czwartek, 12 marca 2015

Never say never (again?!)

Tytułem krótkiego wyjaśnienia - pogłoski o mojej śmierci są zdecydowanie przesadzone.

Tytułem krótkiego rozwinięcia - po raz drugi mam rozbrat z blogspotem - uważam osobiście, że ta formuła komunikacyjno-społecznościowa się wypaliła - oczywiście mówię to wyłącznie ze swojego punktu widzenia. Ponieważ jednak nie udaję się (póki co!) w miejsce odosobnienia, zapas prądu i internetu jeszcze posiadam, a zdjęć robić nie przestaję, to kontynuuję tę zabawę w prostszych formach.

Zasadniczo umieszczam się w dwóch serwisach wspomnianych na górnej belce niniejszego blogaska - pintereście i instagramie. Zapewne raz na jakiś czas coś wrzucę i tutaj, ale z całą pewnością będzie to nieregularnik idący w zawody z nieregularnikowymi blogami niektórych Szanownych Koleżanek i Kolegów (you know who you are! ;-)

Na zakończenie parę zdjęć (na zachętę, hiehie ;-) wrzuconych ostatnio przeze mnie osobiście na pinteresta. Lokalizacje do odgadnięcia, bo łatwizna...






...bawcie się dobrze! :-)


16 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że się szybko spotkamy na jakimś warszawsko-mazowieckim szlaku :-)

    A na drogę zaśpiewa Ci Violetka: https://www.youtube.com/watch?v=0zlJHKNpuBo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda piękna, aż żal nie wyjechać gdzieś, zwłaszcza że łońskiego roku żeśmy się nigdzie wspólnie nie wybrali.
      A za nieszczesną Violkę dzięki, choć wolę wersję Santor & Cugowski :-)

      Usuń
  2. Kompletnie nie pojmuje wyzszosci instagrama czy pinteresta nad bloggerem, wytlumacz, prosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię o wyższości brońboże, tylko raczej o łatwości obsługi i ogólny odbiór jako użytkownika - dużo łatwiej mi się tam nawiguje, wrzuca zdjęcia, itede. Co więcej - nie wykrzacza się to tak, jak blogspot, nie limituje miejsca na zdjęcia, jest nowocześniejsze w wyglądzie. Czyli po prostu tak mi wygodniej, a ponieważ używam wszystkich tych serwisów już jakiś czas, to mam bezpośrednie porównanie.

      Oczywiście i pin, i insta mają swoje minusy, jak wszystko w życiu, ale blogspot ma ich sporo więcej - w każdym razie dla mnie.

      Usuń
    2. Ale tam sie nie da rozmawiac!
      i tyle na temat.

      Usuń
    3. Haha, rozmawiać? Do rozmów to używam gęby własnej, a jeśli chodzi o komentarze, to można i tu, i tam, i wielu innych miejscach :-)

      PS. Właśnie musiałem otworzyć blogspota jeszcze raz, bo nie dawał mi napisać tej odpowiedzi (klawisz był nieaktywny). Błe!

      Usuń
    4. A tam, komentujemy i odpowiadamy na komentarze i to nie jest rozmowa?
      zamiast używać gęby, używasz klawisza i już.
      Ale, jak mówi, wróć, pisze Er - Twoje podwórko, Twoje kury, Ty tu jesteś kogut.
      Powodzenia.

      Usuń
    5. Ależ ja się nigdzie nie wybieram. Przegląd będzie. Dyskusja też może być. Zapraszam za tydzień :-)

      Usuń
  3. cóż... Twoje podwórko, Twoje kury, Twoja siekiera.
    ale wiedz, że w okolicy czają się miłośnicy poznawczych obrazków peryferyjnych Warszawy, Ojczyzny i Jewropy (świata?).
    a dużo łatwiej ogarniać ich podaż w obrębie obeznanej blogosfery, niż via inne cybertace.
    więc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatemuż raz na czas jakiś coś tu wrzucę - powiedzmy taki wybór z tygodnia :-)

      Usuń
  4. Ja nie odczuwam dokuczliwości blogspota, poza tym że mi czasem sam rozjaśnia zdjęcia. Natomiast na Pintereście od razu mi się otwiera okno żądające, bym się rejestrował czy logował, więc stamtąd spadam – dopóki są w świecie kawiarnie, do których mogę wchodzić, nie legitymując się, dopóty nie wchodzę tam, gdzie mi najpierw sprawdzają dokumenty. A na Instagramie zdjęcia OK, ale cała forma dla mnie zbyt zdawkowa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie serwisy kombinują ze zdjęciami po swojemu, co najmniej mocno je kompresując - ich prawo niestety. Blogspot mnie wkurzył częstymi przywieszkami, wykrzaczaniem podczas pisania posta i brakiem miejsca na zdjęcia.

      Co do logowania, to oczywiście w każdym serwisie tego typu trzeba się zalogować - w blogspocie jest dokładnie identycznie. Oczywiście cudze zdjęcia z blogspota można oglądać i bez rejestracji, ale już komentarz bez zalogowania czy choćby ręcznego wpisania nicka jest często niemożliwy (np. u mnie).

      Insta to zupełnie inna bajka, głównie do zdjęć komórkowych z filtrem (albo bez, jak kto woli). Ostatnio dodali nawet funkcję prostowania zdjęć i to we wszystkich trzech wymiarach - działa świetnie, nawet trapez daje się całkiem ładnie obrobić. I do tego nie trzeba się logować, żeby zdjęcia oglądać.

      Ale jak zawsze - kwestia osobistych preferencji :-)

      Usuń
  5. Zostaniesz Ozzym blogspota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę mu łepki ukręcał i wsuwał na żywca? Czy wył płaskim głosem? ;-)

      Usuń
  6. Oj tam, oj tam, już przerabialiśmy taką wersję.
    Myślę, że i tak ze wszystkich platform blogowych Blogger ma się najlepiej. Kiedyś czytałem, że kres blogów nastąpi w 2019, a Instagrama w 2021, ciekawa wizja.
    Osobiście czasami stwierdzam, że szkoda mi życia na siedzenie przed ekranem komputera czy telefonu. Ten drugi ma o tyle więcej plusów, że jest dostępny wszędzie. Zatem pewnie niedługo dołączę do modnego ostatnio stylu życia "bez kabla" i wyjadę do leśniczówki, popatrzę na żubry i wypiję sok z brzozy na śniadanie. Znam takich, którzy tak żyją i z a z d r o s z c z ę.
    Zauważam, że temat ważniejszy niż zdjęcia, zatem pierwsza fotka super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale ze mnie taki bloger, jak z koziej trąbki... ;-) Zdjęcia robię i coś czasem wrzucam. Dziś też wrzucę taki powiedzmy "przegląd tygodnia" :-)

      PS. Do leśniczówki to ja nie teges - jestem zwierzę 100% miejskie, nawet na wakacje jeżdżę do miast i miasteczek.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...