czwartek, 5 czerwca 2014

Lidzbark (jak) długi i szeroki

Obiecałem kiedyś, że Lidzbark Warmiński jeszcze u mnie wróci, no a przecież obietnic należy dotrzymywać. W końcu nie każdy ma legitkę poselską, żeby obiecywać tak sobie, ot, w próżnię. Jam konkreciarz co się zowie. Z małą domieszką lania wody. Ale po kolei.

Wyjaśniam na początek tytuł, bo choć mam wrażenie, że zrozumiały, to co mi tam - nie ma to jak wyjaśniać oczywistości. Lidzbark będzie (jak) długi w obiektywie Krabiankowym, a szeroki - w moim oczywiście.

Zacznę tradycyjnie od ogółu - wielkie landrynkowe bum, czyli kolegiata św. Piotra i Pawła...


...ogródek czy inny spacerniak, ja się tam nie znam, ale ordnug jest...


...udało się zajrzeć do wnętrza...


...no to spadamy z prądem Dunajca Łyny...


...a w Lidzbarku, proszę Państwa, kanały wchodzą drzwiami, a co!...


...kończąc z moją szerokością, jeszcze jeden widok kolegiaty...


...no to oddaję łamy Adze - oto lók na kolegiatę od strony zamkowej...


...komu zamkową wieżę, komu...


...bo idę do domu (ale najpierw znowu wieżę wyzómuję, ale inną żeby nie było)...


...może starczy już tych cegiełek - mały biały domek, no dobra, spore białe wieże...


...♫ 'krętą ścieżką pośród pól' (czy coś) do cerkwi parafialnej św. Cyryla i Metodego...


...a na koniec kadr nieco zbliżony do ostatniego kadru z pierwszoodcinkowej odsłony Lidzbarka...


...aha, do tej beczki miodu lidzbarkowo-warmińskiego czuję się w obowiązku dodać łyżeczkę dziegciu - jeśli ktoś jeszcze nie był w Lidzbarku, to niech czuje się ostrzeżony przed wizytą na Rynku Placu Wolności. Naprawdę nie warto psuć sobie nastroju.

28 komentarzy:

  1. to ogródek zen!
    mówisz? o tym placu Zwolności?
    ciekawe, bo tak - miasteczko prima sort, muszę kiedyś zwiedzić wreszcie na własne łapy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzić trza musowo, bo jest co pooglądać, natomiast rynek vel plac (z)Wolności to chyba jeden z najpaskudniejszych rynków jakie kiedykolwiek widziałem, a widziałem niemało. Więc szkoda sobie psuć nastrój, bo zamek, kolegiata i wiele innych miejsc - pierwszoklaśnych!

      Usuń
  2. Mnie Lidzbark kojarzy się kabaretowo, ale pewnie nie mam racji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mieć lub nie mieć racji w zabawie w skojarzenia. Faktycznie, kojarzy się, choć ze względu na to, że lubię ze 2-3 kabarety w Polsce, to kabaretowe biesiady i insze imprezownie omijam z daleka.

      Usuń
    2. Przyznam sie, ze kilka kabaretow przestalam lubic po zetknieciu sie z nimi na zywca:(

      Usuń
    3. A fe, ja się tam nie stykam z żywcem, nawet kabaretowym ;-)

      Jakiś czas temu przy wizycie rodzinnej leciało w telewizorni coś w stylu festiwalu czy tam spędu kabaretowego - tak żenującego poziomu 'dowcipu' to ja dawno nie widziałem, choć ze względu na nieoglądanie tv być może to jest obecnie standard. Nie znam się.

      Z 'w miarę aktualnych', tyle oglądanych wybiórczo na yt występów kabaretowych, dobrze kojarzę wyłącznie starych wyjadaczy z Kabaretu Moralnego Niepokoju (no, może tylko zastępstwo za Pakosińską jest 'średnie'), Hrabi'ego z ex-ekipą z nieodżałowanego Potem'u (tu oczywiście tradycyjnie błyszczy Kołaczkowska) i 'młodzież' z Limo z Abelardem Gizą.

      Usuń
    4. KMN lubiłam gównie za Pakosińską, bez niej to nie to samo, ale też mam wrażenie, że odkąd Górski poszedł w konferansjerkę, kabaret podupadł.Lubiłam bardzo też wczesne Ani Mru Mru, ale ostatnio mnie coraz mniej śmieszy ich dowcip, wciąz jeszcze tylko lubię plastycznośc dłuższego z Wójcików;)
      Limo tak, Hrabi tak - a widziałam ich na żywo! - Łowcy.B, i tyle;(
      Mumio mi szkoda.
      Ja w ogóle lubię formułę kabaretu, więc ogladam, ale albo się starzeję, albo oni schodza do poziomu głupa, albo jedno i drugie, bo coraz rzadziej widzę cos, co da się oglądać.
      Szkoda, bo ileż można śmiać się z Teya?
      A Kabaret Starszych Panów jest zbyt wysublimowana rozrywką, żeby traktować go zamiast:)

      Usuń
    5. Jajako wychowany na Starszych Panach A & B, tudzież na 60 minut na godzinę i Studiu 202 (jeszcze z Waligorskim) niewiele dobrego mogę powiedzieć o dzisiejszych kabaretach. Jest jeszcze Laskowik & Malicki (+ kolega kierownik Fedorowicz), ale ich poziom jest bardzo nierówny - trochę jak z Mumio czy Ani Mru Mru - niektóre są świetne, ale całokształt - hmm...

      Usuń
    6. Mam wrazenie, ze to sa dwa rozne gatunki, tamte kabarety i te, inna plaszczyzna, nie ma sensu ich porownywac.

      Usuń
    7. No porównania nie ma. Podobnie jak z muzyką niestety, choć tego słucham jeszcze mniej, więc może jestem niesprawiedliwy.

      Usuń
  3. Nadwodne widoczki całkiem zacne.

    Współczesne kabarety natomiast - z tego, co widzę czasem w tv - polegają na tym, że chłop się przebierze za babę albo udaje geja, powie "dupa", jakaś laska się zaniesie perlistym śmiechem.. i publiczność sika po nogach w orgazmicznych spazmach. Ja tego nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a ktoś się jednak z tego obśmiewa. Ech, ech.

      Usuń
    2. Bo kiedys kabaret to była rozrywka dla inteligencji, a dzis dla mas.

      Usuń
    3. Bo ja wiem - taki Tey był bardzo masowy, no Starsi Panowie wiadomo że nie - każdy miał coś dla siebie, ale wszystko było na jakimś tam poziomie. Dziś jakość przeszła w ilość.

      Usuń
    4. Tey był masowy, ale główną masą w tej masie była, upieram się, tzw. inteligencja pracująca i studiująca;)

      Usuń
    5. Może być i tak. Ciekawe co wtedy bawiło tzw. szerokie masy?

      Usuń
    6. Trzeba by zapytac mase😊

      Usuń
    7. Masę tabuletae mogę tylko zapytać, ale ona też nierozmowna ;-)

      Usuń
    8. To juz nam pozostaje tylko Houston;)

      Usuń
    9. Tylko czy to na tyle ważny problem, żeby im zawracać 4 litery, choć z drugiej strony, oni ostatnio raczej na bezrobociu ;-)

      Usuń
    10. To jest argument, odpuszczamy?

      Usuń
    11. Pewno! Jeszcze tego brakowało, żebyśmy to my Hamerykańcom robotę dawali ;-)

      Usuń
  4. Ładny Twój Lidzbark. Trochę cukierkowy, ale da się lubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo landryna to mój znak szczególny. Ale że wszystko się nudzi, to pewnie niedługo będzie 'znaków szczególnych brak' ;-)

      Usuń
  5. Czuje sie ostrzezona, ale po tym co tutaj widze, to chetnie Lidzbark bym odwiedzila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko będziesz omijać rynek (z zamkniętymi oczyma, prowadzona przez odpornego na takie widoki przewodnika), to zapewniam wyłącznie pozytywne odczucia :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...