środa, 29 października 2014

Chorwacja. Petrčane

Zmieniam nastrój na środę. Dziś tylko wakacje, wypoczyn, holidej, leniuchowanie, łazęga, plażowanie, wodowanie i pływanie. Żadnych zabytków, multum zbytków. No, może nie do końca to multum pokażę publicznie, bo ochrona danych, itepe, ale obrazki ogólne jak najbardziej nadają się do publikacji.

No to proszę bardzo - widok z okna w Piotrkowej Trzcince - na lewo...


...i na wprost...


...i ekstremalnie w prawo...


...e, nie, tu same pola, więc wracamy nad wodę - stateczki czyli też kapcie będą - bez żagla...


...a czasem zy żaglem...


...a nawet coś na kształt kutra torpedowego rybackiego...


...i jeszcze jakiś więksiejszy kapć na horyzoncie...


...uwaga, będzie jeden kościółek, ale z daleka (i tak był zamknięty - widać nikt nie chciał płacić za wstęp ;-)...


...no dobra, zmierzcha się, więc pora na potwora, jelenia na rykowisku, czyli zachód słońca...


...hehe, to jeszcze nie to, teraz będzie to...


...na pierwszym planie zasuwa jakaś osada ze sternikiem, albo tutejszy lessi-nessi...


...no dobra, zostawiam ich w spokoju i żegnam się z Petrčane w pionie...


20 komentarzy:

  1. Się podróżuje po świecie. Fajne zachody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki tam świat - Chorwacja. Wszyscy już byli, to i ja się w końcu wybrałem. A co! ;-)

      Usuń
    2. Ja nie byłam jeszcze, wybieram się i wybieram, mam nawet przewodnik niejeden, ale i tak ostatecznie zwykle trafiam do Włoch:P

      Usuń
    3. Ja tak miałem od ok. 10 lat - wszyscy byli i się zachwycali, a ja nie. No to pojechałem w końcu, i... wolę Włochy! O-sorry-mio.

      Usuń
  2. ładne peziaże. to z okna agroturystyki? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie z okna, bo z tarasa, czy też tam balkonu. I te widoki to był najjaśniejszy punkt programu miejscowego.

      Usuń
  3. Az se sprawdziłem w guglu i wyszło mi, że toi taka bardziej "dziecięca" okolica zadarsko-ninska, więc faktycznie, na kolana nie rzuca :D
    Jak w samotności i z księżycowymi krajobrazami, to polecałbym Pag na drugi raz, albo jeszcze lepiej, pojechać na południe na Paljesac. A jak zwiedzanie, to też na południe, co najmniej do Rogoznicy i Dalmaciję zwiedzić - najlepiej we wrześniu, jak dzieci już w szkołach siedzą. Dla sportowców Brela, a dla lubiących ładne widoki, ale niekoniecznie wspinaczki - Baska Voda albo Tucepi - siedzieć nad morze z widokiem na wyspy z jednej strony a na Biokovo z drugiej to może zwalić z nóg :)
    A na kręgosłup najlepszy masaż otoczakami na Punta Rata w Breli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że prawie nic nie zobaczyłem z miejsc ciekawych z mojego punktu widzenia, ale tym razem byłem głównie za transportowca. Gdybym jechał 'po swojemu', na pewno nie jechałbym w wakacje, i na pewno nie do Petrcane ;-) Z tego powodu nie wykluczam powrotu do Chorwacji właśnie w takiej 'formule', jak to się teraz mówi, bo jest tam wiele do obejrzenia, a nie tylko do leżenia na plażach. Zwłaszcza, że te plaże są bardzo takie sobie (wiem, na Pagu są lepsze).

      Usuń
    2. Lech coś tam sobie znalazł, Czech coś tam sobie znalazł, Rus coś tam sobie odkopał spod śniegu, ale w sumie ich starszy brat Jugol wybrał najlepiej. W sensie pejzażu.

      Usuń
    3. W sumie prawda. Choć z drugiej strony jak popatrzeć na losy Bałkanów jako regionu, to nie zazdraszczam. Nawet dzisiejszego status quo też nie. To już wolę nasz może i ubogi (pejzażowo też), ale jednak względnie spokojny kraj nad Wisłą.

      Usuń
    4. "kosze oczu" u Pavelicia (Malaparte) się przypominają.

      Usuń
    5. Jest taki stary rysunek Mleczki, na którym szelmowsko uśmiechnięty Pan Bóg patrzy na globus i mówi do anioła: a Polakom zrobimy dowcip i umieścimy ich między Niemcami a Rosją :) Myślę, że w bilansie XX wieku Bałkany były względnie spokojniejsze

      Usuń
    6. Mleczkę pamiętam - ma racje chłop, w wielu kwestiach niestety.
      Jeśli chodzi zaś o Bałkany, to faktycznie mieli mniej jazdy z zewnątrz. Za to wewnętrzne jazdy 'od zawsze', pięknie rozgrywane w XX w. m.in. przez przytoczonych przez Ciebie Niemców i Rosjan, miażdżą swoim nieogarniętym szaleństwem i okrucieństwem. Bo tutaj to nie jest walka z wrogiem zewnętrznym, najeźdźcą, itepe, tylko z zupełnie dosłownie pojętym sąsiadem, ale innowiercą - a takie walki są zwykle najkrwawsze.

      Usuń
    7. @Er - pamiętam z młodości taki film "Okupacja w 26 obrazach" - trudno powiedzieć 'polecam', ale mogę powiedzieć tylko - mocna rzecz. Bardzo mocna.

      Usuń
  4. Tak co do Jugola, to polecam prześledzenie historii i miejsca położenia Białej Chorwacji oraz Białej Serbii :)
    Jakby dobrze pogrzebać, to okaże się, że albo nie podobało im się to, co Lech sobie znalazł, albo może nawet Lech braciszka świadomie popędził :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tu wchodzimy trochę na terytorium historical fiction z braku bezpośrednich źródeł pisanych. Zresztą, nawet gdyby takowe istniały, to przecież nie były kronikami obiektywnymi, co wszyscy doskonale wiemy, choć często lubimy o tym zapominać.

      Faktem jest natomiast pokrewieństwo (niektórych) naszych języków, ale to samo w sobie niczego jeszcze nie dowodzi, bo przecież nawet na Węgry mamy bliżej, a język kompletnie inny ;-) Gdzieś tam to się mieszało w tygielku, i wieki temu wybuchło, rozrzucając towarzystwo po Europie.

      Usuń
  5. Ooo... Croatia! Lubię bardzo...
    Nawet te niby mniej ciekawe zadarsko-ninskie okolice - jak to ktoś wcześniej nazwał - bardzo mi się podobały.
    Mam setki zdjęć z CR -> ale kiedy to wszytko opublikuję? Sam nie wiem...
    A Włochy też fajne! I nie wiem co wolę, czy IT czy CR...
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dawaj, dawaj! Chętnie zobaczę i CR i IT, bom głodny wiedzy i wrażeń :-)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nic straconego. Znaczy - zawsze się można wybrać, w zależności od okoliczności, chęci i możliwości. Ja się pewnie za parę lat wybiorę, ale już nie plażowo. Jak dożyję(my).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...