poniedziałek, 20 października 2014

Warszawa Ochota. Kościół św. Jakuba*

*gwiazdkę objaśniam od razu - kościół formalnie występuje pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, ale chyba wszyscy nazywają go od patrona parafii - kościołem św. Jakuba. Ja też. Stąd też taki tytuł. Koniec objaśnienia.

Kościół jest ledwie przedwojenny, z bardzo pokręconymi losami przed i powojennymi (do poczytania np. na wiki), a u mnie tradycyjnie obrazki. Może najpierw z daleka, z mniej rozpowszechnionej strony (od Śródmieścia powiedzmy), za to z obowiązkowymi tramwajami...


...to już teraz obrazek zwyczajkowski, czyli kościół w pełnej krasie i Lutrze lukrze...


...no to chodźmy bliżej...


...wąsko tu, bo za plecami cud-miód, czyli pawilon domu pogrzebowego, laureat prestiżowej "Makabryły 2013" - na szczęście daje się to jako tako kadrować, żeby tego koszmarka nie było widać.

No to co by tu teraz... może słynna bezhełmowa wieżyczka z dołu?...


...jest moc i potęga! To dla odmiany detalik będzie - krzyżyk konkretnie, w zielsku otoczony, a co!...


...kościół można sobie swobodnie obejść, z czego oczywiście skorzystaliśmy...


...dzięki czemu obejrzeliśmy sobie również od zaplecza Antonin - dawny Dom Izb Rzemieślniczych św. Antoniego Padewskiego dla młodzieży męskiej, autorstwa Oskara Sosnowskiego, twórcy m.in. dzisiejszego menu głównego (i paru innych - polecam poszperać, bo warto!)...


...no to jeszcze raz obejrzyjmy sobie tę mniej eksponowaną stronę kościoła św. Jakuba...


...a na koniec dzisiejszego wpisu ponownie widok z daleka - tym razem z drugiej strony, czyli w uproszczeniu - od strony Ochoty (dobra, po prostu od południa)...


...aha, dodam tylko, że obrazki - choć nie święte - to bardzo 'współczesne', bo nie mają jeszcze miesiąca. Powstały przy okazji organizowanych przez dobrych i mądrych ludzi spacerów po Warszawie. O czym więcej będzie przy kolejnej odsłonie Ochoty. Czyli pewnie zimą ;-)

12 komentarzy:

  1. Kościół jest ledwie przedwojenny - tzn. projekt to jest sprzed I wojny.

    Ja bym tak fotografował, żeby objąć i zakład pogrzebowy, i kościół...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, przedwojenny to szerokie pojęcie ;-)

      PS. Na drugiej focie masz wszystko - szczęśliwie zielsko przesłoniło to cudo pogrzebowe (szkoda, że nie pogrzebane).

      Usuń
  2. fajny z zewnątrz, bo posępny i ponury.
    w środku gorszy, bo ponury i posępny.
    tak to ujmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, prawda - zdjęć ze środka nie będzie, bo była niedziela, i już za stanie na zewnętrznych schodach zostaliśmy obsztorcowani przez bogobojną parafiankę, czy aby proboszcz zezwolił na takie mecyje. Autentyczne!

      Usuń
    2. trzeba było ją uderzyć.

      Usuń
    3. Ćwiczę samoopanowanie. Z samoopalaczem.

      Usuń
  3. Bardzo fajna okolica, nocowałam tam kiedyś w hostelu i szłam w stronę centrum koło tego kościoła - okolica i park bardzo ładny :) aha no i czy na skrzyżowaniu przy wejściu do metra dalej stoi firma windykacyjna? Bo takie detale jedynie kojarzę z placu Narutowicza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... wejście do metra przy placu Narutowicza? Tacy jesteśmy szybcy i przez miesiąc trzasnęliśmy trzecią linię, i ja o niej nic nie wiem? ;-) Szczerze mówiąc parku w okolicy też nie kojarzę, chyba że zaliczymy skwer Sue Ryder przy Filtrach albo skwerek Marii Skłodowskiej-Curie, bo Pole/Pola Mokotowskie to już kapkę dalej są i raczej nie w kierunku centrum/Śródmieścia.

      Usuń
  4. Pamiętam,jak w latach 50-tych wiercono na placu Narutowicza w związku z budową metra. Może wtedy po cichu zrobiono cała linię, która teraz wreszcie otwarto?
    A kościół i plac to są najpiękniejsze w Warszawie. Wiem, co mówię bo mieszkałem vis à vis kościoła przez m/w 90 % mego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to by była niespodzianka - akurat tuż na wybory! ;-)

      To jesteś (byłeś?) 'prawie' sąsiadem mojego kuzyna, któren mieszkał w 'czerwonym domu' na Filtrowej 68, i właśnie to mieszkanie był sprzedał, gdyż przenosi się z robotą i rodziną, niestety.

      Usuń
  5. Pecha ma ten plac. Najpierw grzyb na środku, potem kupsztal przy świątyni. Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze nieustający brak hełmu, obrośnięty legendą (brak, nie hełm).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...