piątek, 9 stycznia 2015

Golub-Dobrzyń. Zamek czyli hmm...

Przez Golub-Dobrzyń przejeżdżałem dziesiątki razy, zamek widać z drogi bardzo dobrze, ale nigdy nie było czasu się zatrzymać. Aż się w końcu czas znalazł, i niestety muszę przyznać, że w sumie to mi go raczej szkoda, bo rzeczy wartych do zobaczenia na zamku praktycznie nie ma. W zamian za to mogłem sobie, i to za darmoszkę, zwiedzić miasteczko, no ale teraz to próżne żale.

W każdym razie, kto jeszcze nie był, niech czuje się ostrzeżon, a kto był, ten może się zarówno zgodzić, jak i zapolemizować. Przynajmniej póki mamy jako-taką wolność słowa ;-)

No dobra, zacznę od zamkowych obrazków z dołu, bo najbardziej mi się widziały...


...i jeszcze zamek zza krzaczorów i z innej strony (plus ORWO-kolor, bo lubię)...


...wdrapujemy się na górę - cytując Tytusa - (prawie) "jak cywilizowany turysta", czyli nie na przełaj, a pojazdem zmechanizowanym, żeby nie stracić prestiżu (czytelnicy TR&A wiedzą o co biega).

Widok na miasteczko z zamkowego wzgórza jest zacny...


...a oto i sam zamek w pełnej krasie, wraz z końską instalacją potyczkowo-turniejową...


...jest też harmata, a nawet armaty w ilościach hurtowych, choć zdaje mi się, że akurat ten 'model' to tu nie bardzo pasi (ale ja się tam nie znam), no ale co kto lubi...


...jeszcze rzut okiem na zamkowe skrzydło z miasteczkowym tłem wieżokościelnym...


...i po uiszczeniu za wstęp wstępujemy od razu na piętro (zwiedzanie tylko z przewodnikiem)...


...zapodam jeszcze widok krużgankowy...


...obiekt jest niestety niemal zupełnie pusty, tzn. oprócz samych murów (najlepiej i tak oglądanych z zewnątrz, bo wewnątrz są w większości biało otynkowanymi ścianami) niewiele tu jest do zobaczenia - ot, naturalistyczny trupek w sztucznej trawce z kopią mieczyka za pleksi...


...poniżej jedna z nielicznych ciekawych miejscówek - gotycki portalik przed kaplicą...


...i detaliczna małpa o symbolicznym znaczeniu...


...trochę zdejmę kolorki, bo tu mamy widok, który miał zakonnik odbywający pokutę...


...a to widok jedynej komnaty-kaplicy, gdzie naprawdę było coś do zobaczenia...


...a i to zasadniczo skupiało się na sklepieniu i oknach - poniżej dowód w kolorze...


...po parunastu minutach zwiedzania (albo raczej - słuchania pani przewodniczki) wychodzimy z powrotem na krużganek - teraz widać, że zamek pełni rolę głównie galanteryjno-ozdobną...


...a już na koniec mojego marudzenia - przygotowując dzisiejszy post znalazłem na zacnym portalu wpis sprzed dziesięciu ponad lat, i potwierdzam, że wiele się od tego czasu nie zmieniło, a nawet może przeciwnie - widok samodziałowej budki z pamiątkami jest zdecydowanie ciekawszy, niż wnętrza zamku...


34 komentarze:

  1. "Przez Golub-Dobrzyń przejeżdżałem dziesiątki razy, zamek widać z drogi bardzo dobrze, ale nigdy nie było czasu się zatrzymać. " - miałem tak samo! tj. mam do dziś, tylko może "razów" nie były dziesiątki, a wartość jednocyfrowa.
    i do dziś zamku nie widziałem inaczej niż przez szybkę. no i na fotkach, jak dziś :-) ale i tak bym się chętnie wybrał, bo co.
    samo miasteczko za to w istocie b. miłe - zwłaszcza Golub, czyli część europejska ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tak miałem kiedyś, że jeździłem służbowo (na statek) tędy, zanim jeszcze śniło się o autostradach. Zamek można oblookać z zewnątrz, bo mury zewnętrzne ładne są, natomiast czas warto spożytkować na zwiedzenie miasteczka - zdjęcia z fotopolski są zachęcające (szkoda, że zobaczyłem je dopiero teraz).

      Usuń
    2. W ogóle miasteczka są zwykle ciekawsze niż zamki.

      Usuń
    3. A to różnie bywa, ale jako zasada - zgoda.

      Usuń
    4. myźmy jeździliźmy nad morze, bo nie lubię "siódemki", zwłaszcza w tamtych czasach.

      czy ciekawsze - zależy od przypadku, na przykład w przypadku Ciechanowa raczej tak nie jest.

      Usuń
    5. Otóż to właśnie - jeździłem tędy na statek, znaczy nad naszą wielką wodę ;-)

      A kwestii zamki vs. miasteczka - różnie bywa, ale przewaga miasteczek jest dość wyraźna.

      Usuń
  2. Czyli przewodnik, żeby usprawiedliwić cenę? że niby nie ma co oglądać, to przynajmniej posłuchać?
    Nie widziałam, czuję się równie zachęcona, co ostrzeżona, też co do miasteczka.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani przewodniczka robiła co mogła, opowiadała ciekawie, ale to już tylko Pan Bóg jak dopuści, to i z kija wypuści - tu naprawdę nie ma czego oglądać. Może jak trwają te rycerskie turnieje, to wtedy coś się dzieje, i nikt się pustymi ścianami nie przejmuje - nie wiem, nie jestem fanem.

      Usuń
  3. W poniższym linku jest na dole opisane co i jak można zwiedzić i wrażenia podobne do Twoich ;-) A zwiedzania z przewodnikiem w ogóle nie lubię.
    http://www.zamkipolskie.com/golub/golub.html

    A jak ja tu byłem dawno temu, to w ogóle nie dało się zwiedzić, zamek był zamknięty bo przygotowywali do zabawy sylwestrowej, karnawałowej albo jakiejś tam. Za to przytrafiło nam się dwóch małych "przewodników" z Dobrzynia, którzy opowiadali nam różne legendy, min o tunelu z zamku do Dobrzynia i że z chłopakami z Golubia się nie lubią i strasznie się tłuką. Na koniec poprosiliśmy ich o wskazanie gdzie można się napić kawy, to zaprowadzili nas do całkiem przyjemnej cukierni z ekspresem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, czyli nie jestem odosobniony w opinii. To rzeczywiście jest taka wydmuszka dekoracyjna, co nawet mogę zrozumieć, bo w końcu to nie wina dzisiejszego właściciela, że wszystko już zostało rozkradzione.
      Co do przewodników to zasadniczo też nie przepadam, ale my akurat mamy raczej szczęście do fajnych - oczywiście w tych miejscach, gdzie zwiedzanie z przewodnikiem jest jedyną opcją (audioprzewodniki to dopiero koszmar!)

      Usuń
    2. A ja lubię zwiedzać z przewodnikiem, szczególnie, jak narzeka, ile to cegieł z [tu wpisz dowolną nazwę miejscowości między Bugiem, a Odrą i Nysą Łużycką] ukradła Warszawa ;-)

      Usuń
    3. Rozumiem, że słuchasz przewodnika w celach polemizacyjnych ;-)

      Jeśli dobrze pamiętam, to może z jeden raz trafił się jakiś przewodnik z tekstem o cegłach/obrazach/dobrach wszelakich zagarniętych przez stolicę i jej wrażych najemników. Widać mam szczęście :-)

      Usuń
    4. A ja lubię audioprzewodniki odkąd zwiedzałem jakąś kamienicę Gaudiego :-) Byłem tam tuż przed otwarciem żeby uniknąć tłumów, gdy zaczęli wpuszczać to grupka osób z audioprzewodnikami stanęła przy pierwszym kominku zaraz za wejściem i zaczęli słuchać... a ja ustrojstwo do kieszeni (nawet nie włączałem) i minąwszy ich miałem pustą kamienicę tylko dla siebie

      Usuń
    5. Też mieliśmy taki pomysł w Malborku - wziąć audioprzewodnik i przemknąć mimo słuchaczy bez zakładu onego na uszyska, ale akurat ostatnie wejście było tylko z żywym przewodnikiem. Ale nie żałujemy, bo pan przewodnik miał nas w sumie 4 osoby, więc dało się żyć ;-)

      Usuń
    6. Pewnie ostatni przewodnik miał za zadanie wygarniać maruderów z zakamarków ;-)

      Usuń
    7. Raczej nie, bo długo po zamknięciu oficjalnej części zwiedzalnej, były jeszcze otwarte przybytki knajpiane na podwórcu i parę inszych - zresztą pan przewodnik był ostatni, który by się spieszył z zamykaniem (vide przewodniczka Janowska w Panu Samochodziku i Templariuszach ;-)

      Usuń
  4. Z takim widokiem przez te wymyślne okienko to można ześwirować ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - żeby tylko takie 'przyjemności' były udziałem mnichów ;-)

      PS. Może to częściowe tłumaczenie, dlaczego byli (są?) tacy, jacy są?

      Usuń
  5. O, a miałam w planach zamek, teraz to sama nie wiem;) Bardzo nie lubię przewodników, ale zamek w Kłodzku zwiedzaliśmy (3 osoby) z panią przewodniczką i czułam się jakby opowiadała mi (ciekawie) koleżanka, to było nawet interesujące doświadczenie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to serdecznie odradzam - szkoda czasu i nawet tej dyszki za bilet. A co do przewodników to trochę jak ze wspomnianą przewagą miasteczek nad zamkami - najczęściej czarne jest czarne, ale czasem nawet czarne jest białe ;-)

      Usuń
  6. Sklepienia i portal przed kapliczką bardzo mi się podobają. Reszta może być ;) Nie byłam tam jeszcze, ale miałam większe wyobrażenie o nim.
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do końcówki Twojego komentarza, to zgadzam się w 100% - też miałem (znacznie) większe wyobrażenie/oczekiwanie względem zamku, no ale cóż... w każdym razie było sympatycznie :-)

      Usuń
  7. Są i perełki, ale w takich miejscach zawsze za mało zwiedzania. Przewodnicy też bywają znudzeni, grupy dziwne ale i tak warto!
    Ta panna młoda i dyby- intrygujące, kto, kogo eee nie będę dociekać. A budka zabytek, tak 50 latek ma !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tu akurat to 'za mało zwiedzania' jest zbyt dosłowne - po prostu nie ma czego zwiedzać. To jest miejscówka dla miłośników turniejów rycerskich, biesiad, czy dekoracyjnych wesel/zdjęć ślubnych - dla przeciętnego turysty, za jakiego się uważam, nie ma tu wiele.

      Usuń
    2. Nie uważam Cię za przeciętnego turystę.

      Usuń
    3. Hmm, że tak się samozacytuję tytułowo - to w sumie nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo to pewnie kwestia definicji. Żeby nie było - moja definicja przeciętności to uśrednienie - znam i swoje deficyty, i przewagi, więc suma summarum się uśrednia, i stąd przeciętność.

      Usuń
    4. Tak się porobiło i w Baranowie , Nidzicy i kilu innych a może kilkunastu..zwiedzanie płać to zło dopuszczalne, zobacz mało, a głownie hotel, restauracja, zapaszek..i pieniądze na renowacje dla kogo? Ci co tam balują raczej są mało zainteresowani w takich miejscach..

      Usuń
    5. Nie mam nic do płacenia za zwiedzanie zabytków, tylko żeby było CO zwiedzać. Dla odmiennego przykładu podam Brodnicę, gdzie za jeden karnet muzealny, wydany zresztą bardzo elegancko jako miniwidokówka, służy do odwiedzenia aż czterech miejsc w mieście. I z dużą przyjemnością wydałem na niego pieniądz :-)

      Usuń
    6. Kwestia estetyki biletów też czasem w Poslce pozostawia wiele do życzenia. Jakoś tak głupio, gdy w znanym w skali ogólnopolskiej zabytku czy muzeum dostaje się po prostu paragon z kasy (albo bilet z wydrukowaną np. ceną 8000 zł przekreśloną i dopisaną 2 zł, serio coś takiego widziałem)

      Usuń
    7. Z tym przekreśleniem to jeszcze jest jakiś koloryt typu 'a to Polska właśnie', ale paragonik z kasy, albo zwykły bilecik gorszy niż ten publicznokomunikacyjny to wstyd. Zapodam skan tego brodnickiego, to zobaczyta co można zrobić za dyszkę (razem z wejściówką do czterech różnych przybytków).

      Usuń
  8. No trzeci raz i się nie wyświetla, nie piszę już. Chyba duch z Golubia tu rządzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzydki, brzydki blogspot! Co ciekawe, nie widzę Twoich komentarzy nawet w skrzynkach typu spam... duchy, duuuchyyyy!

      Usuń
  9. Przez Golub-Dobrzyń przejeżdżałem dziesiątki razy, zamek widać z drogi bardzo dobrze, ale nigdy nie było czasu się zatrzymać. " - miałem tak samo i, co więcej, nadal mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nopacz - czuj się zatem ostrzeżony ;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...