poniedziałek, 22 września 2014

Warszawa. BUW (II)

Jak wiadomo, lubię BUW - ten stary, i ten nowy, bo choć zupełnie różne, to oba miały to coś. Starego oczywiście od dawna już nie ma, ale nowy można sobie obejrzeć - na przykład u mnie...


...niestety, wstęp za te drzwi blokuje bramka i ochroniarz - w sumie dobrze, bo przecież to jednak jest biblioteka, więc cisza i skupienie zawsze w cenie ;-) No to co robić - wspinamy się na dach, bo to akurat wolno...


...skąd widoki są pyszne, choć pokazywane tysiąc i jeden raz...


...to mi się jakoś nie nudzą - nawet takie małe zagadki zakrzaczone...


...no to poniżej nie nadaje się na zagadkę nawet dla przedszkolaków...


...to zresztą też nie...


...oczywiście (Marcin potwierdzi), PeKiN także stąd widać...


...nie zapominajmy jednak, że to jest biblioteka, i niektórzy tu przyszli się uczyć...


...kiedy inni urządzają sobie pikniki dachowe...


...albo sesje fotonowożeńskie - tu akurat (przypadkiem!) uchwyciliśmy tragiczny moment, kiedy pan młody chciał pomóc fotografowi, i spowodował wysyp sprzętu z torby - współczujemy!...


...dzieje się, oj dzieje!

15 komentarzy:

  1. Bramka i ochroniarz - to biblioteka narodowa, ogólnodostępna. Nawet nie mając karty, można wejść - celem wyrobienia sobie karty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wejść może byłoby i można, ale ja nie miałem interesu do biblioteki, tylko zdjęcia chciałem robić - a to już lekki hardkor, coś jak w kościele w trakcie mszy ;-)

      Usuń
  2. no, ciekawe. wszyscy tam chadzają i fotografują, bliska osoba pracuje wewnątrz - muszę się kiedyś wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, no to faktycznie letki wstyd ;-) Idź, idź, najlepsze kolory właśnie nastały, byle światło dopisało.

      Usuń
  3. Ja miałam okazję jak dotąd tylko raz gościć w stolicy Polski... Aż mnie ochota wzięła na wycieczkę ;)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zapraszam serdecznie w imieniu własnym oraz koleżeństwa!

      Usuń
  4. Studenty udają, że się edukują... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udają, udają, aż przychodzi sesja i weryfikuje udawnictwo ;-)

      Usuń
  5. Wiosną też wybrałam się do BUW, bo chciałam widoków na Warszawę bez liści. I też nie pozwolono robić zdjęć w obrębie księgozbioru tylko w holu i w ogrodach. My w czasie studiów chodziliśmy po prostu do Saskiego albo Krasińskich..i powiem szczerze, że w BUW-ie wypożyczało się książki a była jeszcze tzw, biblioteka dydaktyczna a przesiadywało się w Głównej, publicznej warszawskiej czytelni na Kredytowej. Teraz student ma i czytelnie i ogród...jak tu się skupić gdy nad głową..
    Ciekawy, nowoczesny budynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że budynek jest megaciekawy, zwłaszcza ze względu na unikalność dachu, bo przecież bibliotek jest nadal sporo, a BUW tylko jeden :-)

      Usuń
  6. Nieodmiennie razi mnie ( w sensie "odraża", a nie "oślepia" ;-) ) kostka bauma w hallu.

    Ostatnio, jak tam byłem, to mnie BUW zawiódł, bo mostek był nieczynny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieodmiennie się z tym zgadzam, ale jeśli chodzi o kostkę nierosołową, to dosłownego (z przeproszeniem PT Czytelników) pożygu doznałem ostatnio w Górze Kalwarii, gdzie prawie wszystkie powierzchnie płaskie w centrum, które nie są asfaltem, są z tej cholernej kostki. Wliczając w to otoczenie ratusza i pobliskich kościołów. Błee!

      Usuń
  7. Pałac zewsząd widać, nawet teraz go widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin, zmień dostawcę, teraz jest noc. No dobra, jest oświetlony, to go widać. Kiedyś, jak mieszkałem na V p., choć w niespecjalnej okolicy to plusem był widok na cały stołeczny skajlajn, jeszcze zanim zbudowali parę patyków dookoła Pajaca.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...