środa, 11 lutego 2015

Chorwacja. Pula - mury, ulice, schody

Plucha za oknami (przynajmniej w stolicy i okolicy), więc trochę lata nie zaszkodzi. Dziś zapraszam na drugą wizytę w Puli-Poli, czyli tytułowe chorwackie mury, ulice i schody. Będzie trochę kolorowo, a trochę mniejkolorowo, bo mury jako takie specjalnie kolorami nie porażają.

Zacznę jednak kolorowo, od widoku zamku, z którego pochodziła ostatnia fotografia z pierwszej odsłony...


...jak na tutejsze standardy, zamek jest nówka sztuka, ledwie z XVI/XVII wieku - tączasą zapodam Państwu jeszcze jeden landszafcik szczelony z murów twierdzy, które to można sobie obejść do woli...


...w zamkowej fosie mamy już wreszcie tytułowe mury, więc i kolory przygasły...


...schodzimy z zamkowych wysokości...


...żeby obejrzeć sobie stare miasto, jeżeli tak to mogę nazwać...


...schodów tu mamy ile chcieć...


...murów zresztą też dostatek...


...kabelki wiszą sobie jak chcą - to jest południe Europy, i nikt się takimi duperelkami nie przejmuje...


...trzeba zresztą powiedzieć, że to okablowanie ma swój urok...


...natenczas wracamy do dolnych partii miasta - poniżej Podwójna Brama (Dvojna Vrata) z II/III wieku i wejście do Austro-Węgierskich tuneli (nie skorzystaliśmy, bo przejście go trwałoby więcej, niż mieliśmy wolnego czasu, a i tunele to nie jest to, co misie lubią najbardziej)...


...a na koniec zdjęcie z wąziutkiej uliczki Castropola z piękności portalem...


...za którym kryje się kościół z VI wieku - oryginalnie katolicki pod wezwaniem NMP, a w XVI w. przekazany Cerkwi prawosławnej i odtąd występujący pod wezwaniem św. Mikołaja...


...tym samym wróciły kolorki, czego i Państwu życzę!

10 komentarzy:

  1. ładnie, bo kamien... bo siwo. ciekawa cerkiew niespodziana.
    ech, ci Chorwaci - wiedzieli dokąd wywędrować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzieli, wiedzieli, choć muszę też przyznać, że latem bywa tam nieznośnie gorąco.

      Usuń
  2. Dostojne mury i grafiti nie potrzeba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, graffiti też będzie, bo jest wszędzie.

      Usuń
  3. Szóste zdjęcie robi niesamowite wrażenie. Potęga w prostocie:)
    Ale i mazaje tam się znalazły;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tam mazaje to pikuś. Aha, to są domy (kamienice?) w dobrym stanie, gdyby ktoś pytał. Te w 'niedobrym' dopiero będą.

      Usuń
  4. Na Istrii to ja jeszcze nie byłem...
    A na pewno będę i pewnie do Puli zajrzę, ale żeby Pula mnie zachwycała to nie powiem/napiszę. :-) Chociaż jak widać u Ciebie jakieś urokliwe zakątki też tam można znaleźć.
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Istrię z Polski w sumie najbliżej - do Puli zajrzeć warto, bo raz że parę ciekawostek się znajdzie, i dwa - nie ma takich dzikich tłumów, jak gdzie indziej.

      Usuń
  5. Cóż może i nie zachwyca ale miło wspomnieć i pomarzyć o słońcu! Lubię Istrię tam włoskie i chorwackie naleciałości fajnie się przenikają. A mury i kable najbardziej utkwiły mi z miejscowości Buje - też na Istrii ale tam turyści się nie zapuszczają. Ciekawa ta Twoja Pula, choć ja pamiętam upał z amfiteatru i ciekawe rzymskie zabytki. I port...i zieleń..ale choć wielokrotnie byliśmy na Istrii nie wróciliśmy do Puli a może warto. Pamiętam, że na bilecie do Amfiteatru była mapka najciekawszych zabytków z trasą spacerową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upał był, nawet jeśli go nie widać, ale na szczęście bez dramatu, bo byliśmy tam w końcówce sierpnia. Nie sądzę też, żebym miał odwiedzić Pulę jeszcze raz - w sumie większość rzeczy do obejrzenia obejrzałem :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...