piątek, 24 października 2014

Chełmża

Chełmżę odwiedziwszy po drodze, więc czasu na zwiady było mało, ale mówiąc wprost - nie bardzo byłoby na co ten czas wydać - w odróżnieniu np. od nieodległego Chełmna. Ale jak zawsze - coś tam udało się zobaczyć i uwiecznić, a dowody przedstawiam poniżej.

Zacznę w bardzo szczerym polu widokiem zabudowań tutejszej cukierni cukrowni (dziś NordZucker)...


...na chwilę przystanąwszy przy przejeździe kolejowym, bo ceglane wieżyczki to ja bardzo teges...


...a przy okazji trafiła się całkiem niezła, nawet jeśli nieco zbyt mdła, ponadstuletnia kamienica Leibrandta na rogu ulic Dworcowej i gen. Sikorskiego...


...odbijając w bok trafiłem na nr 1 na mojej liście, czyli imponującą nawet dzisiaj wieżę ciśnień, przy której zresztą uciąłem sobie bardzo ciekawą i pouczającą rozmowę z panem lokalsem...


...no to czas do kościoła - mój wybór padł na konkatedrę św. Trójcy...


...i wszystko byłoby może ok, gdyby nie dwa przykre fakty - fakt pierwszy - trwał pogrzeb...


...fakt drugi - po przeczytaniu poniższego 'zaproszenia' dla turystów po prostu wszystko mi o(d)padło...


...skradłem więc bezczelnie jeszcze darmowy (?) widok zewnątrzkatedralny...


...i wróciłem do punktu wyjścia, czyli na chełmżyński dworzec kolejowy...


...gdzie przez chwilę napasłem oczy, p-oczy-m ruszyłem w dalszą drogę, mijając podpisane domy kolejowe...


22 komentarze:

  1. Nigdy tam nie byłam, oglądałam zdjęcia z myślą, że raczej nie pojadę... dopóki nie zobaczyłam dwóch ostatnich;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się wybieram od dawna bezskutecznie, bo tam chyba jednak ciekawie jest. Kościół z szacowną metryką w każdym razie. Mam już nawet perspektywicznie nabyty plan miasta (!!!).

      Usuń
    2. Ha, zgodnie z przytaczaną już dewizą śp. Zygmunta Kałużyńskiego - jeśli choć jedną miejscówkę warto zobaczyć, to na pewno warto pojechać. Zwłaszcza, że w okolicy jest wiele co najmniej równie - a moim zdaniem nawet bardziej - ciekawych miejsc!

      Usuń
    3. PS. Plany miast - uwielbiam takie, i jak tylko jest okazja to zanabywam! Kiedyś jakiś zbiórca makulatury będzię more than happy ;-)

      Usuń
  2. A tablica moim zdaniem kulturalna. Jasne reguły, zwiedzanie zabytku w cenie przeciętnego sikania na dworcu - to przecież nie zdzierstwo. Mogliby tylko, jako katolicy, wprowadzić dodatkowe zniżki dla rodzin wielodzietnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tablicy jako takiej nic nie mam - całkiem przejrzysta. Natomiast co do zasad - no trudno, nie akceptuję, więc nie zwiedzam. Taki lafj ;-)

      Usuń
    2. ja to wolę, jeśli już wybór ma być taki, żeby była tablica i - nazwijmy to - propozycja, że się zwiedza i wpłaca to 2 złote na cele remontowo-utrzymywalne, niż żeby kościół miał stać zamknięty & niedostępny.
      tym bardziej, gdy jest to na zasadzie puszki samostojącej, a więc założona jest jakaś uczciwa dobrowola.

      zdjęcia boskie, wszystkie niezmiernie zachęcają, pokazując niezmiernie piękne i ciekawe obiekty!

      Usuń
    3. A dlaczego nie akceptujesz? Pytam z ciekawości.

      Usuń
    4. Też wolę jasny wybór, bo przynajmniej mogę go jasno zawetować ;-)

      Zdjęcia tradycyjnie lukrowane, więc żeby odnieść do natury, trzeba onego lukru zeskrobać :-)

      Usuń
    5. @Piotrze - nie akceptuję płacenia za wstęp do czynnych kościołów. Jakichkolwiek wyznań i wszędzie, więc w wielu miejscach po prostu nie będę w środku - taki mam kaprys. Ostatnio w Berlinie też nie wstąpiłem do paru miejsc kultu religijnego, no i trudno - moje przekonania są mi bliższe niż moja ciekawość ;-)

      Rozwinę (ale krótko) myśl: akceptuję i wręcz popieram płatności za wstęp do nieczynnych kościołów, ergo muzeów. Z drugiej strony, muzea (w tym nieczynne kościoły) jako placówki kulturalne powinny być szeroko dostępne, więc ta płatność niechby była symboliczna. Tutejsze 2 zet byłyby więc jak najbardziej OK, gdyby to nie był czynny kościół. Z przyjemnością bym go wtedy zwiedził i zapłacił, a może zanabył i jaką pamiątkę, bo lubię. A nawet zapłaciłbym sporo więcej, gdyby w zamian przewodnik zaprowadził do miejsc szerzej niedostępnych, typu podziemia, wystawka czy inne tajne/fajne miejsce. Tak było np. w pokazywanym jakiś czas temu Pelpinie, i złego słowa o tym rozwiązaniu nie powiem - czynny kościół dostępny dla wszystkich, w tym i zwiedzających, a miejsca specjalne za opłatą. Ot, i cała moja prosta filozofia.

      Usuń
    6. Hm. A za tatarski meczet w Kruszynianach byś zapłacił? Bilet normalny 5 złotych :)

      Oczywiście wolę, gdy za wstęp do kościoła się nie płaci, a jako wierzący, mogę mieć problem z oddzieleniem celu kultowego od turystycznego, ale podejdźmy do tego od innej strony - takie np. Muzeum Narodowe zbudowano za pieniądze społeczeństwa, jest własnością społeczeństwa, jest utrzymywane przez społeczeństwo, służyć ma temu, żeby sztuka była dostępna dla społeczeństwa, a wstęp kosztuje 20 złotych i nikt się temu nie dziwi, bo wiadomo, że utrzymanie muzeum kosztuje. Zamek Królewski jeszcze droższy i w niedzielę czynny wszystkiego pięć godzin. Dlaczego w takim razie Kościół miałby mieć obowiązek udostępniania swoich zabytków, które też musi utrzymać, wszystkim za darmo?

      Poza tym istotna jest wysokość tej opłaty - zważywszy, że ktoś sprząta podłogę, po której chodzę, płaci za prąd i żarówki, które mi świecą, dwa złote to dla mnie nie byłby powód, żeby się buntować.

      W Polsce wkurzony byłem raz - w katedrze w Świdnicy. Tam jest (przynajmniej była) dziwna wersja pośrednia: poza godzinami mszy wstęp za darmo, ale wyłącznie w grupie z przewodnikiem. Przewodniczce oczywiście się śpieszyło, włączała światło przy pokazywanych obrazach na dosłownie piętnaście sekund. Już bym wolał zapłacić i zwiedzać w spokoju, bo kościół tego warty.

      Usuń
    7. To może inaczej - muzeum za opłatą zgoda, choć dwie dychy to dla takiego przysłowiowego studenta o wiele za drogo, i jeśli jest to przybytek miejski, to powinien być przez miasto utrzymywany, bo onemu (i społeczeństwu + turystom służy). A płatność powinna być symboliczna, bo jak człek zapłaci, to doceni, a jak będzie za darmo, to znaczy że fajans. Takie są potwierdzone dziesiątkami badań fakty, więc bezpłatne muzea to duży błąd (dla muzeów oczywiście). A im więcej ludzi takie muzeum zobaczy, tym więcej pokaże innym, poleci, porozmawia, i niższe ceny niekoniecznie muszą oznaczać niższe sumaryczne przychody.

      Co innego muzea prywatne, służące po prostu zarabianiu na sztuce. Też OK, nie mam z tym problemów - nie stać mnie, to nie pójdę. Muzeum nie zarobi, ja nie stracę. Jak każdy producent - w tym wypadku 'dobra kulturalnego'.

      Natomiast kościół, który powstał jako miejsce kultu religijnego, za pieniądze wszystkich, zebrane w bardzo różny - i nie zawsze dobrowolny - sposób, i dalej tym miejscem kultu jest, powinien być dostępny dla wszystkich, i to za darmo. I nie dam się niestety przekonać, że jedni powinni w nim płacić bo się w nim modlą (a w tym czasie podłogi same się myją, a światło napędza mocą wiary - bez urazy oczywiście), a inni nie, tym bardziej, że moi przodkowie in corpore za budowę tych kościołów w ten czy inny sposób zapłacili. Twoi oczywiście też. I nawet być może zapłacili za budowę tatarskiego meczetu, jeśli przyjąć, że jakieś tam zrabowane nam x lat temu dobra do tego posłużyły (albo może mieliśmy tatarskich przodków, kto to wie tak do końca? ;-)

      Powiem więcej, a jeszcze bezczelniej - dzisiaj to ten skromny ja-turysta przyczyniam się bardziej od miejscowej parafianki do rozpowszechnienia informacji o tym miejscu (na moją mikroskalę rzecz jasna), co może przyciągnąć do tego kościoła innych - wiernych lub tylko zwiedzających, którzy z kolei mogą przyciągnąć innych, itede.

      PS. Sorry za przynudzanie, bo to temat na rozmowę, a nie akademickie dyskusje prozą ;-)

      Usuń
    8. No nie przekonałeś mnie, zwłaszcza tym, że kościoły powstawały "za pieniądze wszystkich". Już zupełnie się to nie odnosi do kościołów budowanych w ostatnich dwustu latach, ale nawet w średniowieczu nie było tak, że kościół fundują wszyscy, i nie tylko ze względu na obecność w społeczeństwie innowierców. Kościoły fundowali magnaci, władcy, bogaci mieszczanie. To nie byli "wszyscy", tylko ekskluzywne grupy. Np. miejskie fary fundowali mieszczanie, ale stać się mieszczaninem krakowskim czy norymberskim było w średniowieczu trudniej niż dziś obywatelem Szwajcarii. W kościele Mariackim do połowy XVI wieku nie było kazań po polsku, bo sobie ich niemieckojęzyczni mieszczanie, do których kościół poniekąd należał, nie życzyli.

      Z kolei jeszcze sto lat temu w Polsce dość powszechne było, że co bogatszy ziemianin stawia w swoich posiadłościach kościół albo łoży na już istniejący (to się nazywało: kolator). Oczywiście można powiedzieć, że to były pieniądze "wszystkich" w tym sensie, że fortuna Radziwiłła rosła na królewskich nadaniach i pracy niewolnych chłopów, ale w tym samym stopniu co do kościołów odnosi się to do wszystkiego, co dawniej powstało.

      Dobra, już też nie przynudzam :)

      Usuń
    9. Dobra, przynudzamy obaj, a się nie przekonamy. A już tak czysto rozrywko - królowie, magnaci i bogaci mieszczanie też mieli swój majątek dzięki co najmniej pracy naszych przodków, jeśli nie 'czystego' rozboju ;-)

      Usuń
    10. Ale przecież wyraźnie powiedziane było, że dla chcących się pomodlić wstęp jest za darmo. Za to dla chcących pozwiedzać, popodziwiać dawną sztukę (czyli dla wchodzących jak do muzeum) opłata jest.

      Usuń
    11. No i co w związku z tym? Czynny kościół to nie muzeum, jak dla mnie. EOT

      Usuń
  3. Miło popatrzec, z bliska;)
    Przejazdem będąc latem, nie miałam przyjemności, żałować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałować - jechać i zobaczyć! Za czas jakiś pokażę wspomniane w treści i pobliskie Chełmno, które mi osobiście bardziej mi przypasowało, a jest jeszcze parę ciekawych miejsc w okolicy. Na pewno starczy na cały dzień i to niezbyt wnikliwego zwiedzania.

      Usuń
    2. W Chełmnie własnie byłam, żal mi było dla Chełmzy czasu.

      Usuń
    3. W sumie - z mojego punktu widzenia - strata niewielka. Choć tę godzinkę bez bólu można tu spędzić.

      Usuń
  4. Coraz więcej kosciołów zwiedza się za pieniądze, ostatnio w wakacje w Chorwacji, każda katedra za pieniądze,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym roku byłem w paru kościołach w Chorwacji i widać miałem szczęście, bo w żadnym nie było opłat.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...