środa, 16 lipca 2014

Berlin. Reichstag

Jak głosi popularne powiedzenie, każde zdanie po niemiecku przypomina rozkaz do oddania strzału, a niemieckie nazwy własne to gotowe imiona dla pancerników albo i lotniskowców. Trudno zaprzeczyć, zwłaszcza jak się powie na głos Reichstag (słyszycie te strzały?), gdzie jeszcze w dodatku pobrzmiewa niewinne przecież słówko 'rzesza' (równie bzzkonotacyjne jak kiedyś 'towarzysz' czy 'radziecki').

Osobiście zresztą lubię niemiecką logikę budowania wyrazów (tak powiedzmy do 24 znaków), a co gorsze także niemiecką poezję (pewnie dlatego, że niewiele rozumiem ;-). Mniejsza zresztą o dygrrresje lekkodookołafleksyjne, ad meritum zmierzajmy, czyli "Pierwszym w cel" (sedna tarczy).

Budynek Reichstagu mieliśmy okazję zobaczyć przy okazji poprzedniej wizyty w Berlinie, no ale wtedy nie udało się wbić do środka, gdyż do tego trzeba się uprzednio zarejestrować na stronie, podając wszelkie dane, w tym numer kołnierzyka pradziadka od strony matki, a potem z tak spreparowanym i potwierdzonym przez niemiecki urząd papierem w ręku przegadać państwa strażnictwa, że tak, ja rozumiem, że to nie jest gwarantowana wejściówka, a jedynie rodzaj promesy, ale muszę wejść tu i teraz, bo jak nie, to wracam do kraju. Uff... udało się przekonać, zatem do zdjęć! W wejściu wita nas napis (nie, nie Arbeit) - po prostu Dem Deutschen Volke...


...no dobra, w zwartych i pilnie strzeżonych szeregach przenikamy przez śluzę do środka...


...gdzie windy wiozą nas na dach...


...ale nie do końca, bo na sam szczyt to już sobie trzeba wejść dookoła takiej lustrzanej wirówki (powyżej widok z dołu, a poniżej - dla odmiany - z góry)...


...to pewnie jakieś tornado niemieckiej myśli ustawodawczej, więc usuwamy się na bok, czyli na dach, bo to nieźli żartownisie z tych Niemców - żeby wyjść na dach Reichstagu, trzeba wyjść z boku, a nie na szczycie...


...no dobra, dosyć tego szklanego aluminium - klasyczna kolumienka z landszaftem będzie, a to białe cóś na północny-zachód od Reichstagu to Urząd Pana Kanclerza (a raczej Pani BundesKanzlerin) jest...


...zza kolejnej kolumienki widzimy skryte wśród zielska Großer Tiergarten inne kolumienki - to słabo widoczne ze złotym na górze to Siegessäule (Kolumna Zwycięstwa), a to czarne cóś przy prawej krawędzi to wielki dzwon pt. Carillon (jeśli oglądaliście "Jeszcze dalej niż Północ", to wiecie o co chodzi)...


...dobra, odwracamy się na wschód, bo przecież tam jest cywilizacja a nie jakieś zielsko (trzeba więcej dowodów?) - no i proszę, nasza stara znajoma wieża telewizyjna i parę inszych miejscówek też...


...na pożegnanie strzałów z dachu, mój osobisty faworyt, czyli Hauptbahnhof (und dumna flaga miszczów)...


...schodzimy na ziemię i jeszcze sobie strzelimy lóóka na budynek Reichstagu z normalnej perspektywy...


...a nawet z nienormalnej, znaczy zza zielska, które otacza skromne założenie pt. pomnik ku czci pomordowanych Romów i Sinti...


...a na sam koniec ujęcie z następnego dnia i z jeszcze innej, alternatywnej niezwykle, perspektywy...


14 komentarzy:

  1. Reklama nowego piwa w postaci dużej zgrzewki? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głodnemu chleb (hehe) na myśli ;-)

      Usuń
    2. Zawsze może być zgrzewka "Kubusiów".

      Usuń
    3. Kubusiów? Ki czort? Piwo Kubuś? Bezalkoholowe? ;-)

      Usuń
  2. W Reichstagu kiedyś byłem bez żadnych rejestracji, może mi się trafił jakiś otwarty okres. Pamiętam stamtąd zmęczoną panią Słowiankę sprzątającą WC, z którego postanowiłem skorzystać. A z tego, co na zdjęciach, też najbardziej mi się podoba dworzec, ale nawet nie Haupt, a Friedrichstrasse widoczny zdjęcie wyżej. Ech, mamy pod bokiem tak wspaniałą szynocywilizację i tak od niej odstajemy, nie mniej niż we futbolu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, Friedrich jeszcze wystąpi, bo jest zjawiskowy, a w szynocywilizacji (takie niemieckie słowo ;-) mistrzami dla mnie są Szwajcarzy, którzy wcale nie mają najnowocześniejszych pociągów, ale takiej kultury, w tym także ludzkopasażerskiej (to moje niemieckie słowo ;-) u nasz chyba nie będzie nigdy. Tam to najchętniej w ogóle bym z pociągu nie wysiadał.

      PS. Może wzmocnili zasieki w Reichstagu po Twojej wizycie dopiero - przyznaj się, coś tam zostawił w tej toalecie, że tak się wystraszyli? ;-)

      Usuń
  3. flagę zatknęliście?
    o, przepraszam, dokonaliście flagozatknięcia?
    też lubię zlepieńce słowne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaja, nichts my, ona już się naonczas przygotowywała do miszszczostw w piłce kopanej.
      Dużo tych flag mają, pewnie szwagier właściciela ma fabrykę ;-)

      Usuń
    2. miałem na myśli flagę naszą, radziecką :-)
      http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/1/14/Reichstag_flag_original.jpg

      Usuń
    3. Tym bardziej nie, bo nie dość że nie mam dwóch zegarków (a to jest obowiązkowe), to nie mam zegarka w ogóle Także nici z flagowania.

      Usuń
  4. Ależ widoki z góry! że ja na to nie wpadłam bywając tam, żeby się wdrapać gdzieś powyżej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz już wiesz gdzie i jak się wdrapać, bo jak nie przepadam za widokami z góry (typu nasz Pajac czy ichniejsza wieża tv), to widoki z wysokości ok 10 piętra (znowu nasza PASTa) są bardzo dorzeczne, bo jeszcze w miarę ludzkiej skali.

      Usuń
  5. W Berlinie to ja wieki temu byłem... i nic prawie nie pamiętam...
    A Reichstag ciekawy, nie powiem...
    a to, że widoki czasami lepsze z 10 piętra niż z 100 piętra ;-) -> zgadza się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a mnie Berlin przypadł do gustu nawet jak tam byłem jeszcze za DDRu i Wielkiego Muru.
      Osobiście dla mnie widoki z 10 piętra chyba zawsze ciekawsze, niż z 100., chociaż na 100. nie byłem, za to na 102. i owszem. Tyle że tam widać prawie to samo, co i z samolotu, więc to średnia atrakcja, przynajmniej jak dla mnie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...