poniedziałek, 19 stycznia 2015

Warszawa komórkowo-rowerowo-spacerowa

Dzisiejszy odcinek stołeczny będzie tzw. burdelikiem w sensie pokazanych miejsc, ale jednocześnie spójny w zakresie tematyczno-systemowym. Do zdjęć wykorzystana została wyłącznie moja komórka, bo rowerkowanie z puszką i szkłem jest niepraktyczne i się już chyba do tego nie przekonam. W spacerowaniu ciężki plecak też czasami przeszkadza, no ale jak się człowiek przyzwyczai... ;-)

Zaczynamy na Żoliborzu Bielanach Chomiczówce, dobra - na ul. Conrada - taki słodki pejzaż mamy tutaj z okna cukierni, z bloczydełkiem w tle zresztą...


...bardzo dobre lody mają, ale na nas czas - mkniemy dalej na Radiowo - tutejsza kompostownia oto...


...smrodek z górki śmieciowej nawet nie jest może aż taki wielki, jak piszą w gazetach (i jaki był onegdaj), ale na wszelki wypadek przenikamy dalej, znaczy w tym wypadku na Boernerowo i WAT - pierwszą uczelnię Krabianki i jedno z miejsc pracy mojej mamy - na zdjęciu poniżej Biblioteka WAT...


...z rozpędu trafiamy aż do Włoch pod w Warszawie, nad tutejszą gliniankę staw Koziorożca...


...no dobra, wracamy 'do miasta', tym razem pędząc w stronę rozkopalin w sąsiedztwie Bemowskiego ratusza, który jak wiadomo jest położon na GórcoJelonkoPrzyjaźni...


...teraz uwaga, bo kolory będą - do miasta przyjechał cyrk...


...który nazywa się Zalewski (rozłożył się był w ex-Ogrodach Ulrichów)...


...czas na duży skok 'do miasta' - widok jeszcze z późnego lata na jeszcze zamkniętą Prostą...


...wejście do drugiej linii metra na zdjęciu jest jeszcze w piachu - dziś zmiana jest niewielka, bo choć piachu nie ma, to II linii metra też jeszcze nie...


...górka po IPNie, czyli ruch w dawnym Ruchu...


...a tu mury pną się do góry - poprzednie szoty z budowy niebotyka pt. Warsaw Spire były tu i tu...


...ciąg dalszy nastąpi, bo choć pora nierowerkowa, to spacerowa czemu nie :-)

16 komentarzy:

  1. Na podstawie solidnego doświadczenia rowerkowanie z puszką i szkłem uważam za bardzo praktyczne. Wystarczy solidna sakwa na kierownicę, naprawdę.

    (Chyba że masz na myśli piwo w puszce i kufle, w takim układzie kufle można sobie rzeczywiście darować. Albo zagrychę w puszce i kieliszki - w takim układzie kieliszki lepsze metalowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solidna sakwa i owszę, ale na wyjazdy pozamiejskie, długodystansowe. W mieście jeżdżę krótkie dystanse, zatrzymuję się często, więc zdejmowanie i zakładanie sakw odpada, a przecież nie zostawię ich na rowerku bez dozorku ;-)

      Zresztą po komórkę sięgam już niemal machinalnie, bo jest 'zawsze' pod ręką, a aparat muszę wyjąć, włączyć, ustawić, itede. Inna bajka zupełnie w znaczeniu innego podejścia do fotografowania. A do tego w dobrym dziennym świetle i do zdjęć 'z trasy', w jakości internetowej komórka wystarcza w 100%.

      Usuń
    2. Sakwy Ortlieb (nie, nie pracuję dla tej firmy) mają zamki z kluczykiem, tak że można je bezpiecznie zostawić na rowerze - po zakluczeniu sakwy nie daje się jej zdjąć - daje się ją otworzyć, ale jeśli np. wyjmujesz aparat, to możesz nie zostawiać nic cennego. Zresztą zdjęcie takiej sakwy trwa około sekundy, a założenie - może z pięć :)

      Usuń
    3. Dzięki za info/tipa - może zanabędę na dłuższe podróże (jeżeli takowe rozpocznę), ale nie dam się przekonać do sakwy w mieście w takim reżimie jazdy, jaki stosuję - rowerkiem jeżdżę megarekreacyjnie, na krótki dystans, z milionem stopów. Sakwa nawet pusta wygląda zbyt zachęcająco dla amatorów obcej (ergo mojej) własności. I jako rzekłem - sakwa to jedna sprawa (przydatna rzecz!), ale nieporęczność puszki w porównaniu do jej możliwości w zdjęciach codziennych - druga. Na 'porządne' wyprawy i tak zawsze puszkę zabieram, ale na spacerki rowerowo-piesze nie, bo za dużo waży, jest nieporęczna i do tego zbytnio przyciąga uwagę tubylców ;-)

      Usuń
  2. No niech Cię, jak burdelik, to gdzie panienki?!

    Nawiasem, też preferuję spacer plus aparat, rowerowanie nie idzie mi w parze z pstrykaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin "burdelik" zapożyczyłem od Marcina - niestety, panienek już mi nie użyczył ;-)

      A co do noszenia lustra/puszki - ostatnio zabieram je wyłącznie na 'wyjazdy' albo miejscowe 'sesje' tematyczne - na zwykłe spacery, a już tym bardziej rowery - nołej!

      Usuń
  3. Fajny rozrzut ale ciekawie jak zwykle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam rozrzut, czasem skupienie - lubię obie formy ;-)

      Usuń
  4. takie pozornie banalne motywy zyskują na szlachetniej patynie ciekawostki z biegiem lat. albo łat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łat na spodniach tudzież dętkach. Dokładnie taki był zamiar, bo niedawno zacząłem strzelać zdjęcia codzienne, takie właśnie 'na potem', do porównania 'jak to kiedyś było'. Trochę późno, no ale lepiej później, jak to mówią ;-)

      Usuń
  5. O, przejechałeś koło mnie. A ta cukiernia jest cacy, w przeciwieństwie do konkurencji, która ma niestety aż 3 cukiernie w okolicy. Niestety, ilość nie równa się jakości. Natomiast ta, w której byłeś (tuż pod moim bloczydełkiem) nigdy mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pacz - tak myślałem, że to Twoje miejscówki. Cukiernię znam od lat, i też się nigdy nie zawiodłem, a do tego mają bardzo miłą obsługę, o co wcale niełatwo.

      Usuń
  6. A do Zalewskiego to chętnie bym poszedł, bo dawno nie byłem. No i Blikle mi się marzy, ech Warszawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w cyrku nie byłem od dzieciaka, czyli hen hen, w PRLu, i jakoś mnie nie ciągnie. Ale może się wybiorę, bo to zanikająca sztuka!

      PS. Zapraszamy do Warszawy - nie tylko do Bliklego :-)

      Usuń
  7. Bardzo rzadko bywam na Chomiczówce. W tym roku przez aparat właśnie odstawiłam rower, bo niewygodnie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie ma takiej możliwości, żebym odstawił rower, a już na pewno nie przez aparat!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...