środa, 26 listopada 2014

Bratysława - kościoły

Bratysława nie kojarzy się specjalnie z kościołami. Nawet ja, zawołany miłośnik (zwiedzania) kościołów wszelakich, przyznaję bez bicia, żem się obszedł smakiem. Ale coś tam przecież się znajdzie, a skoro się już znalazło, to się podzielę z Państwem Szanownym!

Poprzednią wizytę w Bratysławie sponsorował mój ukochany analog, ale tym razem będzie tylko cyfra. Byłby i tym razem analog, gdyby mi się chciało go nosić, no ale latem w upale to nawet jeden aparat to o jeden za dużo. Dobra, dość narzekania, czas oglądania!

Wołam najpierw niebieski kościółek czyli Kostol svätej Alžbety - ledwie stuletni, a już kultowy ;-)...


...może nie jest to jakieś wybitne dzieło architektury, ale oryginalne na pewno, nawet jeśli eklektyczne...


...i nawet z tym kamyczkiem powyżej (też mają swoich bojowników?) - aha, udało się nawet wejść...


...nie za daleko co prawda, ale i tak plus, że było (częściowo) otwarte.

To teraz pójdziemy kapkę dalej na północ - tutaj przy placu Kamiennym, a dokładniej - przy tutejszej ulicy Szpitalnej mamy dwa kościoły - klasycystyczny Kostol svätého Ladislava...


...i jeszcze jego wieża solo, za to w objęciach miejscowego Tesco...


...oraz barokowy kościół i klasztor św. Elżbiety (proszę nie regulować odbiorników, ten kościół jest pod tym samym wezwaniem, co błękitek numero uno)...


...i tu też udało się przeniknąć do wnętrza, choć znowu tylko letko za próg...


I wreszcie na koniec coś, co chyba wszyscy znają - katedra św. Marcina, która już też u mnie była, czyli największa i najznamienitsza budowla kościelna Bratysławy.

Proszę przy tym zauważyć, że katedra nie jest zwieńczona krzyżem, ponieważ obecnie pełni rolę Narodowego Zabytku Kultury, a Słowacy (podobnie jak i Czesi) są bardzo czuli na punkcie świeckości swojego państwa. Dziwne jest tylko to, że oficjalnie kościołem być nie przestała, i jeśli dobrze zrozumiałem, nadal tę funkcję pełni (wrong! Jak donosi niezawodny Piotr H. - "wieża nie jest zwieńczona krzyżem, gdyż jest zwieńczona koroną, a jest zwieńczona koroną, ponieważ była od inwazji Turków kościołem koronacyjnym królów Węgier" - dzięki!) - zobaczcie zresztą sami...


...powyżej widok zzadunajski, a poniżej katedralna wieża obczajona ze schodków okołozamkowych...


...no dobra, nie będę zanudzał szerokościami, pobawię się w rzadki dla mnie detalizm symboliczny...


...i mniej symboliczny (i odfarbowany) też...


...a na koniec schody, schody, schody, które nigdy wyjść nie mogą z mody...


24 komentarze:

  1. łoł, ale bombonierka, ten pierwszy. co by nie mówić - dość to oryginalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Takiego cudaka to żem jeszcze nie widział. Sporo tłumaczy zresztą jego historia - w sumie to rodzaj prezentu dla kobitki :-)

      Usuń
  2. Ten z okrągłą wieżą jest odlotowy; szkoda tylko że zmarnowali taki wesoły budynek na taką ponurą instytucję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instytucja instytucją (kamyk z napisem coś o tym mówi), ale może akurat wznosili w nim wyłącznie wesołe modlitwy? ;-)

      Usuń
  3. O ile ustaliłem, z krzyżem na wieży jest nieco inaczej: wieża nie jest zwieńczona krzyżem, gdyż jest zwieńczona koroną, a jest zwieńczona koroną, ponieważ była od inwazji Turków kościołem koronacyjnym królów Węgier.

    http://www.cas.sk/galeria/416983/korunovacny-chram-uhorskych-kralov-z-vtacej-perspektivy-koruna-je-pychou-domu-svateho-martina?foto=0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dzięki za info - już poprawiam! Widzisz, jak to przewodnicy/ki czasem kłamią XD

      Usuń
    2. Na zdrowy rozum, to byłoby to ciekawe rozwiązanie: ogłosić coś arcyważnym zabytkiem i z tego właśnie powodu ingerować w jego kształt...

      Usuń
    3. Przewodnicy nie kłamią tylko wtedy, gdy śpią ;-)

      Usuń
    4. @Piotr (H) - to jest bardzo światła myśl! Ale powiem Ci, że uwierzyłem w ten tekst o zdjęciu krzyża z powodu ustanowienia kościoła zabytkiem państwowym - u nas przegięcie w jedną mańkę, u nich - w drugą.

      Usuń
    5. @(H) Piotr - uważaj, żeby Cię kto nie nagrał, jak gawędzisz przez sen ;-)

      Usuń
    6. Śpię na brzuchu, więc się nie da :-)

      Usuń
    7. No wiesz, specjalne służby mogły Ci się zaszyć w poduszkę. Nie takie numery się robiło ;-)

      Usuń
    8. Dlatego śpię bez poduszki.

      Usuń
    9. Bardzo cwane! Też sypiam wyłącznie na jędrnych piersiach hurys - oczywiście codziennie/conocnie na świeżej partii ;-)

      Usuń
  4. Landrynkowy ten pierwszy, trochę kojarzy mi się z klimatami śródziemnomorskimi, może przez kolory:) detalizm kolorowy cudny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, to taki większy bukiecik od pana dla jego pani - i to na wypasie ;-)
      PS. Detalizm to jest dopiero landryna!

      Usuń
  5. Kim był Ysław?

    I dlaczego Miasto na Słowacji było stolicą Węgier?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ysław był bratem PITa, słowackiego ma się rozumieć!

      PS. Dyskurs na temat madziarskiej stołeczności Bratysławy śmy prowadzili przy okazji poprzedniego wpisu, zalinkowanego w drugim akapicie wpisu niniejszego :-)

      Usuń
    2. Wiem, ale liczyłem, żeś już zapomniał ;-)

      Usuń
    3. No niestety, pamięć mam dobrą, choć wybiórczą ;-)

      Usuń
    4. Ja odwrotnie - kiepską, ale za to wszystko.

      Usuń
    5. Tyż piknie! Taki reset niezły jest :-)

      Usuń
  6. A mnie Bratysława kojarzy się kompletnie z niczym... :-)
    No chyba, że z tym, że muszę tam pojechać :-)
    Fajne zdjęcia..., ten pierwszy (eklektyczny?) kościółek rzeczywiście wyróżnia się oryginalnością...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno raz warto pojechać, bo jest co obejrzeć - i kościoły (choć ich mało), i kamienice, i nawet zamek, ale głównie po to, aby poczuć atmosferę.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...