do Warszawy mają wszyscy mieszkający na zachód od linii łączącej podsudecki Paczków i nadmorskie Rowy, czyli pewnie jakieś 5-7 mln ludzi), to ja w takim razie też napiszę coś w tym stylu (i podobnym sensie): "Lubię Berlin i bliżej mam, niż do Kamieńca Podolskiego" - za słabe, kto wie, gdzie leży Kamieniec.

      Mam: "Lubię Berlin i bliżej mam, niż do Budapesztu"!

      Usuń
    2. Nie doszukiwałbym się drugiego dna w tym prostym stwierdzeniu. Też mam bliżej do Berlina niż do Moskwy, jakby co.

      Usuń
    3. Ha, a ja mam tyle samo:)
      Sprawdziłam - 351 do Wwy, 353 do Berlina, różnica w czasie przewidywanym 6 minut.
      No, panowie, jesteśmy w środku Europy;)))

      Usuń
    4. Ha, no proszę, jakie wycyrklowanie :-)

      Usuń
    5. o, kurczę. a ja mam bliżej do Mińska niż do Berlina. jak żyć?

      Usuń
    6. Ja mam tyle samo do Moskwy, co do Brukseli - oto środek Europy! ;-)

      http://www.camperdiem.pl/foto/warszawa/dscf9033.jpg

      Usuń
    7. Osobiście ani Moskwa, ani Bruksela nie jest moją 'destynacją', jak to ostatnio mówią. A te zabawy, kto gdzie ma bliżej - no można, tylko po co?

      Usuń
    8. W tym moim przydługim komentarzu z 14 czerwca pytałem "po co", a właściwie "czemu", ale Tojav mi nie odpowiedział.

      Usuń
    9. E, no to trzeba go było może zapytać bezpośrednio. Pytanie przez komentowanie nie bardzo wychodzi.

      Usuń
  5. Też bardzo lubię Berlin, nie byłam już parę lat i zatęskniło mi się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, to tak jak ja, tyle że tradycyjnie 'przy okazji' udało się tęsknotę zaspokoić.

      Usuń
  6. Berlin to nie koniecznie moje ulubione miasto. Nie zawsze tam gdzie blisko jest dobrze i miło. Ale miasto zachwyca tymi dawnymi jaki i nowymi budynkami i zmainami [p 1989 roki...Zdjęcia bardzo udane, czasem le[iej darować sobie wstęp a porozglądać się po okolicy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Berlin na pewno nie jest moim ulubionym miastem, ale jest w (licznej) grupie miast, które mi się podobają, i w których dobrze się czuję. Ale ja miasta lubię, i szybko się ich uczę, tak jak niektórzy lubią parki, plaże czy zielsko jako takie.

      Usuń
  7. No i pięknie, nabieram apetytu i ja na odwiedzenie Berlina, ale póki co, pooglądam sobie u Ciebie.
    Upomnę sie tylko jeszcze o honor starszych turystów, sa tacy, takie, co z tabletem w ręce smigają po miastach i miasteczkach, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście. Dla odmiany, ja choć już nie najmłodszy, ale jeszcze nie najstarszy, śmigam zawsze z mapą drukowaną. Ale przyznaję, że czasem sięgam do mapy internetowej w telefonie, tyle że ze względu na wyłączony tryb śledzenia położenia (mam uczulenie na Wielkiego Brata) to za wiele to nie pomaga.

      Usuń
  8. Berlin lubię średnio i bliżej mam do warzywniaka na osiedlu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam coraz dalej do warzywniaka, bo grunt na nowy bloczek szykują i warzywniaki zamiast grzecznie stać w szlycznych budach, uprawiają partyzantkę z doskoku.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...