poniedziałek, 27 października 2014

Warszawa-Włochy. Willa Jasny Dom

Dzięki panu Cukrogórskiemu i wynalazkowi jego dowiedzieliśmy się o możliwości zwiedzenia osławionego "Jasnego Domu" we Włochach, czyli odkrytego w nim kilkanaście lat temu aresztu NKWD i Informacji Wojskowej w tużpowojennej Warszawie, a wtedy jej okolicach.

Miejsce wstrząsające dosłownie i kto nie był, niech się wybierze koniecznie, bo znać po prostu trzeba...


...niedawne przeznaczenie tego niepozornego w sumie domu przybliża (niestety ledwo widoczna) tabliczka...


...na początku naszej wizyty obejrzeliśmy wspólnie film...


...który dostępny jest także na yt...


...po wnętrzach, obok zawodowych przewodników, oprowadzała nas także Pani Właścicielka...


...dzięki której doszło do odkrycia tych inskrypcji, oczywiście już po odzyskaniu własności domu, bo powojenni mieszkańcy 'z kwaterunku' nawet jeśli cokolwiek o historii Jasnego Domu wiedzieli, to nie byli bynajmniej skorzy do zwierzeń.

Piwnice dziś udostępnione zwiedzającym, przez parę dziesiątków lat PRLu były po prostu zwykłymi piwnicami, więc napisy wyryte przez więźniów są dziś już bardzo słabo widoczne...


...na zdjęciu powyżej jeden z kalendarzy wykonanych przez osadzonych, którzy nie mając dostępu do dziennego światła, upływ czasu odmierzali ilością dziennych posiłków (słownie: jednego dziennie).

Jednym z lepiej zachowanych napisów jest (Bóg) Honor i Ojczyzna - 'Boga' ujmuję w nawias, bo na mój amatorski ogląd został on dopisany później i/lub przez kogoś innego, bo i styl inskrypcji, i historia tej dewizy pozwala mi na takie przypuszczenie...


...to zresztą drugorzędne, bo pierwszorzędna jest prosta przemowa tych zapisków...


...i kalendarzy...


...poniżej uwieczniony napis ocalał bardzo wyraźnie (daty odnoszą się do roku 1945)...


...oprócz napisów mamy tutaj także fotokopie akt niektórych osadzonych...


...oryginalne plany budynku...


...a także współczesną tablicę z informacją o rozplanowaniu cel...


...trudno uwierzyć, że w tych niewielkich celach piwnicznych siedziało po kilkanaście-kilkadziesiąt osób...


...jeszcze jeden plan 'ogólny'...


...a na koniec jeden z najbardziej wstrząsających malunków - słabo widoczny, ale i tak wystarczająco przejmujący...


...nie wiem, i chyba już nikt nie będzie wiedział, czyja to twarz.

8 komentarzy:

  1. "... kto nie był, niech się wybierze koniecznie, bo znać po prostu trzeba ..." - Nic dodać.




    PS. tabliczka wisiała w jeszcze mniej eksponowanym miejscu, a to, że teraz jest lepiej widoczna i to, że w ogóle cokolwiek dziś wiemy o tym miejscu zawdzięczamy tylko i wyłącznie kilku wspaniałym osobom, które się tym miejscem zajęły.
    Ot tak, po prostu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko prawda! I szczery podziw, że im się chciało walczyć z wiatrakami. Pardą, władzami, mieszkańcami, oporem materii...

      Usuń
  2. cóz można powiedzieć?
    świadomość historyczną mieć trzeba, ale patrzeć przykro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro bez dwóch zdań, co nie zmienia faktu, że piwnice Jasnego Domu (jak też my kochamy te paradoksy!) powinny być obowiązkowym miejscem odwiedzin dla miłośników wszelkich totalitaryzmów, w szczególności aktywnych ostatnio noworusofilów. Może choć co dziesiąty dostałby w łeb refleksją, do czego to zawsze i wszędzie prowadzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie można bez emocji odwiedzać takie miejsca. Ale trzeba, bo przypominają i napominają...
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie można bez emocji. Ale co to za życie bez emocji?

      Usuń
  5. Nawet nie wiedziałem, że jest udostępniany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałem, i bym nie wiedział gdyby nie dobrzy ludzie. Więc propaguję tę wiedzę, bo warto.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...