poniedziałek, 15 września 2014

Warszawa. Plac Trzech Krzyży i Mokotowska

Oba tytułowe miejsca już u mnie wystąpiły, i to niejeden raz, ale razem jeszcze nie. Migawki nietypowe jak na mój cykl publikacji, bo całkiem świeże, ledwie z końca maja, i to obecnego roku :-)

Kościół św. Aleksandra ma swoich zwolenników w obecnej formie (se mła), jak i w wersji Pius-Dziekońskiej - za to w dość zgodnej opinii obu opcji czyni on z placu Trzech Krzyży pewien wyjątek wśród stołecznych placów, objętych niemal bez wyjątku jakąś klątwą niemożności sensownego planu zagospodarowania.

Enyłej, oto kościół z pierzeją północno-wschodnią placu...


...kamienica pod Gryfami tez już była, ale nie z tej perspektywy...


...mały skok w bok, na sam (parzysty) początek Nowego Światu - zadzieramy głowiznę i mamy angielszczyznę na szczycie kamienicy Pajkowskiego...


...a skoro tu straszy Wielka Sztuka, to zmykamy na drugą stronę placu, wędrując malowniczą Mokotowską aż za Piękną - ten błękitek poniżej to stuletnia kamienica Tuskiera...


...mimo tradycyjnie upraszczającej odbudowy powojennej, zostało tu co nieco smacznych detali....


...sąsiad z narożnika Mokotowskiej i Koszykowej - kamienica Szymborskich, też zresztą niczego sobie, oczywiście poza kilkudziesięcioletnim pokładem brudu...


...a na koniec wracamy na plac, gdzie mija nas Nyska łączności, obecnie w barwach adwenczer...


17 komentarzy:

  1. plac Trzech Krzyży sensownie zagospodarowany? ośmielam się nie podzielać tej opinii. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się może uściślę - uważam pl+++ za jedyny chyba wyjątek wśród dużych placów Warszawy, który ma jakiś sens, a nie jest wyłącznie parkingiem i miejscem przelotowym. Zresztą żadna z wizualek, łącznie z wygranym a nie zrealizowanym projektem przebudowy też mię nie przekonywała.

      Usuń
    2. Ma sens w tym sensie, że jest w miarę kompletny, albo lepiej - że jest z każdej strony, bo większości dużych placów brakuje jednej, dwóch czy więcej stron. W pozostałych sensach jest to raczej głęboka porażka, tzn. właśnie parking - cała połać przed dawnym CUP, a także jezdnia przy instytucie - i miejsce przelotowe...

      Usuń
    3. Nie tylko że ma wszystkie strony, ale ma jakiś-tam-środek, co jest przeca klu bycia placem. Na parkingi i drogi przelotowe przez plac muszę więc przymknąć powiekę ;-)

      Usuń
  2. Piękna nyska... Dawno takiej nie widziałam...
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Nyski, choć nieodmiennie kojarzą się z milicyjną suką, a to nie jest zbyt radosne skojarzenie.

      Usuń
  3. To dziwne miejsce, lubię tu wiosenne magnolie..stare i nowe i jakiś nie spacerowy..a pod nim korytarz podziemny dla króla do łzienkowej skarpy- podobno zasypany ale są tacy, którzy w nim byli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne? Ale w którym miejscu? A szanowny król to skąd dokąd miał pod ziemią spacerować?
      PS. Chętnie poznam ludzi, którzy przeszli tym zasypanym tunelem.

      Usuń
    2. też pierwsze słyszę tę legendę. tunel? do Łazienek? dla króla? a nie po prostu kanał Lindleya? ;-)
      choć trzeba przyznać, że gminna wieść "podobno biegnie stąd podziemny chodnik aż do..." jest niezwykle częsta przy różnych obiektach hiostorycznych.

      Usuń
    3. To z okolicznych tuneli chyba słynniejszy jest ten z Domu Partii, który miał (według różnych wersji) prowadzić a to do Pajacu, a to na Centralny, albo i gdzieś na Powiśle, skąd (tratwami?) ucieczką na wschód mogliby ratować się towarzysze.

      Usuń
    4. A może chodzi o pobliskie podziemne, przyskarpiane i całkowicie niezasypane Elizeum, należące do króla brata?

      Usuń
    5. Oj tam, oj tam. Wyraźnie jest napisane, że zasypany tunel króla, czyli nie Elizeum. Wszak tak?

      Usuń
  4. Podobała mi się wizualka - poszła do kosza, oczywiście - gdzie cała jezdnia wschodnia została skasowana, kierowcy byli tylko na zachodniej a teren przed Instytutem Głuchoniemych zajmował faktycznie plac. Ale niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tej akurat nie kojarzę - w wygranej wersji nie było rewolucyjnych zmian, ale zawsze jakiś postęp. Ale jak wiele konkursów w tej branży - ktoś wygrywa, dostaje nagrodę i słuch o nim (konkursie) ginie, bo przecież nie po to są konkursy, żeby realizować zwycięskie projekty.

      Usuń
  5. Ta nyska została wyprodukowana w moich stronach. Bardzo długo mieszkałem bliziutko Nysy (ok. 14 km).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Superosko, bo ja nyski lubiłem zawsze bardziej niż żuki, i to pomimo nieuniknionej konotacji z milicyjnymi 'sukami'. A w samej Nysie to byłem dopiero całkiem niedawno (przejazdem nie liczę) - bardzo fajne miasto!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...