wtorek, 29 lipca 2014

Starówka wyzoomowana*

*znowu daję gwiazdkę, i to podwójną właściwie, bo nie tylko Starówka, i nie tylko wyzoomowana.
Aha, i nawet trzecią gwiazdkę mogę dać, bo dzisiaj znowu odcinek gościnny będzie :-)

Zaczynamy tam, gdzie wszyscy wią - Zamek nasz piękny Królewski o ciepłozłotym wschodzie słońca...


...obie orientacje będą zaspokojone (i poprzeczne, i podłużne)...


...no to teraz - a zresztą - zgadnijcie sami!...


...no dobra, to faktycznie nie była żadna zagadka - a to?...


...czas na coś ze Starówki, choć tylko zrobione stamtąd, bo obejmuje tak ze cztery (dalsze) plany - ot, taki formalizm kompozycyjny, o walorach już historycznych (no bo kto rok temu mógł przypuszczać)...


...kolejna gwiazdka idzie w kosmos, czyli do domu, bo zaczyna się nie-Starówka, a w każdym razie niekanoniczna, ani nawet nie Kanonia, bo choć to najprędzej Stara, to z Brzozowej (albo raczej z murku)...


...a jak tak, to mamy i kolejną cud-uliczkę, czyli ulubioną przez wielu - Mostową i kolorowomozaikową kamieniczkę tamże, gdzie nawet śmieciary podjeżdżają umajone...


...a na koniec tajemniczy Don Pedro, który bladym świtem zdąża na miejsce, gdzie czekają już inni Desperados...


sobota, 26 lipca 2014

Warszawa. Śródmieście*

*a raczej śródmiejskie mydło i powidło będzie, i to deczko nieświeże, bo sprzed ponad roku. Spacer był za to sentymentalny, po moich rodzinnych i dziecinnych okolicach.

Po tym zachęcającym wstępie zapodaję foty bez komentarzy - kto chce, może zabawić się w detektywa i odgadnąć poniższe miejscówki - 'prawie jak' na warszawskich zagadkach...


...tyle, że łatwiej, bo ja jeśli już zapodaję zagadki, to łatwe...



...o nienie, globus to niezagadka...


...dyscyplina dodatkowa: jak się wabi ten pies?...



...'cały świat jest szybą', albo może 'wszystko mi się odbija' - jak tam se Państwo kcą.

czwartek, 24 lipca 2014

Berlińczycy

Chwilla oddechu od chałupek, budów i samochodów - dziś odcinek berliński w 100% gościnny, bo nie przyznaję się do żadnego z poniższych zdjęć ;-) Zresztą, sami zobaczcie - dżentelmen z kataryną...


...para rowerżystów (w tym pani rowerżystka w kolorach maskujących)...


...jednoosobowy wiec protestacyjny (wydarzenia na Ukrainie)...


...przerwa na papieroska w otoczeniu marmurowym...


...podlany podlewacz, czyli podglądnięta sesja foto w ciemnych barwach...


...i w końcu fitness w wykonaniu młodocianych akrobatek...




...no przecież widać od razu, że ja nie robię takich zdjęć - następnym razem znowu będą mury i blachy ;-)

PS. Oczywiście nie mam bladego pojęcia, czy ktokolwiek sportretowany na tych zdjęciach jest Berlińczykiem lub Berlinką. Ausweissów nie sprawdzaliśmy. Wzięliśmy na wiarę i rozsądek.

wtorek, 22 lipca 2014

Warszawa w komórce

Jak na pewno uważni czytelnicy pamiętają, od czasu do czasu uprawiam zdjęcing komórkowy, a to ze zwykłego lenistwa (szkło swoje waży), a to z okazji bycia w miejscu rzadko odwiedzanym, i to przypadkiem, wreszcie zupełnie bez żadnej ideologii, bo tak.

Dzisiejszy wpis rozpocznie sytuacja nr 2, gdyż mianowicie miałem okazję być na Okęciu, konkretnie zaś na ulicy 17. Stycznia, gdzie oczom mym (ha, ma się ten styl!) ukazał się taki oto biurkowiec...


...zwie się toto bezpretensjonalnie GreenWings (koniecznie pisane razem!), i jest nówką sztuką, oddaną w kwietniu 2014 (zdjęcia są z początku czerwca br) - szkoda tylko, że ten zielony garbus nie stał sobie solo...


...chałupka przeciętna, 'do szybkiego zapomnienia', ale skoro byłem, to cykłem, na **** drążyć temat ;-)

No dobra, wracam do swoich standardowych plenerów komórkowych, czyli okolic ronda Daszyńskiego...


...powyżej widoczek na pancernika JW i parę innych biurkowców, prosto z poziomu zerowego prywatnego parkingu szefostwa pobliskiego banku (tak stało na tabliczce), a poniżej Wolskich Kontrastów część 5...


...znaczy mini-kroniczka budowy Warsaw Spire. Przy okazji zauważam, że coraz mniej tu kontrastów...


...zwłaszcza w widoku z rozkopanego ronda - wszystko na obrazku to nówki sztuki...


...podobnie jak powyżej - rośnie nam tu nowa Wolska Dzielnica Biurowo-Mieszkaniowa.

No dobra, to na koniec fota z zupełnie innego miejsca, choć przecież nieodległego - podobnie jak początek dzisiejszego cyklu, cyknięta przy okazji pobytu w okolicy - taka nowoczesność w domu i w zagrodzie...


...spontanem tłumaczę beznadziejne kadrowanie. Pardą estetów. Będzie lepiej. Czuwaj!

sobota, 19 lipca 2014

Warszawa. BUW (I)*

BUW oczywiście nowy, powiślański będzie. Numerek ma I*, bo to nr 1 w tym roku, a sam gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego oczywiście już wystąpił i to parę razy, tyle że w czasach bardzo zaprzeszłych.

O proszę - po raz pierwszy jako landszafty dachowe, po raz drugi jako landszafty dachowe (czy ja już to kiedyś mówiłem?) i po raz trzeci, gościnnie, czyli krabiankowo jako - no nie zgadniecie - tak, landszaft dachowy (tym razem sztuk jeden).

Tym razem zaczniemy więc nie od lanszaftów dachowych (hehe), tylko do panoramki oczojebutnej...


...wiem, że nietubylcom, a nawet i tubylcom trudno uwierzyć, że to różowe cudo to ruszt ze starego BUWu, czyli części kanonicznego kampusu Uniwersytetu Warszawskiego, który w oryginale oczywiście nie był różowy, no ale przecież artysta/architekt/twórca wie lepij. No dobra, zostawmy różowości i wspnijmy się na piedestał dachu, bo przecież landszafty same się nie zrobią. Z ogrodu dolnego widzimy mianowicie ogród wejściowy (nie moje nazwy, tylko BUWowe), a za tło robi skutecznie Willa Szara...


...czyli dawny Dom kąpielowy (!) i mieszkalny Inspekcji Sieci Wodociągowej i Kanalizacyjnej (więcej informacji i zdjęć również sprzed paru lat u Rubeusa - polecam!)...


...dziś mieści się tutaj Instytut Prawa Międzynarodowego przy Wydziale Prawa i Administracji UW...


...dobra, zostawmy willę i w górę duch i litery cztery, bo altana (ten zarośnięty globus) czeka...


...ale nie altana jest tu najważniejsza tylko co? Tak, landszafty dachowe! Nie miałem ze sobą archiwum własnego bloga, ale widocznie mam nie najgorszą pamięć, i powiedzmy że powtórzyłem ujęcie sprzed lat...


...tyle, że w 'międzyczasie' przybył jeden bloczek, a inny nabrał kolorów...


...no trudno, to spojrzymy sobie jeszcze na nasz Zamek Królewski, choć też w nieco innym ujęciu...


...aby na koniec zapodać nową wersję ujęcia krabiankowego, czyli widok z ogrodu srebrnego - tym razem na city skajlajn, czyli też stołeczne skyscrapers...


..czuj duch, więcej landszaftów będzie! Na Wasze szczęście nie wiem kiedy ;-)

piątek, 18 lipca 2014

The fall of Włocławek

Pojechałem tytularnie Poe'm, bo temat i zdjęcia będą dziś z okolic grozy, o czym zresztą lojalnie uprzedzałem już w pierwszym odcinku włocławkowego cyklu.

Sami się zresztą przekonajcie - to co przedstawiam poniżej, to nie jest zaginione zdjęcie Henry'ego N. Cobba z jego wizyty w naszym kraju w roku 1947, tylko śródmieście Włocławka AD 2014...


...żeby nie było, że jestem tendencyjny, bo na gógielmapsach ta chałupa powyżej jeszcze stoi, to będzie ciąg dalszy deptaka pod nazwą 'ul. 3-go Maja' (tak jest napisane na tabliczce)...


...przypomniało mi to miasto Uć, więc do bram już tym razem nie wchodziłem, choć kusiło...


...tak, tak, to jest ta sama ulica 3. Maja, którą już pokazywałem wymalowaną, a dziś jej mniej wypasiona część, czyli niestety większość, przynajmniej od strony Starego Rynku - poniżej narożnik 3. Maja i Zapiecka...


...niestety, nie tylko miejscówki przy 3. Maja są mocno podupadające - oto kamienica przy Kilińskiego 8, sąsiadka wypasionego Centrum Handlowego pt. "Wzorcownia" (kolejna łódzkoprzemysłowa konotacja)...


...poniżej inna sąsiadka Wzorcowni, tym razem z narożnika ulicy Kościuszki i uliczki bezimiennej...


...tu mamy nawet jakąś starożytną (zgaduję) i letko dziś upiorną mapę na ślepej ścianie...


...ludność miejscowa masowo pielgrzymuje do Wzorcowni...


...czemu dam wyraz w kolejnej odsłonie, a dziś na koniec obrazek z ulicy Tumskiej, którą już zresztą pokazywałem w przywołanym na wstępie pierwszym odcinku relacji w Włocławka (tam również było to ostatnie zdjęcie). Tu można kręcić filmy wojenne praktycznie bez dekoracji. Ulica Tumska warta jest zresztą porządnego udokumentowania, bo jestem pewien, że się zmieni. Nie wiem tylko, w którą stronę. Upadnie do końca, by powstać?...


czwartek, 17 lipca 2014

Warszawa. Belweder, Klonowa, Skolimowska, Bagatela...

W dzisiejszym odcinku wystąpi miejscówka tak znana, że nic więcej nie muszę dodawać. Belweder, bo o nim mowa, miewał różne konotacje, ale od kiedy praktycznie nikt 'ważny' w nim nie mieszka, pozostaje po prostu miejscówką z bogatą historią...


...jak widać po dekoracji i porze bzzzzlistnej, była zima, ale zimy ni ma...


...więc idziemy na spacer Klonową, spotykąc po drodze lekko już dekadenckopodupadłą modernę made by Pniewski, konkretnie bliźniaczą willę panów Muszyńskiego (Klonowa 6) i Urbanowicza (Klonowa 8), dziś pod wspólny adresem Klonowa 6-8...


...z Klonowej skręcamy, a raczej ulica skręca, a my prosto, przez skwerek skaczemy na króciutką, ale ciekawą uliczkę Skolimowską - oto szczyt kamienicy Sajdmana na rogu Skolimowskiej 4/6 i Chocimskiej...


...a poniżej kolejny dzisiaj bliźniak - Skolimowska 6 (przymknijcie proszę oczy na jajecznicę po lewej)...


...teraz już rzut beretem przez plac Unii i jesteśmy - bagatela - na Bagatela 10 (haha, żart!), czyli błyszczącej odnowością kamienicy Wildera, miejscówki domowej KK Baczyńskiego, niestety z wielką dziurą i (prawie) ślepą ścianą od strony wschodniej, Belwederskiej znaczy...


...i z tego miejsca żegnamy się z dzisiejszym odcinkiem, patrząc sobie spode latarni (a co!) na narożnik Bagateli i placu Unii Lubelskiej, czyli na pokazywaną już od frontu potężną kamienicę Adama Bromke...


...zaś plac Unii, a raczej jego okolice, powrócą jeszcze w odcinku 'Plac Unii kontratakuje', czy coś.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...