środa, 31 grudnia 2014

Berlin (nieco) mniej oczywisty

Sylwek to dobry koleżka do podsumowania roku, ale jako że nie znam człowieka, to nici będą. A konkretnie nici z Berlina, bo lubię to miasto od dawna, i akurat dziś mi wypadło, oczywiście w mojej pokrętnej kolejności.

Nie będzie jednak Bramy Brandenburskiej, Unter den Linden ani nawet Alexanderplatzu, tylko miejscówki rzadziej oglądane, a może nawet w ogóle nieznane.

Zacznę od domopałacykokamienicy, która bardzo mi się spodobała - musiałem dłuższy czas poczekać, aż się wyludni, ale miałem kadr upatrzony i ludziska mi się nie akurat komponowali...


...jesteśmy na ulicy Zygmuntowskiej, a chałupka jest częścią kompleksu muzealnego przy Tiergarten...


...powyżej zbliżenie fasady - tak, fasada jest zryta kulami z II Wojny Światowej, i to specjalnie zachowanymi.

To dla odmiany może coś współczesnego - wcale sympatyczne bloczki na zapleczu Sony Center...


...a skoro jesteśmy przy blokach, to skoczymy do wschodniego Berlina, i to z komórą, po foto kamieniczne...


...i wrócimy pędzikiem nad Landwehrkanal, do muzeum bauhausu...


...gdzieśmy się ostatecznie nie wbili, raz ze względu na drogie bileta, dwa - ze względu na zakaz fotografowania! Skandal! I drobnomieszczaństwo! A zresztą, walić ich - po ulicach wolno, a jak kto lubi, nawet szybko chodzić, biegać i rowerkować, i tym sposobem znowu skaczemy - tym razem w okolice pokazywanego już nie jeden raz Deutsches Technikmuseum...


...no dobra, to może wsiądziemy w tramwaj i udamy się na Zionskirchplatz...


...z ewangelickim Zionkirche stojącym dumnie na placu...


...trochę zgłodnieliśmy przez te wędrówki - Napoljonska była naszą kulinarną przystanią w Berlinie...


...która to przystań przy okazji posiadała wcale malowniczą pompkę u wejścia, w zielonem kolorze...


...no dobra, jeszcze ajne klajne kościółek na koniec - tym razem katolicki kościół Serca Jezusowego...


...i jeszcze jako post scriptum - nasi są wszędzie, a babie lato w Berlinie to jest to...


...najlepszego, z okazji i bez okazji!

10 komentarzy:

  1. ładne fragmenta. i wielko, i miejsko, a przy tym zielono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? miejscówki nieczegóśkie takie :-)

      Usuń
  2. Berlin uważam za miasto ciekawe, acz architektonicznie nie powalające. NIemniej, to właśnie Berlin stał się trędi mekką różnego rodzaju subkultur - czyli coś w nim jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, choć - gdyby spojrzeć obiektywnie - podobnie można powiedzieć o naszej stolicy, aczkolwiek z zupełnie innych powodów. Po prostu ciekawe i atmosferyczne miasto, choć jest wiele ładniejszych. I niech sobie będą, też je lubię.

      Usuń
  3. Naprawdę bardzo fajny zestaw. Z przyczyn rodzinnych byłem w Berlinie bardzo wiele razy, ale miejsc z fotografii raczej nie kojarzę. To w końcu duże miasto jest, większe nawet od Warszawy ;)

    Poza tym jak zwykle zwraca uwagę, jak pięknym i niedocenianym stylem jest neoromanizm/neogotyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyczyn rodzinnych w Berlinie nie posiadam, bo ani rodzina nie mieszkała, ani nie zdobywała, ale lubię bywać i (jak to ja ;-) czasem coś ciekawego wyłowić spośród mniej odwiedzanych, ale nie mniej ciekawych miejscówek.

      Neoromanizm lubię bardzo, neogotyk nieco mniej, bo mamy tego akurat w stolicy i okolicy wcale sporo, choć oczywiście przede wszystkim w budowlach kościelnych.

      Usuń
  4. Ciekawe fragmenty Berlina. I kolory optymistyczne, bo za oknem mam pluchę. A cóż Kolega zakupił w Babim lecie, jeśli wolno spytać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Babim Lecie zanabyłem dożywotni abonament na dobre światło :-) I akurat dzisiaj mi wydało, bo dla odróżnienia w stolicy słońce, i lekki mrozik. I oby tak już zostało - słońce mam na myśli, za mrozem nie tęsknię ;-)

      Usuń
  5. Babie lato na koniec roku?
    Poezja;)
    Życzenia najlepszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję już w następnym roku - najlepszego!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...