środa, 8 października 2014

Wiedeń. Prater

Kontynuując wakacyjne peregrynacje wstąpimy dziś na chwilę do Wiednia. A dokładnie na Prater, czyli tam, gdzie wszystkim dzieciom, tym małym i tym dużym (dzień dobry!) pysk się śmieje od ucha do drugiego ucha :-D

A skoro Prater, no to oczywiście Diabelskie Koło, tym razem bajdej miast bajnajta...


...no to jadziem z tym landrynkowym odpustem - oto Luftikus...


...jeszcze raz Das Wiener Riesenrad, ale tym razem w tle, a na pierwszym planie kolejka górska, o tyle może nietypowa, że miejscówki pasażerskie dodatkowo kręcą się wokół własnej osi...


...a tu mamy trzy do czterech atrakcji naraz - no to hopla piorunem Tornada!...


...to kółko z tle (powyżej) pt. Blumenrad jest jeszcze bardziej bajkowne niż Riesenrad...


...dla lubiących patrzeć z góry jest tu karuzela Prater Turm na wysokości stu siedemnastu metrów...


...a dla mnie parę smaczków z lat minionych (fokus na Toboggan)...


...zdemobilizowany łazik Indiany Dżonsa...


...na koniec zaś Krabianka przejechała się kolejką w domu strachów...


...jak (ledwo) widać uchachała się po pachy, takie to było straaaszne ;-)

PS. Wiedeń oczywiście wróci w bardziej klasycznej odsłonie. W mniej klasycznej zresztą też!

20 komentarzy:

  1. W Wiedniu nie byłam, czego bardzo żałuję.
    Na tę karuzelę w życiu bym nie wsiadła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to faktycznie szkoda, bo to miejsce, które przynajmniej raz warto zobaczyć - może akurat Prater to niekoniecznie, ale miasto jako takie.

      Usuń
  2. byłem we Wiedniu, ale uciechom oddawałem się w innej dzielnicy. i zgoła innego rodzaju, chociaż mogącym dać podobny skutek po przekroczeniu granicy bezpieczeństwa, co jazda na karuzeli ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... no po prostu Polak-ambasador marki na gościnnych występach ;-P

      Szczerze mówiąc, to mnie akurat Prater jako taki ani grzeje ani ziębi, ale moje dużo młodsze towarzystwo podstępnie zwabiłem do Wiednia głównie Praterem, a resztę zwiedzania mieli 'przy okazji' ;-)

      Usuń
    2. jakiej marki? w szylingach się jeszcze płaciło. za wino na Grinzingu, bo o tym mowa.

      Usuń
  3. Zemdliło mnie już po pierwszych zdjęciach. Karuzela=strach, z przykrością muszę stwierdzić, że z wiekiem się to nasila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tuśmi brat. Znaczy - siostra. Też nie lubię karuzel, natomiast takie gokarty lubię, a takie rozrywki też tam mają.

      Usuń
  4. Chciałem napisać, że dobre miejsce na kaca, ale poprzednicy podobnie to podsumowali.

    Faktem jest, ze gdy miałem +/- trzynaście lat, uwielbiałem takie atrakcje, a dziś mnie ciarki przechodzą od samego widoku tej stumetrowej karuzeli - dziadzienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a ja ledwie powstrzymałem towarzystwo od wejścia na nią, a udało mi się to głównie z powodu ogromu innych atrakcji, w tym zjazdu różnistymi kolejkami do wody :-)

      Usuń
  5. Jechałam kiedyś tym wielkim widokowym kołem i było pięknie, widoki.. a po latach chciałam przejechać się ponownie z synem, naopowiadałam mu cudów - i nie odważyłam się..chyba z wiekiem coś się porobiło..
    Płacić i się bać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to - mam to samo - jakby mi mieli zapłacić, to bym się zastanawiał, ale żebym miał płacić grube ojro za żygopędne doświadczenia - to nie dla mnie. Ale na szczęście - dla mojego towarzystwa jak najbardziej ;-)

      Usuń
  6. Prater odwiedziłem, ale tylko patrzyłem. W głowie mi się kręci od samego patrzenia, więc nie próbowałem wchodzić na cokolwiek. Wystarczy, że się w zawrotnym kręcę o obracam razem z naszą Ziemią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak ja za pierwszym razem bytności w Wiedniu. Chociaż nie, wtedy przejechałem się jeszcze 'drewnianą' kolejką górską, bo to akurat jeszcze wtedy było dla mnie do przyjęcia. Dziś kolejki nie są już drewniane, i duuużo szybsze, a ja młodszy się nie robię, niestety ;-)

      Usuń
  7. Karuzele wolę omijać z daleka, ale sam Wiedeń jak i okolicę jeszcze cały czas mam w planach odwiedzić. Jednak gdybym się nie wyrobiła ze zwiedzaniem, akurat to miejsce z czystym sumieniem bym odpuściła. Chyba jestem już za stara ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Terefere - poczekaj aż Kluska nieco podrośnie i wtedy pogadamy - zobaczysz jak polubisz wesołe miasteczka ;-)

      Usuń
  8. Z Prateru to najbardziej podobał mi się Praternstern - wielkie centrum przesiadkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee, no w sumie jest porządnickie, jak to u Nie... Austriaków, ale żeby od razu się podobać? ;-)

      Usuń
  9. Te dziady nie pozwalały się kręcić na gondolach. Tzn gondolami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Austriackie gadanie! Czyli kecz mi if ju ken!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...