sobota, 20 czerwca 2015

Powidoki z komórki

Pogłoski o mojej śmierci są tradycyjnie przesadzone. Ale choć regularnego bloga wznawiać nie zmierzam, to skoro zapowiedziałem w komentarzach, że pozostanie on nieregularnikiem, gdzie od czasu do czasu coś tam się pojawi, no to się pojawia. Dziś wyłącznie w odsłonie komórkowej.

Czas temu jakiś (znaczy dość daaawno) postanowiłem nie zabierać lusterkowca na pomniejsze wycieczki czy spacerki - komórki w czasach dzisiejszych radzą sobie znakomicie, i tylko przy szczególnie wymagających warunkach świetlnych lub wymagających indywidualnych nastawów musi skapitulować. . Parę komentarzy zresztą w tej sprawie wymieniliśmy z PT Czytelnikami :)

Mówię tu oczywiście o zdjęciach jakości blogowo-internetowej, choć parę redakcji rozpuściło niedawno swoich fotoreporterów (na szczęście nie w wapnie gaszonym) i rozdało smartfony dziennikarzom i publikuje niemal wyłącznie takie zdjęcia. I nie są to tabloszmatławce bynajmniej.

Dobra, rozgadałem się tradycyjnie, więc do ad remu. W dzisiejszym odcinku wyjątkowo nadreprezentowana jest kolej, bo akurat miałem parę epizodów kolejowych, co zresztą zawsze bardzo mnie raduje.

Zaczynam od Dworca Wschodniego, tyle że w Berlinie...


...Dojczland, Dojczland... no dobra, tera będzie Kolonia. To poniżej to nawet nie jest kamieniczka, i sama architektura też niewybitna, ale jak na mój gust osobisty zupełnie niczegowata - mieszkałbym!...


...kolejne ujęcie już z Paryżewa, zapłakanego deszczem. Dawnom nie widział stacji benzynowej wprost na ulicy. No dobra, przy ulicy...


...a skoro o Paryżu mowa - widok z okna przypomniał mi pradawne lata  trójkowe i audycję nieżyjącej już Barbary Podmiotko Pod dachami Paryża...


...wracamy do kraju, i do kolei - Pomiechówek i wiadukt kolejowy tamże...


...a skoro jesteśmy niedaleko rodzinnych stron Krabianki - to po przedarciu się przez chaszcze wokół modlińskiego Spichlerza (Spichrza, jak kto woli) widok jest zacny...


...jeszcze jedno ujęcie, bo miejscówka monumentalna, i aż żal ściska litery cztery, że nie udostępniony powszechnie do zwiedzania (nawet za opłatą)...


...z modlińskiej Twierdzy udajemy się na północ, do Gilgenburga, znaczy się - Dąbrówna, obecnie wsi mazurskiej w pobliżu Grunwaldu zresztą. Zupełnie niegrunwaldzki widok będzie, bo z miejscowego zamku ostało się jeno parę kamyczków, które nawet ruinami trudno nazwać. W zastępstwie wystąpi ex-synagoga, za PRL'u magazyn dóbr wszelakich (żart z tymi dobrami, zaznaczam lojalnie)...


...a na sam koniec kolażyk miejscowy, stołeczny, Jelonkowy...


...i tym optymistycznym akcentem kreślę się z poważaniem. Do następnego razu, mam nadzieję!

16 komentarzy:

  1. Oooo, wypasioną masz, pan, komórkę, taki format i taka jakość - szapoba;)
    Moja ma marne piksele i marną jakość, a znów lusterkowiec swoje wazy, więc chętnie taki miszung bym czasem zrobiła.
    Pozazdrościłam, warto było czekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komórka jest typowa, średniopółkowa - po prostu przy takich warunkach oświetleniowych plus prosta postprodukcja praktycznie nie widać różnicy między zdjęciami lustrzankowymi i komórkowymi. Takie czasy!

      Usuń
    2. Chyba jednak;
      ja mam takie małe, fajne HTC, które zdjęcia robi byle jakie, akurat, żeby mężowi czy dzieciom podesłać fotkę dokumentującą, w jakich okolicznościach przyrody żona/mam przebywa:(

      Usuń
    3. Może akuratnie ten model akurat takie robi, bo np. HTC postawiło na miniaturyzację tudzież inne funkcjonalności, kosztem aparatu. Faktem jest natomiast, że ten blożek powstał w roku 2008 dzięki takiej właśnie funkcji w moim prehistorycznym telefonie marki Sony-Ericsson - i stamtąd były pierwsze zdjęcia, a kolejne z kolejnych telefonów, marek różnych zresztą :-)

      Usuń
    4. To tylko zdradź, proszę, jaką rozdzielczość oferuje twoja komórka.

      Usuń
    5. Eeee... nie wiem! Pamiętam, że mój pierwszy fotograficzny telefon, czyli wspomniany Soniak miał 5 mega, i to całkowicie wystarczało, przy dobrym świetle. I do dziś tak zostaje - przy dobrym świetle, te wszystkie megarozdzielczości są drugorzędne, a przy słabym - no tu komórka na razie sprawdza się średnio.

      Usuń
    6. Ale te pięć to i tak więcej, niz mój ma;(

      Usuń
    7. Jak to o pięć więcej? Twój ma zero? ;)

      Usuń
  2. Za Paryżem nie przepadam (poza kilkoma miejscami), ale widok z okna cudo:) do tego odnowione dachy, zadbane kominy i balustrady balkonowe jak nowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się Paryż spodobał, choć nie od razu. Fakt, że po raz pierwszy miałem okazję być dalej niż na lotnisku i/lub przylotniskowym hotelu, więc był czas na spokojne zwiedzenie landmarków. Pewnie coś tam kiedyś zresztą wrzucę. A widok faktycznie mieliśmy zamówiony i - jak widać - zgodny z zamówieniem :-)

      Usuń
  3. Mieszkałbym też, choć osobiście wolę nieco wyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem - ja tam jestem z przekonania niskopienny, choć widoki z okien tak do 5-6. piętra są dla mnie jak najbardziej przyjemne - im wyżej, tym mniej mnie to ciekawi, bo się wszystko robi zbyt podobne.

      Usuń
  4. Komórka jak komórka, faktycznie dziś nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy zwykłym aparatem a komórkowym (lustrzanka to jednak wyższa klasa :) ) ale oko do miejsc i światła masz naprawdę niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za końplementa (3 zdjęcia są zresztą Krabiankowe :-), a co do różnic między zdjęciami z lustrzanek i komórek - przy oglądaniu zdjęć wielkości 100% różnicę faktycznie widać, natomiast zdjęcia formatu 'internetowego', robione przy dobrym świetle są trudne do odróżnienia.

      Usuń
  5. Warszavka też zamarłą, bo zdjęcia mam tylko z wycieczek podmiejskich i na stałe prowadzę tylko blog rowerowo-statystyczny, dzieciowy, a reszta od przypadku do przypadku. Trochę mi brakuje pomysłów, większość budynków, które lubiłam - już sfociłam, a jak przyjeżdżam do Wawy to po prostu nie mam co focić. To znaczy mogę w kółko te same miejsca, ale po co. Moja komórka jeszcze robi słabe zdjęcia, nadal wolę aparat - to się nie zmieniło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no u Ciebie rzekłbym inna sytuacja rodzinno-mieszkaniowa, więc zmiany zrozumiałe. Mnie blog jako formuła się po prostu przejadł, nie z braku pomysłów bynajmniej czy fotografii, bo robię ich raczej więcej niż mniej, tylko jako rodzaj 'dziennika dla samego siebie'. Do tego szanowny blogspot vel blogger lubi płatać figle, blokować się, mieszać w zdjęciach, itd., więc tym bardziej mówię - zdecydowane raczej nie ;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...