środa, 19 listopada 2014

Wrocław z góry (II)

Na pewno zapomnieliście już o wrocławskich powidokach niebosiężnych, więc tym samym przypominam i zapodaję część drugą. Wrocław kontratakuje - tym razem zaczynając widokami na stronę przeciwpołożną do pokazywanej na wstępie przy relacji numero uno - rzucamy się na południowy wschód, czyli Most Pokoju, Most Grunwaldzki i Wieżę Ciśnień "Na Grobli"...


...potraktujmy temat szerzej, a w nagrodę dostaniemy bonusowo (oprócz większego fragmentu wieży kościelnej z kolegą rzygulcem) kompleks klasztorny elżbietanek, a po drugiej stronie Odry - wcale-nie-socreal-bo-nazisoc budynek Urzędu Wojewódzkiego...


...no to kopnijmy aparat, byle nie za mocno - lubicie piony?...


...lepiej, żebyście lubili, bo mam jeszcze jeden, z rzygaczem sfokusowanym...


...dobra, wracamy do właściwego poziomu - ostatni kadr z tej strony wieży...


...i przenosimy się na jej drugą stronę, pozostając w mocy rzygacza (i Rotundy Panoramy Racławickiej)...


...a zakończymy prawie tak, jak zaczynaliśmy odcinek nr I, ale tym razem w wyblakłym pionie zobaczymy kościoł NMP na Piasku i Most Tumski ...


...i to już finał widoków z góry, ale Wrocław jeszcze powróci (jak dżedaj) - czuwaj!

22 komentarze:

  1. Breslau to jest to. Widoki z góry to jest to. Coca Cola... a nie, to akurat niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że ja (też?) już ex-CCdrinker. Wrocław zawsze tak, widoki z góry - niech będą ;-)

      Usuń
  2. Całkiem, całkiem te widoki z góry (ja lubię w przeciwieństwie do ciebie :-) )
    Wyszło prawie jak Budapeszt ;-)
    I pomyśleć żyję we Wrocku i nie mam takich ujęć, ehhh...
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no to widzisz trochę podobnie jak ja - ostatnio u siebie na wysokościach, czyli na tarasie Pałacu Kultury byłem z 10 lat temu i to bez aparatu. Na Zamku Królewskim też coś koło tego. Choć całkiem 'niedawno' byłem na tarasie wieży kościoła Św. Anny, z którego widoki na stołeczną Starówkę zachowują mniej-więcej proporcje widoków wrocławskokatedralnych :-)

      Usuń
  3. zabawne węgorze. a może szczupłe szczupaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przedstawiły się niestety, a że mordki takie bardziej dresiarskie, to nie pytałem czy mają problem (z samookreśleniem ;-)

      Usuń
    2. fajny efekt potwora rzecznego na 4495.

      Usuń
  4. Widoki piękne, te i poprzednie, poprzednie nawet bardziej, bo na piekniejszą stronę zwróciłeś obiektyw;)
    Dla mnie nieosiagalne, bo na wieżę, zdaje się, nie mozna wejść, tylko wjechac;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednie faktycznie były bardziej 'klasyczne' (a'la ostatni z dzisiejszego zestawu), ale i te mi się osobiście, jako oglądaczowi rzeczywistości, podobają. Czy można wejść - nie wiem, zgaduję, że klatka schodowa jest, bo być musi, ale może być niedostępna dla turysty.

      Usuń
  5. Ach, być ptakiem. Z góry świat jest o niebo piękniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardziej niebezpieczny;)
      Bardzo lubię takie ujęcia, jak to na 4. zdjęciu:)

      Usuń
    2. Fakt, że z góry umyka wiele mniej sympatyczniejszych widoków, więc czasem warto się wbić ponad poziomy :-)

      Usuń
    3. @Iv - bo ja wiem, taka Ząbkowska wieczorową porą z poziomu gruntu jest wystarczająco niebezpieczna ;-)

      Usuń
    4. Była, piętnaście lat temu.

      Usuń
    5. Hmmm... Ostatnio byłem tam z środku słonecznego dnia i wchodzenie na podwórka było sporym 'wyzwaniem', a nocą z pewnością za żadne pieniądze bym tam nie lazł. Ale sama ulica - zgoda - jest widoczna poprawa, choć kiedy przystanąłem na parę minut w jednym miejscu, to co któryś z przechodniów (a konkretnie: pary) wzbudzał letki dreszczyk swoim wyglądem i zachowaniem ;-)

      Usuń
    6. Moim zdaniem - piszę jako praktyk - nocą Ząbkowska nie różni się poziomem bezpieczeństwa od Francuskiej, Puławskiej, Grochowskiej czy Dobrej. Na Pradze ciągle są ulice, na których obcy rzuca się w oczy, ale to nie Ząbkowska, która jest na to: a) zbyt przelotowa, b) zbyt przekształcona nowymi budynkami c) zbyt spenetrowana przez warszawkę za sprawą Konesera.

      Wchodzenie na podwórka wszędzie jest wyzwaniem.

      Usuń
    7. Ok, zgódźmy się na "Ząbkowską" jako symbol, bo sama ulica faktycznie jest nieporównywalnie różna od tego co było kiedyś, a także od swoich sąsiadek ze Szmulek choćby. A jak kocham podwórka, to jednak nawet za dnia nie bardzo jestem skłonny sprawdzać, czy tam również zaszły zmiany i "turystę" witają już chlebem i solą, a nie kijem i pięścią ;-)

      Usuń
    8. jakoś nie mam dreszczu wchodząc na podwórka przy Puławskiej, czy Noakowskiego.

      Usuń
  6. "Ech, przyjeżdża farsiafka i patrzy na moje miasto z góry"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Wrocław jest raczej wolny od takich niesnasków, choć jako się wspomniało wielokrotnie, nikt mi jeszcze wprost czy dookoła nie dawał do zrozumienia, żem niemile widziany gdziekolwiek. "Nawet" w Krakowie ;-)

      Usuń
    2. Mnie w Krakowie dano. Nie w żłoby. Choć fakt, było to już ładnych parę lat temu.

      Czy Wrocław jest wolny, to nie wiem, nie znam wszystkich 700 000 jego mieszkańców. Ale chyba znajdą się tacy, co przy okazji (a i bez niej) wypomną cegły lub pawęże.

      Usuń
    3. Wiesz, idioci są wszędzie, niezależnie od miasta, kraju, wyznania czy pci. Niestety!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...