poniedziałek, 23 lutego 2015

Warszawa. Targowa-Ząbkowska

Tytuł proszę traktować bardziej hasłowo niż dosłownie, ale faktycznie większa większość dzisiejszego setu jest właśnie stamtąd. Zacznę od Ząbkowskiej, z okolic nieistniejącej już Dziupli (kto bywał, ten wie), i praktycznie niestniejącego Różyca - no ale za to mamy taką kamienicę oto...


...właścicielem kamienicy przy Ząbkowskiej 7 był Szmul Kalina, ale jak widać na Krabiankowym zdjęciu poniżej - na podwórku zdążyła wyrosnąć kapliczka (prawdopodobnie w czasie wojny)...


...bezpośrednich sąsiadów sobie odpuszczę, ale pokażę Ząbkowską nr 11, równolatka numeru siedem...


...to (ex)kamienica Icchaka Hersza Jahrmana, też z wojenną kapliczką na podwórku.

No to żeby nie było tak słodko, idziemy w kierunku Targowej - podziurawiona samowolkowymi oknami ślepa ściana kamienicy przy Targowej 62, nieco młodszej od wyżej pokazanych...


...wykonam teraz nożny zóm w celu prezentacji sztuki ulicznej na południowej ścianie kamienicy Władysława Sikorskiego (Ząbkowska 3) - również równolatki kamienicy z Targowej...


...i jeszcze ta sama ściana w ujęciu Krabiankowym...


...przybliżę może jeszcze wielką sztukę z niebieskimi aniołkami tamże...


...no dobra, czas na szerokie perspektywy, czyli zbieg tytułowych ulic w formacie kinowym...


...a może jeszcze jedna kamienica? Na przykład taka stuletnia, z narożnika Targowej 57 i Kłopotowskiego 38...


...znowu zrobię przerwę na szerszy widok z tramwajem obowiązkowym - kompleks domów pracowników PKP przy Targowej 70, skoro jesteśmy przy Warszawie Wileńskiej...


...a na koniec zapraszam naprzeciwko, bo udało nam się wbić na podwórko kamienicy przy Targowej 67...


...jeszcze ujęcie klatki przez kratkę...


...i żeby było śmieszniej - mieliśmy problem z wyjściem z terenu posesji, bo guziczek z otwarciem domofonu był tak mocno zakamuflowany, żeśmy się go trochę naszukali.

30 komentarzy:

  1. A gdzie aniołki zgubiły kolor? :)
    Ząbkowską 11 bardzo lubię, szczególnie podwórko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię tę okolicę, a lubiłem jeszcze bardziej, jak była Dziupla i Różyc. Teraz to tylko resztówki, niestety.
      PS. Aniołki są tak oczojebutne, że nie miałem serca zostawić ich w oryginale ;-)

      Usuń
  2. Dziupla - miejsce kultowe. True.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, niestety, było. Panta rei, z dziupli też

      Usuń
  3. jak nie w Warszawie! a, prawda: nie w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Śmieszne" jest to, że to nie są żadne tam wybitne perełki architektury, a jednak wyglądają tak, jak powinno wyglądać śródmieście miasta. I wyglądało, a miejscami nawet nadal tak wygląda.

      Usuń
  4. Ściana super, a aniołki trochę przytłoczone otoczeniem lub odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, aniołki to chyba przytłoczone rzeczywistością ;-)

      Usuń
  5. Troszkę jakby przed Kłopotowskiego 38 wóz cygański stanął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wóz to jeszcze pół biedy, gorzej z mobilną sławojką.

      Usuń
  6. Cóż Praga swoje klimaty ma, mój ojciec przed wojną chodził do Władysława IV a dziadkowie brali ślub u Floriana. Ale tam gdzieś orkiestra uliczna zastygła...zmienia się Praga, wracają sklepiki na parterach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orkiestra jeszcze będzie, jest nieco bardziej udana od aniołków, a z kolegami z Władysława IV zawsze rywalizowaliśmy w rankingach ;-)

      Usuń
  7. Kapliczki ostaly sie z wojennej pozogi? Dlaczego w czasie wojny budowali kapliczki na podworkach? Nie wiem, co robia z tym miastem i nie wiem kto, ale dlaczego tam na kadej ulicy jest cos rozsypane, co to sa te czerwone i biale 'cos', kable, plytki- chocby nie wiadomo co w tle bylo, to ciezko na tym skupic uwage. To takie typowo waeszawskie- ukryc to, co ladne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kapliczkami stawianymi w czasie wojny na warszawskiej Pradze (i nie tylko) historia jest prosta (zaznaczam, że oczywiście nie dotyczy to wszystkich) - po tym, jak "zabrakło" przedwojennego właściciela, tak jak w powyższych wypadkach, bo np. adolf zaplanował mu wycieczkę do getta bez biletu powrotnego, mieszkańcy stawiali kapliczki. Ot, i cała tajemnica.
      A co do kabli, płytek i barierek - akurat trwał tu remont, więc wyjątkowo bałaganik usprawiedliwiony :-)

      Usuń
    2. Stawiane też były min. w podziękowaniu za ocalenie kamienicy w nalocie. I często bezpieczniejsza była zbiorowa modlitwa przy kapliczce w podwórku niż wybieranie się do kościoła.

      Usuń
    3. Oczywiście, tak też bywało, choć czytałem, że często był to raczej 'bezpieczny' pretekst to budowy kapliczki. Nie wiem, nie było mnie tam wtedy, nie mnie osądzać.

      Usuń
    4. Przy tym temacie od razu wychodzą ogólne poglądy, sympatie, uprzedzenia itd. Jest bardzo prosta, ogólnoludzka zasada: jak trwoga, to do Boga, w sytuacji permanentnego zagrożenia życia ludzie są pobożniejsi, co wyraża się np. stawianiem kapliczek, które były stawiane również podczas I wojny, podczas epidemii itd. Wystarczy wskazać jedną kapliczkę postawioną w czasie wojny na podwórku kamienicy, której przedwojenny właściciel był Polakiem, żeby sfalsyfikować tezę, że stawiano je w celu jakiegoś "przyklepania" przejęcia pożydowskiej własności - niby na czym miałoby ono polegać?

      Usuń
    5. Zgadza się, w czasie wojen i pożogi ludziska są pobożniejsi, i stawiają wota. A gdzie ktoś napisał, że wszystkie kapliczki stawiano na podwórkach pożydowskich kamienic? Ja czytałem tylko, że takie zdarzenia miały miejsce i to nie pojedynczo, dlatego też o tym piszę. Zresztą co to za 'przyklepanie' miałoby być? Po prostu symbol typu: 'to jest miejsce gdzie mieszkają katolicy', nic więcej. Żadnych antypatii tudzież uprzedzeń u nikogo nie stwierdzam.

      Usuń
    6. Krąży opinia, że kapliczki stawiano w czasie wojny w - mówiąc skrótem - kamienicach pożydowskich, i że jest tu zależność przyczynowo-skutkowa - "po tym, jak "zabrakło" przedwojennego właściciela... bo np. adolf zaplanował mu wycieczkę do getta... mieszkańcy stawiali kapliczki" (tylko po co?). Moim zdaniem nie ma tu żadnej zależności przyczynowo-skutkowej. Owszem, kapliczki stawiano między innymi w kamienicach pożydowskich, ale nie dlatego, że były pożydowskie - ludzie stawiali je tam, gdzie mieszkali. Czyli wątek wypędzonych żydowskich właścicieli nie ma tu nic do rzeczy.

      Usuń
    7. Piotrze - pozwolisz, że pozostanę przy swoim zdaniu, bo mnie przeczytany materiał przekonuje. Nie mam wszakże najmniejszego zamiaru przekonywać kogokolwiek - na szczęście jak na razie mamy wolność przekonań :-)

      Usuń
    8. Byłbym wdzięczny, gdybyś wskazał mi ten przeczytany materiał, bo ja spotykałem się z samym poglądem, który uważam za mit z gatunku polskiej odrazy do samego siebie, natomiast żadnego poważnego tekstu na ten temat nie czytałem.

      Usuń
    9. Nie mam go zapisanego - pamiętam tylko, że autorką była szefowa działu (?) w którymś z warszawskich muzeów, a wydało to bodajże IPN (tu się mogę mylić, bo to było już parę ładnych lat temu). Może jest do wygóglowania, choć to raczej materiał niszowy.

      Usuń
    10. Dzięki, poszukam. Jeśli to było Festung Warschau Elżbiety Janickiej - tej, która robiła Zośce i Rudemu gejowski coming out z zaświatów - to ta pani jest moim zdaniem, delikatnie mówiąc, mało wiarygodna - jest w stanie wytropić polską winę i dekonstruować polską historię nawet w przepisie na ogórki małosolne.

      Usuń
    11. Jeżeli pani Janicka jest (była?) pracownikiem stołecznego muzeum średnio-wysokiego szczebla i popełniła coś więcej niż książka (bo nie czytałem książki, tylko rodzaj opracowania), to możliwe - niestety, nazwiska nie pomnę.

      Usuń
    12. Jesli chodzi o I wojnę, to co prawda jest niewiele źródeł na temat kapliczek w Warszawie, ale modlono się wtedy raczej przy krzyżach przydrożnych, figurach i kapliczkach przydrożnych. Marta Zielińska, która dokładnie prześledziła pamiętniki i źródła z tamtego okresu nigdzie nie znalazła ani jednej wzmianki o istnieniu kapliczki podwórkowej. W opowiadaniach starszych mieszkańców pojawiają się one po 1920 roku.

      Usuń
    13. O I wojnie i kapliczkach to już nie wiem zupełnie nic, ale faktycznie - skoro znaczna część, a może nawet większość powstała podczas II WŚ to i nic dziwnego, że wtedy kapliczek nie było. Ciekawy temat swoją drogą, ale oczywiście nie na dyskusję blogową :-)

      Usuń
    14. Nie wiem, czy mi się słusznie wydaje, że w innych miastach raczej na podwórkach kapliczek nie stawiano, na ulicach, skrzyżowaniach tak..?

      Usuń
    15. Ciekawe pytanie - faktycznie, nie przypominam sobie kapliczek na podwórkach w innych miastach, ale faktem jest, że rzadko się zapuszczam w obce podwórka. We Wrocławiu raczej nie ma, no ale to akurat nie dziwi, a czy gdzieś indziej są? Nawet jeśli, to chyba nie tak masowo.

      Usuń
  8. Rusz temat przy jakiejs okazji, moze ktos cos wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, po prostu sam sprawdzę przy okazji :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...