piątek, 23 stycznia 2015

Kraków. Podgórze

Miesiąc minął, czas na powrót do Krakowa. Dziś będą widoczki z mniej znanej szerokiej publice dzielnicy stolicy (Małopolski) - Podgórze, a nawet Stare Podgórze, czyli klasyczna część Podgórza (Dzielnicy XIII, ściśle ujmując) - ech, kto się teraz w tych wszystkich podziałach połapie...

Miejscówka można by rzec klasyczna, choć jeszcze sto lat temu niezależna (Wolne Królewskie Miasto Podgórze), a dziś jako dzielnica, jest co najmniej równie fajna do zwiedzania, jak jej bardziej znane siostrzyczki z drugiej strony Wisły - do tego praktycznie zero turystów, leniwy ruch uliczny, stare pocztówki miejscowe można obczaić na stosownej witrynce - czego kcieć wiencyj?

No to zaczynajmy - ponieważ miejscówkowaliśmy na sąsiednim Zabłociu (wbrew nazwie to całkiem fajne tereny postindustrialne, coś jak nasze Brudno ;-), musieliśmy przejść tory kolejkowe...


...napis w suficie powyższej instalacji betonowo-tunelowej autorstwa rzeźbiarza Bałki, stojącej obecnie przy przejściu podziemnym jest dość trudny do odczytania - jeśli ktoś nie widzi/nie zna, niech obejrzy fotomapkę, albo poszuka stosownej informacji.

No dobra, czas na ulice, mury i chałupki - ciekawy ten napis (zwłaszcza liternictwo tej drugiej 44)...


...pozostajemy na ulicy Traugutta, bo tu całkiem klimatycznie - skrzyżowanie z ulicą Dąbrówki...


...i dalej, w stronę Dąbrowskiego tym razem (miał któś dowcip, tak na marginesie)...


...to też tutaj (foto Krabianki, bom ja hurtownik, nie detalista)...


...a to już sąsiednia Lwowska - zakratowany ex-sklep...


...posadowiony naprzeciwko fragmentu murów ex-getta...


...kawałek dalej na skrzyżowaniu Lwowskiej i Limanowskiego stoi sobie zacna Willa Kryształ...


...a na koniec szybki myk nad-Wisłę - końtrowersyjny budynek 'nowej' Cricoteki przy Nadwiślańskiej oto...


...który kolorowo kończy dzisiejszy post, ale oczywiście wpisów o Krakowie jeszcze trochę mam :-)

32 komentarze:

  1. Nie wiedzialam, ze w Krakowie zachowaly sie mury getta.... Tak sobie poogladalam, zajrzalam do odnosnikow i nijak nie moge zrozumic dlaczego ten napis jest po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zburzone i odbudowane ;-)

      Usuń
    2. Też nie wiedziałem o tych murach - co więcej, nie wiedziałem nawet, że to są mury getta jak je fotografowałem, a dowiedziałem się o nich dopiero jak przygotowywałem ten wpis. Takie buty.

      Usuń
    3. @H_Piotr - azaliż naprawdę? Nie znalazłem takiej informacji, ale może słabo szukałem?

      Nota bene całkiem elegancki ten mur (pomijam brudnoszmatną panierkę).

      Usuń
    4. Pewnie nie.

      Gdzieś ostatnio czytałem, że żona Niemca, który zlecił budowanie muru getta w Krakowie, na powojennym procesie w ten sposób go broniła, ze "przecież zbudował Żydom ładny mur".

      Usuń
    5. Fakt, ładny to on może i jest, tyle że raczej nie Żydom go wybudował, jak już ocieramy się o groteski-makabreski.

      Usuń
  2. Polska, jak Norwegia lub Emiraty, ma tyle kasy z ropy i gazu, że już nie wie jak je wydawać. na szczęście można zbudować kilka kosmicznych teatrów jednego aktora, oper kurpiowskich i muzeów kapci w zaawansowanej technologii.

    kamieniczka na czwartym śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się za to o nim mówi! (w pewnych, dość wąskich środowiskach)

      Usuń
    2. Kantor wart był muzeum, a ponieważ takie muzea czy raczej centra kulturalne są kulturotwórcze, warto w nie inwestować.

      Kamieniczka na czwartym śliczna.

      Usuń
    3. Tak jest, kamieniczka śliczna jest, dlatego jest na zdjęciu.
      A co do Muzeuma - sprawia niezwykle dziwne wrażenie z bliska, zwłaszcza że nie bardzo wiadomo, jak wejść do środka, bo drzwi niet. Dopiero po obejściu dookoła widać platformę prowadzącą w dół - i ją właśnie widać na zdjęciu, ale wcale nie jest oczywiste, że to wejście do muzeum, bo żadnego napisu niet, tak dla zmylenia przeciwnika. Ale może to dlatego, że to nówka sztuka, i jeszcze nie zdążyli ze wszystkim?

      Usuń
    4. Piotrze H. - Kantor wart był muzeum, ale muzeum już było. Nie wiem, czy wart był budowy nowego budynku o sztucznie nadmuchanym budżecie.

      Ajemaju - Mylenie przeciwnika to jedna z podstawowych zasad dorobku 100 lt planowania w Polsce.

      Usuń
    5. Kantor swoje miejsce w przenośni i dosłownie ma (ja osobiście nie teges, ale ja tam się nie znam), a czy nowy budynek przyciągnie nowe fundusze, czyli zwróci się ekonomicznie - nie, bo nie o to chodzi.

      Aha, jeszcze a propos mylenia przeciwnika - Czesi i Słowacy są jeszcze lepsi od nas, ze swoimi podwójnymi numeracjami domów i niezwykle mylącymi drogowskazami. No, ale oni w sumie różnego rodzaju okupacji doświadczyli dłużej niż my (dobra, chowam się pod stół, bo zaraz się zacznie martyrologia rodzima ;-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No proszę, jaki ten świat mały! A które konkretnie?

      Usuń
  4. Mieszkałam jakiś czas w Podgórzu. Lwowską, Limanowskiego i inne przemierzałam codziennie. Potem wyprowadziłam się na drugą stronę Wisły, ale i tak tam zaglądam. Nawet teraz, choć jestem zwykle przelotem. Podgórze to dziwna dzielnica. Niby jest w trakcie przemiany, ale chyba jej się nie uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim kierunku, według Ciebie się przemienia? I czemu uważasz, że się nie uda?

      Usuń
  5. @H_Piotr, Podgórze i Kazimierz były tak do początku lat 90. takimi "zakurzonymi", szarami dzielnicami. O ile Kazimierz się diamteralnie zmienił na lepsze (chociaż ostatnio mam wrażenie, że zaczyna popadać w letarg urbanistyczny), to w Podgórzu nie widziałam pomysłu na całość. Owszem, kawałkami coś modernizowano: tam jakaś kostka brukowa, tu jakaś fasada. Ale cały czas mam wrażenie, że dzielnica nie może się zdecydować, w którym kierunku pójść. Całkowita modernizacja czy łatanie z przypadku. Co im się udało to na pewno przemiana Placu Bohaterów Getta (dawniej Plac Zgody) - krzesła na Placu są bardzo wymowne czy odnowienie Apteki pod Orłem. Mimo wszystko lubię Podgórze, chociaż rok mieszkania tam mi wystarczył. Ale np. kulinarnie jest bardzo atrakcyjne. Nawet teraz jak przyjeżdżam do Krakowa, to chętnie wpadam do Podgórza, żeby coś zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy akurat na/w Podgórzu nic ciekawego do zjedzenia nie znaleźli, i musielim aż na Kazimierz zaiwaniać. Ale coś chyba w tym jest, co piszesz, o braku pomysłu/perspektyw na rozwój. Niestety, bo potencjał jest!

      Usuń
    2. Podgórze jest już passé, teraz trendy są Dębniki ;-)

      Usuń
    3. To Podgórze było kiedyś trendi?

      Usuń
    4. Było wśród krakowskiej hipsteriady (które to słowo, "oczywiście" jako warszawskie ;-) więc pewnie naleciałość rosyjska ;-))) nie może być używane w Krakowie, ale nie wiem, jakiego używają).

      Usuń
    5. Hipster to warszawskie słowo? Nono, kreujemy tryndy światowe! ;P

      Usuń
    6. No pewnie, że tak. I z domów rządzimy całą Polską!

      Usuń
    7. No ba, z domów - jeśliśmy hipsterami, to z ulic i kawiarnianych ogródków - w domach to hipsteria tylko sypia, i to od czasu do czasu.

      Usuń
  6. Mam te okolice w planach, ostatnio tylko na szybko przejechałam samochodem, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście warto, i warto wg mnie, ale to jak więcej czasu zbiorę tam przebywawszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tym czasem to bym nie zostawiał na przyszłość, bo okazje się nie powtarzają niestety. Myśmy też mieli w sumie nieco ponad 2 godzinki, więc niewiele zobaczyliśmy, ale zawsze.

      Usuń
    2. Z tymi niepowtarzającymi okazjami to mam w Warszawie, ostatnio wyburzyli witrynę zakładu fryzjerskiego, który niedawno fotografowałam.... Kraków niby blisko, ale mam tam znajomych 'niewałęsających", więc cięzko mi zostawić towarzystwo i na dzień cały samej wyruszyć w miasto, jak jestem tam tylko na dzień czy dwa:(

      Usuń
    3. Powiedz, że masz "ważny międzynarodowy telefon" i zniknij! Potem powiesz, że zabłądziłaś ;-) Bo naprawdę okazje się nie powtarzają.

      Usuń
  7. Bardzo zacna architektura. Nie znam, więc mogę tylko popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jak nie znasz, a jest podobawsze, to nie pozostaje Ci nic innego, jak wybrać się do Krakowa :-)

      Usuń
  8. Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Gdyni czy Wrocławiu czuję się normalnie. W Krakowie czuję się jak turysta. Zaczadzony o pewnej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To głupia sprawa, ale praktycznie w każdym mieście czuję się 'tutejszy'. W końcu u nasz, w stolycy, też nie wszystko mi się podoba.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...