poniedziałek, 7 lipca 2014

Berlin. Alexanderplatz

Alexanderplatz to miejsce chciałoby się rzec - kultowe. Na tyle, że pokazuję je dziś po raz czwarty w historii - dwa razy był na stolicy (raz w roli głównej wystąpiła wieża telewizyjna, a drugi raz akcyjny hotel Park Inn), ale główna odsłona miała miejsce ponad dwa lata temu na wygaszonych już krabikach.

Po co zatem pokazywać to samo po raz czwarty? Bo i czwarty raz nie wystarczy, będzie wiencyj, zwłaszcza że od poprzedniej wizyty minęły trzy lata. Takie to ciekawe miejsce, że można je obskoczyć dziesięć razy i nie powtórzyć kadru. Czyli dziś też obiecywam nie zapodać żadnego powtórzonego kadru :-)

Żeby jednak wprowadzić w nastrój, zapodam kadr, który mógłby się pojawić trzy lata temu - oczywiście, gdybym go wtedy zrobił...


...tak, tak, to je ten tencza, co on już wystąpił z okazji tutejszego katedrala, a teraz uderza (łączy?) pokazywany wcześniej hotel Park Inn z berlińskim kościołem mariackim (ewangelickim, tak dla odmiany), który, wbrew znakowi, każącemu zejść DDR'owi do podziemi od wschodniej strony wygląda o tak...


...a skoro przemyciłem powyżej mój ulubiony motyw kolejkowy, no to jadziem tym torem...


...gdyby ktoś miał wątpliwości, to nie wszystko u Niemca jest na tip-top - oto (A)lexanderplatz...


...specjalnie dla zapominalskich - kręciołek przypomni, gdzie jesteśmy...


...a tera mokry sen stołecznych (i nie tylko) rowerzystów - skrzyżowanie ścieżek rowerowych, oczywiście z osobną sygnalizacją dla rowerów - muszę dodawać, że uprzywilejowaną, nawet względem pieszych?...


...a może coś dla miłośników sztuki NRD/DDR? - na wschodnim krańcu placu mamy ex-Dom Nauczyciela wraz z salą kongresową i fryzikową mozaiką pt. Unser Leben...


...pierwszy wieżowiec w okolicy, pinćdziesiąt lat minęło - takie życie...


...a na zakończenie tej części - komórkowy strzał podwieczorkowy w stronę alei Karola Marxa (tak, tak)...


...tak, tak, bo trochę berlińskiego socrealu kiedyś jeszcze będzie. A co!

10 komentarzy:

  1. dość brzydko :-)
    ale sentymentem darzę tę halę dworcową, bo miałem jej model sklejany rodem z DDR, jedyny zresztą dodatek do mojej jakże krótkiej kolejki PIKO (a raczej pewnie TT).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, też kiedyś miałem Piko w rozmiarze TT, ale przerzuciłem się na H0, ale akurat modelu tego dworca nie posiadawszy. Brzydko fakt, ale z jakiś senty-męt jest.

      Usuń
  2. Łaaaał, ale skrzyżowanie rowerowych pasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego z osobną sygnalizacją! Muszę wspominać, że nikt nie jedzie na czerwonym?

      Usuń
  3. Piękne elementy mozaikowe:) nie ma czasami ten budynek jakiejś dobudówki z czasów niedawnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no fajne - podobne cudo widzielim kiedyś w Dresden.
      A dobudówki nie kojarzę - owszem, wokoło jest parę nowych sklepików oraz stary dom towarowy przerobiony na nowy shopping sęter, ale jakoś toto stało w miarę samotnie.

      Usuń
    2. O to to na zdjęciu http://pl.wikipedia.org/wiki/Haus_des_Lehrers jak kojarzyłam dobudówkę, a to porządna sala kongresowa;)

      Usuń
    3. A to to to tak to, ale to stare jezd, nieadne, i w ogóle (gdzie jej do naszej Sali Kongresowej), więc się na fotę nie załapało.

      Usuń
  4. Zawsze i wszędzie piesi są ostatni w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby byli ostatni, to by było pół biedy - jak ktoś marudzi na los pieszych w Polsce, niech się przejdzie po parku u Niemca - niełatwo wyjść żywemu spod pędzących rowerów, a w alejkach parkowych ścieżek niet - każdy jeździ jak chce, a pieszy paszoł won. Tyle 'dobrego', że po chodnikach jeżdżą dużo rzadziej, bo ścieżki są głównie nauliczne (asfalt - to jest to!), a nie nachodnikowe.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...