środa, 7 stycznia 2015

Bratysława nieludzka

Skoro jakiś czas temu zaprezentowałem całemu światowi (hiehie) bezduszną Starówkę naszą kochaną stołeczną, to dziś pokażę nieludzką i równie starośródmiejską część Brat-ysławy, stolicy naszej brat-niej Słowacji, i to w porach różnych. Oczywiście, są w Bratysławie takie miejsca, gdzie czasem trudno jest przejść w tłumie, ale jak już pewnie zdążyli się Państwo zorientować, zwykle kuszą mnie miejsca mniej oblegane, położne zresztą zazwyczaj tuż obok gwarnotłumnych deptaków.

Wyjaśnię jeszcze tylko krótko, że nie czekałem specjalnie, aż nikogo nie będzie - po prostu łapałem chwilę, a do dzisiejszego zestawu wybrałem akurat te miejscówki, gdzie żaden (albo prawie żaden) ludź się nie zarejestrował na matrycy. No cóż, biedny miś... no to jadziem!...


...powyżej piękna brama klasztoru i kościoła klarysek na rogu ulicy - nomen omen Klariskiej i Farskiej, dosłownie 30 metrów w bok od gwarnego deptaka ulicy Michalskiej, za to poniżej coś z zupełnie innej bajki, leżący przy bardzo ruchliwym zazwyczaj nabrzeżu pana Vajanskiego...


...gdzie mamy tylną bramę Fajnorki - ponad stuletniej szkoły - technikum inżynierskiego (inżynieryjnego?).

Niedaleko mamy kolejne nieludzkie miejsce, choć tym razem bardzo zastawione - widać to stały problem dużych miast - oto budynek na rogu ulic Tobruckiej i Dobrovičovej...


...i znowu sympatyczne odrzwia na sympatycznej ulicy - Sienkiewiczovej mianowicie...


...kapkę dalej, na ulicy Bezručovej (również obok modrego kościółka) mamy takie śliczności...


...to tylne wejście do staromiejskiego szpitala i polikliniki (brrr na sam widok!).

To może dla odmiany coś jaśniejszego w barwach (choć obsmarowanego) na rogu Rajskiej i Dunajskiej...


...i jeszcze kapkę dalej na północ - taki optyczny trik mamy mianowicie w biurowcu na Cintorińskiej...


...no dobra, znowu zmiana nastroju - oto synagoga na ulicy Heydukowej...


...i mały close-up z latarenką i kamiennym autografem architekta...


...wracamy do ścisłego Starego Miasta - kolejna malownicza brama i niestety znowu usmarowane mury...


...to dla końtrastu dodam lukru - puściuteńka alejka spacerowa obok bratysławskiego zamku...


...i już na sam koniec jedna z najbardziej magicznych uliczek w Bratysławie - Beblavého, też bajnajt...


...obiecywam, że następnym razem Bratysława nie będzie tak nieludzka ;-)

16 komentarzy:

  1. ładnie, bo kamiennie-miejsko i niezniszczonie.
    klinika w rzeczy samej odstaje niesamowitym klimatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z tym niezniszczeniem to tak różnie - już nie tylko klinikoszpital, ale ogólne wrażenie właśnie z tych bocznych uliczek jest raczej niewesołe - mocno zaniedbane toto, mówiąc ogólnie.

      Usuń
    2. Er chyba użył słowa "niezniszczone" w warszawsko-wojennym znaczeniu :-) a Ty w znaczeniu łódzko-prlowsko-obecnym :-)

      BTW Wiecie, czemu (m.in.) doszło do aksamitnej rewolucji?

      Bo "cała Słowacja płaciła na budowę metra w Pradze" ;-)

      Usuń
    3. Nie wiem, w jakim znaczeniu użył tego słowa Er, ale akurat w Bratysławie całe centrum przecież wyburzyli całkiem niedawno, pod budowę trasy i UFO-mostu, więc oba znaczenia tego słowa są równoprawne.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. I-o-to-chodzi-i-to-chodzi. Znaczy jak się napisało - pustawo było nieintencjonalnie.

      Usuń
  3. Nieludzka:) Mam meszane odczucia co do tej Bratyslawy, starowkowe zakatki cudne, szpital i inne, ktore tam chyba wystepuja w nadmiarze (nie wiem, nie bylam) ohydne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W nadmiarze to chyba nie występują te straszydlaki - podejrzewam, że mieści się to w jakiejś średniej centralno-wschodnioeuropejskiej. Większym 'problemem' jest raczej to, że sprawia to wrażenie dużej powierzchowności i przypadkowości, co ma oczywiście swój 'słowiański' urok ;-)

      Usuń
  4. Wow, ale to wejście klimatyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat jest, ale leczyć to ja bym się tam nie chciał (uściślę, że mówię o szpitalu) ;-)

      Usuń
  5. Tak się zastanawiam... czy cmentarz to miejsce tłumne czy puste?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nadal stoisz i akurat nie jest Wszystkich Świętych (lub Wigilia), to raczej puste, w innym wypadku leży się zwykle pokotem z tłumem nieboszczyków, choć w tej sytuacji zdaje się, że nie czyni to już wielkiej różnicy. Świadectw niestety brak, choć niektórzy zdaje się twierdzą naprzeciwnie.

      Usuń
  6. Bratysława nie wie czy bliżej jej do Wiednia czy choćby Pragi. Najbardziej zapadła mi w pamięci knajpka pod wieżą, Opera i ten kawałek starówki przy polskiej ambasadzie...Bywałam tam często, ostatnio wcale, może więc się zmieniło.
    Ozdobą jest Dunaj i nadbrzeża, nowa trasa ułatwieniem i przejeżdżając nią nie widać socjalistycznej zabudowy a dużo jej, oj dużo. Ładne to nocne zdjęcie, i wysprzątane, bo tam często masa śmieci..To jakieś dziwne miasto..takie bez ducha..i nie koniecznie nas lubią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym nielubieniem to się - jak już wspomniałem - nigdy osobiście nie zetknąłem, więc niewiele mogę powiedzieć. Bratysława mówi wyłącznie o bliskości Wiednia, ewentualnie Budapesztu, co geograficznie i politycznie zrozumiałe - pewnie na ich miejscu też robiłbym podobnie. A co do czystości i porządku również w niedosłownym znaczeniu, to ośmielę się stwierdzić, że nie mamy absolutnie się czego wstydzić.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...