sobota, 19 lipca 2014

Warszawa. BUW (I)*

BUW oczywiście nowy, powiślański będzie. Numerek ma I*, bo to nr 1 w tym roku, a sam gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego oczywiście już wystąpił i to parę razy, tyle że w czasach bardzo zaprzeszłych.

O proszę - po raz pierwszy jako landszafty dachowe, po raz drugi jako landszafty dachowe (czy ja już to kiedyś mówiłem?) i po raz trzeci, gościnnie, czyli krabiankowo jako - no nie zgadniecie - tak, landszaft dachowy (tym razem sztuk jeden).

Tym razem zaczniemy więc nie od lanszaftów dachowych (hehe), tylko do panoramki oczojebutnej...


...wiem, że nietubylcom, a nawet i tubylcom trudno uwierzyć, że to różowe cudo to ruszt ze starego BUWu, czyli części kanonicznego kampusu Uniwersytetu Warszawskiego, który w oryginale oczywiście nie był różowy, no ale przecież artysta/architekt/twórca wie lepij. No dobra, zostawmy różowości i wspnijmy się na piedestał dachu, bo przecież landszafty same się nie zrobią. Z ogrodu dolnego widzimy mianowicie ogród wejściowy (nie moje nazwy, tylko BUWowe), a za tło robi skutecznie Willa Szara...


...czyli dawny Dom kąpielowy (!) i mieszkalny Inspekcji Sieci Wodociągowej i Kanalizacyjnej (więcej informacji i zdjęć również sprzed paru lat u Rubeusa - polecam!)...


...dziś mieści się tutaj Instytut Prawa Międzynarodowego przy Wydziale Prawa i Administracji UW...


...dobra, zostawmy willę i w górę duch i litery cztery, bo altana (ten zarośnięty globus) czeka...


...ale nie altana jest tu najważniejsza tylko co? Tak, landszafty dachowe! Nie miałem ze sobą archiwum własnego bloga, ale widocznie mam nie najgorszą pamięć, i powiedzmy że powtórzyłem ujęcie sprzed lat...


...tyle, że w 'międzyczasie' przybył jeden bloczek, a inny nabrał kolorów...


...no trudno, to spojrzymy sobie jeszcze na nasz Zamek Królewski, choć też w nieco innym ujęciu...


...aby na koniec zapodać nową wersję ujęcia krabiankowego, czyli widok z ogrodu srebrnego - tym razem na city skajlajn, czyli też stołeczne skyscrapers...


..czuj duch, więcej landszaftów będzie! Na Wasze szczęście nie wiem kiedy ;-)

19 komentarzy:

  1. BUW to wybitnie landszaftowe miejsce. Brakuje mi więcej takiej otwartej przestrzeni dachowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się robi? Więcej przestrzeni? Tamże?

      Usuń
  2. Ten różowy element gryzie w oczy, ale chyba o to w tym chodzi. Najbardziej podoba mi się trzecie zdjęcie. Pobudza wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy wią, że taki był autorski zamiar, żeby lubić lub nie cierpieć onego, więc ja się zapisuję do drugiej partii.
      PS. Nr 3 to przewaga szerokiego kąta :-)

      Usuń
    2. Chrzanić różowy element. Bloki też są zazwyczaj obleśne, ale za to jaki widok z ostatnich pięter - czyli że cel uświęca sierotki.

      Usuń
    3. Żel ukwieca świątki? Idę się napić!

      Usuń
  3. Przestrzeń wiosną, mniej zieleni i liści. Szkoda, że takiego nie było gdy studiowałam na Uniwerku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dobrze, bo by się jeszcze bardziej nie chciało studiować ;-)

      Usuń
  4. Jeszcze mnie na tych wysokościach w tym roku nie było;) za gorąco ciągle:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było wiosną uderzać, tak jak my - lato w mieście to ciężki dramat.

      Usuń
  5. TO, z pierwszego zdjecia naprawde tak wyglada? Podoba mi sie. Coraz ciekawsza ta Warszawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz ciekawsza, bez wątpienia. Naprawdę toto jest megaróżowe. Miłośniczki barbiów i innego różowego badziewia umierają z rozkoszy ;-)

      Usuń
    2. I ta i tamta Warszawa - obie są coraz ciekawsze. Zapraszam również do tamtej.
      ---
      A ja już wiem, że to nie róż, a kolor zwany fuksją.

      Usuń
    3. Fuksja, aaa, ąę, no tak. Widzę wyraźne wpadanie w łososiowy ecru.

      Usuń
  6. Zielono mi...
    Wspaniałe zestawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wrobiłem się w zielsko. Ale tu przynajmniej zbyt wiele nie zasłania ;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...